odkrecenie bebnow? 🔒 zamknięty

15 października 2008, 22:46
Witam,
zna ktos moze dobra metode na odkrecenie nakretek w tylnich bebnach?Nie ma sily zeby je odkrecic.Kluczem nie ruszy,nawet wielka zaba do rur nie pomogla.Nie wspominajac ze nakretki juz ociekaja z WD-40.Czy nagrzanie nakretki palnikiem cos pomoze?Dobrze pamietem ze nakretki sa z prawym czyli zwyklym gwintem.
pozdrawiam
15 października 2008, 22:53
DObrą metodą jest użycie tzw.przedłużki,czyli np.kawałka rurki.
Nie ma takiej możliwosci, zeby nie dalo się tego odkręcić.
Cosik słąbo próbowałeś.
P.S. Żaba raczej nie słuzy do odkręcania wspomnianych śrub.
16 października 2008, 08:01
Skalar, problem nie w WD40 ani w podgrzewaniu. To nic nie pomoze bo ta nakretka schodzi ciezko nie dlatego ze przyrdzewiala, tylko dlatego ze ona ma byc i pewnie byla bardzo mocno zakrecona. Potrzebujesz bardzo porzadnej nasadki i naprawde dlugiej przedluzki. Jak masz dwumetrowa to wlasnie jest git ;) Ja uzywam okolo metrowej, ale calym ciezarem ciala.
Kiedys nie mialem pod reka klucza i pomagal mi czlowiek z warsztatu naprawiajacego ciezarowki. Nie udalo mu sie ;)

Temat byl juz zreszta przerabiany na forum.

Aha - co do palnika, to nie tylko jest on tu nieprzydatny, to jeszcze pod spodem jest simering i uszczelki ktore moze uszkodzic.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 października 2008, 09:16
A seri0o- właściwy klucz, przedłuzka i po sprawie.
Osobiście nie rozumiem problemu, a garbami pare lat jeżdzę i w kilku odkręcałem te bebny. Bez Coli, WD i zaklęć.
16 października 2008, 15:45
fakt jest taki ze odkrecanie bebenow w wulkanizacjiach (czesto z czystego lenistwa) i dokrecanie nakretek nie na maxa, nie tylko ja przerabialem wielokrotnie. i przejazd spokojnym tempem kilku-kilkunastu kilosow nigdy nie byl wielkim problemem a luzowani nakretki nie wystepowalo. od niedokreconej na maxa nakretki do tragedii naprawde daleka droga. idac twoim tokiem myslenia pojawienie sie minimalnego szumu lozyska w przednich kolach powinien skutkowac natychmiastowym zawolaniem lawety. predkosc pokonywania zakretow w odniesieniu do sil dzialajacych na beben i piaste ma akurat kolosalne znaczenie.
16 października 2008, 15:59
karol napisał(a):fakt jest taki ze odkrecanie bebenow w wulkanizacjiach (czesto z czystego lenistwa) i dokrecanie nakretek nie na maxa, nie tylko ja przerabialem wielokrotnie.
Gratuluje. Niestety ja nie moge sie pochwalic podobnym doswiadczeniem. Po prostu wiele lat temu wszedlem w posiadanie odpowiedniego klucza i jesli potrzebuje, to przykrecam lub odkrecam ta nakretke. Nie wiem co ma twoja innowacyjna metoda wspolnego z lenistwem, bo poza tym ze jest nieodpowiedzialna, jest rowniez czasochlonna i skomplikowana
karol napisał(a):i przejazd spokojnym tempem kilku-kilkunastu kilosow nigdy nie byl wielkim problemem
A troche mniejszym?
karol napisał(a): a luzowani nakretki nie wystepowalo.
Tysiace ludzi w Polsce jezdzi regularnie po pijaku i tez nic sie im nie dzieje. Bedziesz doradzal to innym?
karol napisał(a): od niedokreconej na maxa nakretki do tragedii naprawde daleka droga. idac twoim tokiem myslenia pojawienie sie minimalnego szumu lozyska w przednich kolach powinien skutkowac natychmiastowym zawolaniem lawety.
Nie wiem co ma piernik do wiatraka, bo twoj przyklad jest po pierwsze bzdurny a po drugie niepodobny. A co do poluzowania sie tej nakretki i drogi do odpadniecia kola to ja ta droge znam - bywa dosc krotka i raptowna. I to ze akurat Ciebie to nie spotkalo nie zmienia tego faktu.
karol napisał(a): predkosc pokonywania zakretow w odniesieniu do sil dzialajacych na beben i piaste ma akurat kolosalne znaczenie.
Nie ma zadnego znaczenia. Tam wystepuja ogromne sily niezaleznie od tego czy jedziesz prawie prosta droga i nawet nie zauwazasz jak zmieniasz kierunek, czy pokonujesz zakret wolno, czy srednio szybko czy bardzo szybko.
Za to znaczenie ma np to o ktorym kole mowimy - lewym czy prawym.

