Brak tabliczki znamionowej i inne nr nadwozia...

22 czerwca 2008, 22:02
Nie jest to, moj drogi kolego, "kompletnie nieprawda wprowadzajaca w blad". Jesli masz ochote wyszukiwac wszystkich przepisow utrudniajacych Ci zycie a potem je stosowac - prosze bardzo.

To co wypisujesz to delikatnie można nazwać wprowadzanie kogoś na kompletną minę. Idea forum i pytania polega na tym, żeby odpowiedzieć tak aby pytający jadąc na przegląd w przyszłości przygotował się na najgorszą możliwość.
Nie wyszukuję wszystkich przpisów utrudniających życie ;) Jeżeli brak tabliczki znamionowej jest dla Ciebie takim przepisem to Twoja sprawa ;)
To co zacytowałem to tylko PODSTAWA obowiązujących w PL przepisów.
Jest po prostu faktem, ze wiekszosc diagnostow nie zwraca uwagi na fakt nieposiadania tabliczki. Tzn niektorzy potrafia wspomniec cos w rodzaju ze w zasadzie to powinna byc tabliczka, ale wiekszosc rzada pokazania numeru, sprawdza jego zgodnosc i na tym poprzestaje.

Wybacz, ale co nas obchodzi jak przeprowadzają przeglądy u Ciebie. Przepis jest przepisem, diagnosta ma pełne prowo żądać jego potwierdzenia w tabliczce znamionowej i koniec.
Ja jednak pozostaje przy zdaniu, ze latwiej, prosciej i lepiej jest poslac takiego na bambus i jechac tam, gdzie zajma sie powazniejszymi sprawami, np obejza Ci zawieszenie i sprawdza hamulce.

Ehh typowa mentalność Polaka, stosuję się do przepisów, które mi odpowiadają... :)
22 czerwca 2008, 22:34
Sluchaj, chcesz sobie wyrabiac tabliczke zastepcza to sobie wyrabiaj. Uwazasz ze zalacznik regulujacy co powinno sie znalezc na tabliczce znamionowej i ile ma to zajac linijek sa dla ciebie "PODSTAWA obowiazujacych w PL przepisow" - OK. Jesli chodzenie po urzedach i stacjach nie jest dla Ciebie utrudnianiem sobie zycia to w porzadku tylko, "wybacz, co nas to obchodzi"? :wink:

Tylko takie drobne ostrzezenie - jesli jezdzac na przeglady bedziesz probowal przygotowac sie na najgorsze, to najlepsza droga do obledu. Watpie czy jest w Polsce ktos, kto potrafi wyliczyc wszystkie rzeczy, do ktorych teorytycznie moze sie przyczepic diagnosta, a takze takich do ktorych teorytycznie przyczepic sie nie moze ale w praktyce - owszem.

Zeby bylo jasne - wyrobienie sobie tabliczki zastepczej jest jak najbardziej mozliwe i jak ktos chce - to prosze bardzo. Ale mozna bez tego spokojnie zyc. Na dodatek wizyta u rzeczoznawcy dla bardzo wielu z nas moze byc niebezpieczna, poniewaz wiele sposrod naszych samochodow ma, niezaleznie od tego czy wlasciciel jest tego swiadomy czy nie, przebijane numery. O co Pan na to, Panie legalisto? ;)
Nie wiem czy jest sens sie o to spierac. Ty piszesz co powinno sie zrobic w teorii. Ja pisze jak to sie odbywa w zyciu. Nie widze tu sprzecznosci.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 czerwca 2008, 00:04
Kuba życie życiem, fajnie, że masz diagnostów którzy nie zwracają uwagi na brak tabliczki znamionowej, ja widać trafiłem na takiego który akurat z tego powodu nie podbił przeglądu.
Ale, jeśli uważasz, że coś jest Tobie nie potrzebne, to nie znaczy, że jest nie potrzebne w ogóle. Przepisy regulują więcej rzeczy, na które niektórzy diagności nie zwracają uwagi, ale to nie znaczy, że nagle z silnika może wyciekać sobie oleju ogrom, albo można jeździć z światłami oślepiając innych kierowców. Tak ja "przeszedłem" przegląd. Fajnie w sumie, bo olej sobie doleje, a co mnie obchodzą inni.
Inna sprawa, że tabliczka to jakieś cośtam gdzieśtam, a rzeczy tyczące bezpieczeństwa to dość istotne sprawy. A same tabliczki istotniejsze są przy plastikach niż naszych rupieciach, bo tam brak tabliczki to już coś grubo nie tak. Co nie zwalnia nikogo z posiadania ich, bo przepisy obowiązują tak samo auta sprzed 40lat jak i obecne.

