Nie długo przeszło cieszyć mi się jazdą garbusem po remoncie... 80km to dużo nie jest i kolejny problem...gdy naprawiłem podciśnienie w gaźniku , złożyłem wszystko do kupy , pojechałem do ojca do garażu podregulować zapłon na lampie stroboskopowej...gdy wracac chciałem do swojego garażu w silniku zaczęło coś metalicznie stukać... miałem go odholować do siebie ale pojechałem...pod garażem już nie słyszałem stukania... wjechałem zadowolony..następnego dnia dla kontroli zdjąłem pokrywy zaworów sprawdzić czy żadna łapka się na klawiaturze nie poluzowała i czy sama klawiatura przykręcona... wszystko OK ale garbus zimny zaczął gasnąć...dziś zauważyłem że ssanie sie nie włącza więc zdjąłem filtr powietrza i jak zajrzałem do gaźnika otwierając przepustnice od ssania to co ujrzałem to aż zbladłem... wtryskiwacz sobie wypadł i poleciał... teraz pytanie jest jakiś sposób żeby bez wyjmowania i rozbierania silnika spróbować go zlokalizować i wyjąć??
PozdraVWiam
Bogdan
Bogdan