Sorry, normalnie rozsadny z Ciebie czlowiek, ale teraz pierdolisz straszliwe glupoty. Po pierwsze twoja metode jezdzenia po wulkanizatorach i wracania z poluzowanymi nakretkami trudno nazwac inaczej niz kretynska i nielogiczna, zwlaszcza ze mozna to zrobic najzopelniej normalnie. Po drugie - namawiasz ludzi do nieodpowiedzialnych zachowan tylko dlatego ze "tobie nigdy nic sie nie stalo".
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
16 października 2008, 17:50
qubek napisał(a):
A troche mniejszym?

tez nie.
Tysiace ludzi w Polsce jezdzi regularnie po pijaku i tez nic sie im nie dzieje. Bedziesz doradzal to innym?

Nie wiem co ma piernik do wiatraka, bo twoj przyklad jest po pierwsze bzdurny a po drugie niepodobny. ;)
nie jezdze po pijaku. natomiast jedno male piwo w knajpie przed wsiąsciem za kolko wypic mogę. widzisz różnicę?
karol napisał(a): od niedokreconej na maxa nakretki do tragedii naprawde daleka droga. idac twoim tokiem myslenia pojawienie sie minimalnego szumu lozyska w przednich kolach powinien skutkowac natychmiastowym zawolaniem lawety.
Nie wiem co ma piernik do wiatraka, [/quote]

to ze jedno i drugie TEORETYCZNIE może spowodować tragiczne skutki o których piszesz.
16 października 2008, 17:58
hmm...nie bardzo rozumiem USUNIECIE mojego wpisu...kolega pytal o rade..to ja dalem..

ale ja ktos usunal..nie wiem czemu...WIEC.....napisze jeszcze raz...

-----------------------------------------------------------------------------

jak nie pomoga wspomniane wczesniej metody..
ostry przecinak..i przetnij nakretke...
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
16 października 2008, 18:15
moje nakrętki też ni czorta się nie chciały odkręcić ;) nie robiłem patentów tylko wziąłem odpowiedni klucz i przedłużkę 1,5m i po chwili poszło.
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
16 października 2008, 18:28
majki napisał(a):moje nakrętki też ni czorta się nie chciały odkręcić ;) nie robiłem patentów tylko wziąłem odpowiedni klucz i przedłużkę 1,5m i po chwili poszło.

No i sprobuj tego własnie sposobu - najprostszy w zrozumieniu i obsłudze :D a jak nie bedzie dało rady to mozesz kombinowac innymi wersjami rozwiazania - ale bys musiał miec chyba przyspawaną nakretke zeby nie pusciło przy konkretnej przedłuzce i chwili czasu na siłowaniu sie z rurką ;)
Qwazimodo - człowiek z garbem :)
1966
16 października 2008, 18:56
majki napisał(a):wziąłem odpowiedni klucz i przedłużkę 1,5m

Robiłem identycznie i dwa klucze pękły (pewnie CHINA) :twisted:

← Pytania i problemy