A Skoda ma nabity numer z puli części zamiennych, wykraczający poza numery aut produkowanych do jazdy. Znalazłem, ale nie potwierdzoną, jeszcze informację, że jest jedną z ostatnich 30 karoserii wyprodukowanych w Mlada Boleslav. Także siłą rzeczy nie mogła mieć tabliczki znamionowej, bo same karoserie nie mają wydawanych homologacji;)
Zdjęcie nie zachowało się A jaki Ty masz pomysl na swoj samochod???
SHIFT TO DAF...YOU'LL NEVER SHIFT AGAIN
23 czerwca 2008, 07:35
O dżizas :roll:
danon napisał(a): Przepisy regulują więcej rzeczy, na które niektórzy diagności nie zwracają uwagi, ale to nie znaczy, że nagle z silnika może wyciekać sobie oleju ogrom, albo można jeździć z światłami oślepiając innych kierowców. Tak ja "przeszedłem" przegląd. Fajnie w sumie, bo olej sobie doleje, a co mnie obchodzą inni.
Tylko ze...
danon napisał(a):Inna sprawa, że tabliczka to jakieś cośtam gdzieśtam, a rzeczy tyczące bezpieczeństwa to dość istotne sprawy. A same tabliczki istotniejsze są przy plastikach niż naszych rupieciach, bo tam brak tabliczki to już coś grubo nie tak. Co nie zwalnia nikogo z posiadania ich, bo przepisy obowiązują tak samo auta sprzed 40lat jak i obecne.
...wlasnie. Sam sobie odpowiedziales. Brak tabliczki raczej nikogo nie krzywdzi. Wiec bez demagogii prosze.

Dodam tylko ze ja nie dobieram jakos "specjalnych" diagnostow, ktorzy dla mnie spacjalnie nie zwracaja uwagi na tabliczke. To jest normalne i powszechne zjawisko. Tak naprawde to nie zdazylo mi sie NIGDY zeby jakis o niej choc wspomnial*. Wiem ze potrafia o nia pytac i potrafia nie dac przegladu z opowiesci kolegow. Ostatnio mial to jeden z forumowiczow nawet. Tylko ze tez gdzie indziej podblili mu bez laski (tzn bez lapowki, znajomosci itd). Wiec nie wkrecaj ze to MI i ze to jakas moja osobista przypadlosc i preferencja. KAZDY kto nie ma ochoty nabijac sobie zatepczej tabliczki moze sobie spokojnie zrobic przeglad bez niej. Moze nie u kazdego, ale bez wiekszych problemow. Jak to sie zmieni, to bedziemy sie martwic, ale na razie jest wiele innych istotniejszych spraw. Mysle ze EOT - musze isc przestrzegac wszystkich obowiazujacych w Polsce przepisow prawa. Liste ciekawszych mozna sciagnac z materialow komisji palikota.




*Choc byl jeden, ktory nie dal mi przegladu bo numery silnika (oryginalne, meksykanskie, wbite legalnie w dowod jeszcze przez poprzedniego wlasciciela) mu sie nie podobaly. Powiedzial ze sa przebijane :-D
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 czerwca 2008, 08:28
Sluchaj, chcesz sobie wyrabiac tabliczke zastepcza to sobie wyrabiaj. Uwazasz ze zalacznik regulujacy co powinno sie znalezc na tabliczce znamionowej i ile ma to zajac linijek sa dla ciebie "PODSTAWA obowiazujacych w PL przepisow" - OK. Jesli chodzenie po urzedach i stacjach nie jest dla Ciebie utrudnianiem sobie zycia to w porzadku tylko, "wybacz, co nas to obchodzi"?

