Potwierdzam fakty dziurawienia nadwozia Trampka przez przydrożne słupki. Wyrywało dziurę ale reszta błotnika bywała zwykle cała .
Niestety, błotniki nie były też odporne na ataki krowich szczęk, które potrafiły wygryźć całkiem sporą dziurę w plastiku.
Film o montażu Trampka wcale mnie nie dziwi - podobne metody bywały używane przy produkcji Syrenki. Np. montaż skrzyni biegów miał na celu wzajemne dobranie do siebie z grubsza pasujących elementów skrzyni biegów. Kolega miał praktykę w FSM gdy produkowano tam Skarpety. Jego zadanie polegało na sprawdzaniu, czy poszczególnymi wałkami i innymi ajzolami ze skrzyni dało się jako tako pokręcić z osobna i po poukładaniu w korpusie skrzyni (na sucho). Elementów niepasujących nie złomowano, tylko odkładano do kolejnej próby montażu, bo może będą pasować do elementów innej skrzyni. Dlatego nie powinien nikogo dziwić fragment instrukcji Skarpety, który zalecał szczególną procedurę "docierania" samochodu na początku eksploatacji nowego autka. Wraz z olejem ze skrzyni wypływały stada opiłków z dociarających się elementów.
Po prostu taka technika i już.
W końcu ówczesny rumuński cud techniki - auto terenowe ARO miało szklany zbiornik jakiegoś tam ważnego płynu, który przypominał słoik od korniszonów. I był tak samo wytrzymały. Zwłaszcza w terenie...