Scandinavian Cal-look Classic, norweski zlot organizowany od 2001 roku, w tym roku po raz pierwszy całkowicie niezależnie - czyli tylko pojazdy chłodzone powietrzem!
Atmosfera była absolutnie niepowtarzalna - tor, ściganie, garby modyfikowane, garby oryginalne, możliwość podpatrzenia mechaników w pracy... trudno właściwie to opisać
Impreza odbyła się tradycyjnie już na torze w Gardermoen (Gardermoen International Raceway), który słynie z tego, że jest najlepszym torem w Norwegii. Organizacja idealna, dbałość o bezpieczeństwo i o sam tor na najwyższym poziomie. Ludzie przyjechali dosłownie z całego świata - Norwegia, Szwecja, Finlandia, Dania, Niemcy, Belgia, Szwajcaria, Wielka Brytania, garstka (chyba ze dwie czy trzy osoby;) ze Stanów, no i dwójka nas, Polaków!
W ściganiu brało udział 10 narodów, z czego najlepszy czas miała ekipa z CSP ze swoim nowym 550-konnym Karmann’em Typ34. Z Ron'em Lummus'em za kierownicą w niedzielę po południu wykręcili tym samochodem 9.116s, przy czym najszybszy grabus miał 9.167s (Finlandia, brązowy owal). Przyjechał też obrzydliwie potworny garb braci Skinne, który na hamowni miał 851KM i 1110Nm!
Niestety ich czas przejazdu był nieoficjalny i zostali zdyskwalifikowani, ponieważ nie mieli w samochodzie pełnej klatki bezpieczeństwa.
Show’n’Shine standardowo zaprezentował sporo ciekawych samochodów, ale prawdziwą ciekawostką była część parkingu nazwana „Vintage Lounge”, którą opiekował się klub o dość wymownej nazwie "6 volt mafia". Tam też pojawił się jeden z dwóch norweskich, oryginalnych Hebmuller'ów, 3 Schwimmwagen'y i 7 Kubelwagen’ów oraz, moim zdaniem najciekawszy ze wszystkich, garb z 1943 roku, odrestaurowany i jeżdżący! Jego właściciel, kolekcjoner samochodów i przede wszystkim starych VWów, posiada jeszcze 39 innych Volkswagen’ów i 25 innych samochodów. Ciężko się było napatrzeć na te wszystkie oryginalne owale, splity, kabriolety, akcesoria z epoki (równie oryginalne co samochody).
Wokół, gdzie tylko się dało, strefa serwisowa. Garby porozkładane na części, wszędzie silniki, kawałki karoserii, skrzynie biegów, ogromne slicki i narzędzia. Do tego wszyscy wyraźnie bardzo chętni do rozmowy i zaprezentowania własnego samochodu, co tylko prowokowało, żeby zajrzeć tu i tam. Mechanicy walczyli do późnej nocy, niektórzy do późnego rana, ale nikt nie odpuszczał
Czegokolwiek zapomniałem opowiedzieć, przepraszam, ale w natłoku emocji pozlotowych jeszcze nie da rady się skupić
Już teraz mogę stwierdzić, że zrobię wszystko, żeby być tam w 2009 z samochodem i już teraz namawiam wszystkich, żebyśmy pojechali większą ilością samochodów! Zlot jest naprawdę wyjątkowy i warty odwiedzenia, szczególnie dla tych, którzy lubią garbuski nieco szybsze niż fabryka oferowała 
Ah, zapomniałbym z tego wszystkiego! ZDJĘCIA: http://picasaweb.google.com/garbatykfiatek/ScandinavianCalLookClassics2008
Atmosfera była absolutnie niepowtarzalna - tor, ściganie, garby modyfikowane, garby oryginalne, możliwość podpatrzenia mechaników w pracy... trudno właściwie to opisać
Impreza odbyła się tradycyjnie już na torze w Gardermoen (Gardermoen International Raceway), który słynie z tego, że jest najlepszym torem w Norwegii. Organizacja idealna, dbałość o bezpieczeństwo i o sam tor na najwyższym poziomie. Ludzie przyjechali dosłownie z całego świata - Norwegia, Szwecja, Finlandia, Dania, Niemcy, Belgia, Szwajcaria, Wielka Brytania, garstka (chyba ze dwie czy trzy osoby;) ze Stanów, no i dwójka nas, Polaków!
W ściganiu brało udział 10 narodów, z czego najlepszy czas miała ekipa z CSP ze swoim nowym 550-konnym Karmann’em Typ34. Z Ron'em Lummus'em za kierownicą w niedzielę po południu wykręcili tym samochodem 9.116s, przy czym najszybszy grabus miał 9.167s (Finlandia, brązowy owal). Przyjechał też obrzydliwie potworny garb braci Skinne, który na hamowni miał 851KM i 1110Nm!
Show’n’Shine standardowo zaprezentował sporo ciekawych samochodów, ale prawdziwą ciekawostką była część parkingu nazwana „Vintage Lounge”, którą opiekował się klub o dość wymownej nazwie "6 volt mafia". Tam też pojawił się jeden z dwóch norweskich, oryginalnych Hebmuller'ów, 3 Schwimmwagen'y i 7 Kubelwagen’ów oraz, moim zdaniem najciekawszy ze wszystkich, garb z 1943 roku, odrestaurowany i jeżdżący! Jego właściciel, kolekcjoner samochodów i przede wszystkim starych VWów, posiada jeszcze 39 innych Volkswagen’ów i 25 innych samochodów. Ciężko się było napatrzeć na te wszystkie oryginalne owale, splity, kabriolety, akcesoria z epoki (równie oryginalne co samochody).
Wokół, gdzie tylko się dało, strefa serwisowa. Garby porozkładane na części, wszędzie silniki, kawałki karoserii, skrzynie biegów, ogromne slicki i narzędzia. Do tego wszyscy wyraźnie bardzo chętni do rozmowy i zaprezentowania własnego samochodu, co tylko prowokowało, żeby zajrzeć tu i tam. Mechanicy walczyli do późnej nocy, niektórzy do późnego rana, ale nikt nie odpuszczał
Czegokolwiek zapomniałem opowiedzieć, przepraszam, ale w natłoku emocji pozlotowych jeszcze nie da rady się skupić
Ah, zapomniałbym z tego wszystkiego! ZDJĘCIA: http://picasaweb.google.com/garbatykfiatek/ScandinavianCalLookClassics2008