Po pierwsze nie muszę sobie wyrabiac żadnej tabliczki znamionowej. Wszystkie pojazdy i Garbusy które mam, ją mają. Ponieważ auto nie może opuścić fabryki bez niej, zasłanianie się, że jest to jakiś przepis utrudniający życie jest śmieszne. ;)

Po drugie podajesz swoje przykłady z życia, które nie mają nic wspólnego z obowiązującym prawem. Mało tego nie mają one nic wspólnego ze statystyką. Są tylko i wyłącznie przypadkiem.
I to jest dla Ciebie odnośnik i rzetelna informacja???
Tylko takie drobne ostrzezenie - jesli jezdzac na przeglady bedziesz probowal przygotowac sie na najgorsze, to najlepsza droga do obledu. Watpie czy jest w Polsce ktos, kto potrafi wyliczyc wszystkie rzeczy, do ktorych teorytycznie moze sie przyczepic diagnosta, a takze takich do ktorych teorytycznie przyczepic sie nie moze ale w praktyce - owszem.

Strasznie generalizujesz, rozmawiamy tylko o tabliczce znamionowej ;)
Wbrew pozorom te przepisy z którymi faktycznie można dyskutować z diagnostą można wyliczyć na palcach jednej dłoni. Na pewno nie jest nim posiadanie tabliczki znamionowej.

I tak jak napisałem powyżej, wybiórcze przestrzeganie prawa jest niestety domeną Polaków :/
Nie tylko na stacji można miec problemy za brak tabliczki znamionowej. Nie będe pisał co grozi za jej brak podczas kontroli przez Policję, ponieważ zaraz dostaniemy przykład co zrobić, aby ją wykiwać ;)
23 czerwca 2008, 08:37
Sluchaj, mowilem ze nie bede sie z Toba spieral. To co dla Ciebie jest smieszne to kwestia twoich upodoban. Nie chcesz mi wierzyc ze brak tabliczki i nie przywiazywanie do tego tematu wagi jest powszechne - trudno, przeciez Cie i tak nie przekonam, prawda?

Moge Cie tylko zapewnic, ze nawet jesli masz racje ze brak szacunku dla prawa jest u nas powaznym problemem, to w zadnym kraju i zaden czlowiek nie przestrzega w zyciu wszystkich przepisow i nawet Ty sam dokonujesz stale ich selekcji na takie, ktore sa istotne i takie, ktore lamiesz. Tylko ze dla Ciebie ta tabliczka jest jakos strasznie wazna. I w porzadku. Mozemy np przejsc do dyskusji czy fabryczna tabliczka Garbusa (pewnie zmienialy sie przez lata) w ogole spelnia polska norme, jak dokladnie wyglada, jakie sa na niej informacje i jak nabite, tak zeby kto chce mogl sobie taka zrobic. Przynajmniej bedzie pozytek.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 czerwca 2008, 09:13
Czytam i coś mi nie pasuje... :wink:
Podpisy postów się pomyliły ? Bo jak bym przeczytał nie widząc kto napisał, to byłbym przekonany że to co napisał Jasiek jest autorstwa Qubka- to przecież On jest strażnikiem prawa i legalności :wink: :-D :-D
I co to się porobiło.... :wink: :-D :-D

A co do tabliczki to dla mnie jest jasne - jest przepis ?-to ma być tabliczka i tyle....
To że nie jest to sprawa z powodu której miał bym nie sypiać po nocach to inna rzecz. Ale ponieważ w przypadku większości Garbusów ( i Ogórków :wink: ) diagnosta przeważnie ma się do czego przyczepić ,to po co dostarczać mu kolejnych powodów w postaci braku tabliczki.
23 czerwca 2008, 09:17
Michał2 napisał(a):Czytam i coś mi nie pasuje... :wink:
Podpisy postów się pomyliły ? Bo jak bym przeczytał nie widząc kto napisał, to byłbym przekonany że to co napisał Jasiek jest autorstwa Qubka- to przecież On jest strażnikiem prawa i legalności :wink: :-D :-D
I co to się porobiło.... :wink: :-D :-D

Po prostu, jak Jasiek zauwazyl, jestem Polakiem i traktuje prawo wybiorczo ;)
Ale w sumie chyba nie jestem wyjatkiem. W koncu adwokaci to bardzo intratny zawod, a jakos nikt nie wynajmuje sobie prokuratora. Musza bidacy na panstowym garnuszku siedziec.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy