Cała ta draka ma sens
Koszt transportu eneregi z elektrowni owszem jest i to nie mały. Ale sieć już istnieje i koszty jej eksploatacji płacimy wszyscy i tak i tak. Nie potrzeba budować ekstra elektrowni i sieci do ładowania bateryjek w elektrycznych autach. Ładowanie odbywało by się przeważnie w nocy kiedy energia może być tańsza (patrz tzw nocna taryfa)
Napęd elektryczny jest prostszy- nie wymaga sprzęgła ,skrzyni biegów wałów, przegubów itd. 4X4 ? - 4 silniki w 4 kołach i tyle...
Co do kosztów : masę rzeczy jest drogich -bo może

Bo są tacy co zapłacą

Przecież z napędem spalinowym było dokładnie tak samo -a wcześniej z parowym. Też pierwszemu przepowiadali śmierć zwolennicy napędu końskiego, następnie zwolennicy pary spalinowemu...I początki za każdym razem były takie same-zabawka dla bogaczy...
Co innego prototypy,mała produkcja jednostkowa,a inne koszty przy produkcji masowej. Wystarczy choćby historię wtrysku przypomnieć-jeszcze paręnaście lat temu był to luxus dla dość drogich samochodów-w tej chwili jest to tańsze od gaźnika i niedługo w kosiarkach ogrodowych pewnie będzie...

Kalkulator najzwyklejszy -kiedyś prezent "komunijny" -myślał ktoś wtedy że do gazety będzie dodawany ?

Takich rzeczy można wymieniać długo...
Zasięg - to jest to co ogranicza moim zdaniem w tej chwili zastosowanie na masową skalę elektryczności do napędu. Jak się pojawia jakieś akumulatory które da się szybciej ładować, może kondensatory? Albo błyskawiczna wymiana bateryjki na odpowiedniku dzisiejszej stacji benzynowej... Ropa będzie coraz droższa -bo będzie. I te relacje kosztów się zmienią.
A tym co ich nie przekonuje "czystszość " napędu elektrycznego i uważają że spaliny z samochodów to nic , zapraszam do pomieszkania przy jakimś ruchliwszym skrzyżowaniu np w Katowicach. Lub na łykend do Zakopanego -pięknie z gór widać .... Argument z wulkanem to bzdura-bo jest to tak że łykamy przecież coś nie zamiast, a to co wyemituje przyroda ( i na to nie mamy wpływu) + to co naprodukuje człowiek...