Jak to robili inni - produkcja Trabanta :D

13 listopada 2008, 19:17
Genialne!!!!ah ta precyzja montarzu...z kopa i młotkiem... =D> :-D
:smt026 :smt023 :partyman:
13 listopada 2008, 20:55
Kiedyś już ktoś to dał na forum. Ale i tak filmik godny polecenia :-D :-D :-D
13 listopada 2008, 21:19
pomyślec ,że na takie cudo czekało się po kilkanaście lat......
14 listopada 2008, 08:48
Czytajac wasze posty tylko utwierdzam sie w slusznosci zasady, ze klient nie moze ogladac mechanika przy pracy ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
14 listopada 2008, 17:27
absolutnie jest to niewskazane :P kolega (mechanik) mi podnosił dzwi.... naprawde byłem przerazony ze je urwie :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
14 listopada 2008, 17:42
ale za to jak łatwo takiego trabanta naprawić po wypadku...kopa,młotkiem poglancowac szmatką i bedzie jak nowy :-D a pamiętacie może jak sie nazywał taki film z trabantem w roli głównej...żółtym zdaje sie..lub niebieskim....oglądałem to jak miałem z 12 lat :-D i bym sobie chętnie obejrzał teraz :-D
:smt026 :smt023 :partyman:
14 listopada 2008, 18:12
Z naprawą to racja. Moja rodzicielka miała wypadek trabim z silnikiem polo 1,3 gti. Wylądowała w rowie (podsterowność plus ok 130km/h) i jedyne co się stało z trabim to szyba wyleciała razem z uszczelką i pogięty wahacz i półoś. Buda zamortyzowała i było ok. Poza dziurą z boku drzwi (prawych uff)po słupku który wbił się w nie w czasie przewrócenia się auta. Trabanty są jak garby, nie do za***ania hehe
Garbus ,,Smurf".
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=492
Były: 1302 1.3AB, 126 EL, 126 FL, 126 ST 73r, Polo G40, UAZ 469b V6 2.9.
14 listopada 2008, 19:04
Potwierdzam fakty dziurawienia nadwozia Trampka przez przydrożne słupki. Wyrywało dziurę ale reszta błotnika bywała zwykle cała .
Niestety, błotniki nie były też odporne na ataki krowich szczęk, które potrafiły wygryźć całkiem sporą dziurę w plastiku.

Film o montażu Trampka wcale mnie nie dziwi - podobne metody bywały używane przy produkcji Syrenki. Np. montaż skrzyni biegów miał na celu wzajemne dobranie do siebie z grubsza pasujących elementów skrzyni biegów. Kolega miał praktykę w FSM gdy produkowano tam Skarpety. Jego zadanie polegało na sprawdzaniu, czy poszczególnymi wałkami i innymi ajzolami ze skrzyni dało się jako tako pokręcić z osobna i po poukładaniu w korpusie skrzyni (na sucho). Elementów niepasujących nie złomowano, tylko odkładano do kolejnej próby montażu, bo może będą pasować do elementów innej skrzyni. Dlatego nie powinien nikogo dziwić fragment instrukcji Skarpety, który zalecał szczególną procedurę "docierania" samochodu na początku eksploatacji nowego autka. Wraz z olejem ze skrzyni wypływały stada opiłków z dociarających się elementów.
Po prostu taka technika i już.

W końcu ówczesny rumuński cud techniki - auto terenowe ARO miało szklany zbiornik jakiegoś tam ważnego płynu, który przypominał słoik od korniszonów. I był tak samo wytrzymały. Zwłaszcza w terenie...
14 listopada 2008, 20:20
PYRUS napisał(a):W końcu ówczesny rumuński cud techniki - auto terenowe ARO miało szklany zbiornik jakiegoś tam ważnego płynu, który przypominał słoik od korniszonów. I był tak samo wytrzymały. Zwłaszcza w terenie...
do płunu hamulcowego
14 listopada 2008, 21:43
Gdzies w necie byl film z zakladow Karmanna z montazu 911. Metody te same. Po prostu tak sie robi samochody, zwlaszcza jesli produkcja jest w duzej mierze reczna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje