Zabytki - powrócą przeglądy ??

27 września 2009, 22:19
Głupota to głupota a nie "inne myślenie". Choć czasy się zmieniły i dziś mówimy dyslektyk, dysgrafik czy dziecko z dyskalkulią. Dawniej mówiono debil, idiota i jest to określenie medyczne.
Co zrobiłbym z szybą ? A masz oryginał? Można dorobić, zwłaszcza, że szyba nie jest zbyt skomplikowana.
27 września 2009, 22:28
jacekk napisał(a):Głupota to głupota a nie "inne myślenie". Choć czasy się zmieniły i dziś mówimy dyslektyk, dysgrafik czy dziecko z dyskalkulią. Dawniej mówiono debil, idiota i jest to określenie medyczne.
Co zrobiłbym z szybą ? A masz oryginał? Można dorobić, zwłaszcza, że szyba nie jest zbyt skomplikowana.

Szyba skomplikowana nie .Dorobienie tak. Zwłaszcza giętej.
A to że się upierasz przy swojej wersji (teoretycznie słusznej ) to w/g mnie świadczy o tym że tymi wspomnianymi zabytkami też zajmujesz się teoretycznie raczej...:wink: :-D
A jeszcze (zdaje się ?) Francuzi długo nie mieli obowiązkowych przeglądów pojazdów. Głupki ? :wink:
28 września 2009, 11:15
Michał2 napisał(a):
Jeśli samochód ma białe tablice to musi spełniać warunki na dzień dopuszczenia do ruchu
Co to znaczy ? Ze np motocykl z 1961 ma spełniać wymagania z tych lat ?

Z grubsza tak. Z grubsza, bo np nie wiem jak sie ma kwestia kierunkowskazow. Jesli masz z tym problem to sprawdz.

To nie rozwiazuje twojego problemu z Innocenti, bo "w jego latach" rowniez nie mozna bylo jezdzic z peknieta szyba.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
28 września 2009, 21:58
Wiesz "lepiej" i nic Cię nie przekona. Trudno.
w/g mnie świadczy o tym że tymi wspomnianymi zabytkami też zajmujesz się teoretycznie raczej..."
Niestety, raczej nie.
Tak przy okazji, popraw ortografię, będzie się lepiej czytało :D
28 września 2009, 22:34
jacekk napisał(a):Wiesz "lepiej" i nic Cię nie przekona. Trudno.
Dokładnie tak samo można powiedzieć w drugą stronę...:wink: :-D
jacekk napisał(a):
w/g mnie świadczy o tym że tymi wspomnianymi zabytkami też zajmujesz się teoretycznie raczej..."
Niestety, raczej nie.
Jak bym był złośliwy, to bym potwierdził to "niestety"... :wink:
Ale aż tak nie jestem... :-D
Tak przy okazji, popraw ortografię, będzie się lepiej czytało :D

O! A w którym miejscu ?- bo ja "techniczny" jestem...

Dobrze wiem ile kosztuje trudu utrzymanie kilkudziesięcioletniego i w dodatku nietypowego pojazdu w ogóle przy życiu, o stanie idealnym (a przynajmniej takim by nie było się do czego przyczepić na przeglądzie) już nie wspominając...
A już mając kilkanaście sztuk to sobie tego nie wyobrażam...
Ale na przeglądy jeżdżę zawsze. Owszem ,zdarza się że potrzebuję taryfy ulgowej w pewnych kwestiach. Ale nigdy nie są to rzeczy typu "regenerowane" taśmą izolacyjną przewody hamulcowe ...
29 września 2009, 22:56
qubek napisał(a):
Michał2 napisał(a):
Jeśli samochód ma białe tablice to musi spełniać warunki na dzień dopuszczenia do ruchu
Co to znaczy ? Ze np motocykl z 1961 ma spełniać wymagania z tych lat ?

Z grubsza tak.

Właśnie że nie bardzo. To tak nie działa.
No bo jak ? Co z pojazdami z lat w których nie było obowiązkowych (w ogóle nie było ) świateł stopu ? Oświetlenia tablicy rejestracyjnej ? Co z takimi które posiadały lampy acetylenowe :wink: ? Albo w ogóle nie posiadały oświetlenia ? (a były takie czasy gdy oświetlenie to było wyposażenie dodatkowe ) Albo tzw otwarty system smarowania, gdzie olej płynął ze zbiornika do różnych punktów silnika ,a następnie skapywał sobie na drogę...
"Symboliczne" hamulce na tylne koła, na wał napędowy...
30 września 2009, 09:29
Michal, nie rob idioty (nie wiem nawet czy ze mnie czy z siebie).
Po kiego grzyba uciales cytat ze mnie dokladnie przed miejscem, w ktorym napisalem dlaczego uzylem wyrazenia "z grubsza"?
To wlasnie tak dziala - "z grubsza". Co do szczegolowych rozwiazan, to wez i sobie sprawdz, jesli masz konkretny problem.
Bo to na pewno dziala tak jak mowie w wypadku np norm czystosci spalin, ale raczej nie dziala w odniesieniu do kierunkowskazow (ale juz awaryjnych w samochodzie z lat 60tych nie musisz miec).

W praktyce, w naszym wypadku, sprawny Garbus zawsze przejdzie przeglad, niezaleznie od tego ze toksycznosc jego spalin przekracza wspolczesne normy, nie ma katalizatora, pasow, zaglowkow czy swiatel awaryjnych. Ale jak ma stluczona przednia szybe to nie powinien przejsc.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 września 2009, 14:01
A gdzie tu jest robienie idioty z kogokolwiek ?Coś zbyt ambicjonalnie podchodzisz do sprawy która wcale tego nie wymaga. :wink:
Ten ucięty cytat to nie jest żadna manipulacja z mojej strony i mogę to zmienić jeśli Ci to przeszkadza. Po prostu chciałem nawiązać do tego
Cytat:
Jeśli samochód ma białe tablice to musi spełniać warunki na dzień dopuszczenia do ruchu

Co to znaczy ? Ze np motocykl z 1961 ma spełniać wymagania z tych lat ?

No i powtarzam jeszcze raz że to tak nie działa. Nawet z grubsza. Są określone przepisami warunki które musi spełniać pojazd pojazd dopuszczony do ruchu. I są w tym pewne wyjątki dla pojazdów starszych które były w użytkowaniu gdy te warunki się zmieniały.
Kierunkowskazy to był przykład . I można mieć najpiękniejsze auto na świecie z równie cudownymi semaforkami, ale jak się chce nim jeździć na "normalnej" rejestracji to trzeba mieć kierunkowskazy normalne - migowe.
W praktyce, w naszym wypadku, sprawny Garbus zawsze przejdzie przeglad, niezaleznie od tego ze toksycznosc jego spalin przekracza wspolczesne normy, nie ma katalizatora, pasow, zaglowkow czy swiatel awaryjnych.
Dobrze że dodałeś to "w praktyce":wink:
Bo na przykład odmy na "na drogę" teoretycznie (na pewno) mieć nie może - a niektóre tak miały i mają. I jakby tak poszukać to pewnie jeszcze by się parę rzeczy znalazło.
A z tymi spalinami to też raczej nie do końca tak jest jak piszesz - dowiem się .
30 września 2009, 14:08
To sie dowiedz. Bo to wlasnie tak dziala. Samochod zarejestrowany po raz pierwszy w roku panskim 1973 musi spelniac normy spalin takie, jakie obowiazywaly w roku 1973. To jest wlasnie "z grubsza" generalna zasada przegladow technicznych samochodow. A jak inaczej sobie to wyobrazales? Ze te aktualne?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 września 2009, 14:18
A co z autem z 81 ale sprowadzonym i zarejstrowanym w 1998 albo i 2004?? Teoretycznie musza spełniać przepisy z roku pierwsszej rejstracji. Mój mex ma date pierwszej rejstracji w polsce w 2004, w niemczech w 1982, które przepisy musi spełniać/?? Te z nimiec z 1982 czy z polski 2004?? :P nadmieniam ze katalizatora nie mam :P
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
30 września 2009, 14:24
A tego nie jestem pewien. To pytanie juz padalo nie raz i jestem przekonany ze znalem na nie odpowiedz. Kiedys :D
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 września 2009, 14:47
qubek napisał(a):To sie dowiedz. Bo to wlasnie tak dziala. Samochod zarejestrowany po raz pierwszy w roku panskim 1973 musi spelniac normy spalin takie, jakie obowiazywaly w roku 1973. To jest wlasnie "z grubsza" generalna zasada przegladow technicznych samochodow. A jak inaczej sobie to wyobrazales? Ze te aktualne?

Wyobrażam sobie że tak. Jest pewna tolerancja i coś co można nazwać okresem przejściowym , ale samochody bez katalizatora bez końca tolerowane nie będą . Normy i badania spalin to historia ilu lat ? Trzydziestu ?
U nas coś koło tego pewnie . Co z pojazdami z lat w których żadne normy nie obowiązywały ?Albo z takimi gdzie zużycie oleju szło w litry na sto km (a było tak !) i nikt się temu nie dziwił bo to była normalka ? Hulaj dusza ? Nie . Żółte blachy albo nie jeździć.
Ale nie ma co bić piany bez potrzeby - dowiem się na stacji - w przyszłym tygodniu . Może ktoś co ma czas i chęci wcześniej "wygugla" to postudiujemy .
Ps
Pojadę "przerolkować " hamulce co je właśnie dłubię (szczęki, klocki. płyn itd.) - tak panie Jacekk -a wcale nie muszę - przegląd ważny do maja - zdziwiony :wink: ? )
30 września 2009, 15:00
A wlasnie - zapomnialem Ci powiedziec "nie pytaj sie na stacji". Bo to jest zazwyczaj rownie przeciwskuteczne jak pytanie sie w urzedzie w ktorego kompetencjach lezy rejestracja pojazdow o przepisy z tym zwiazane.

Co do twoich wyobrazen, to pomysl przez chwile. Od kilkudziesieciu lat wszystkie samochody starsze niz kilka lat jezdza u nas nielegalnie? HOP HOP! Obudz sie!
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 września 2009, 15:36
Ja akurat znam "światłych" diagnostów. I zamierzam się zapytać o źródło- na czymś się przecież opierają (a przynajmniej powinni
:wink: )
Samochody starsze niż kilka lat to raczej od kilkudziesięciu lat nie jeżdżą...
:wink:
A co Ty powiesz na te wspomniane z lat gdy wielu norm (lub w ogóle norm) nie było ?

A swoją drogą to np taki Star 28 zwany nie bez racji "gruźlikiem " to jakie normy spełniał ? :wink: A jeszcze do niedawna był ważnym elementem polskiego transportu...
A Żuki ? Nysy ? Przecież nawet takie świeżo po remoncie i tak były dalej do remontu...:wink: Słynne "gwintowe" elementy zawieszenia nowe w sklepie już były do d...
To że pojedyncze sztuki jeszcze jeżdżą, to tylko dlatego że diagnosta to też człowiek . A poza tym jak będzie upierdliwy (a rozniesie się to szybko) to stacja obrotów mieć nie będzie.
Teoria teorią...A praktyka praktyką...
Ustalmy o czym rozmawiamy ? :wink: :-D
30 września 2009, 15:40
Auta na żółtych tablicach przeglądy przechodzić powinny i kropka.
Mając, np. garba z 58 roku, nie muszę, ba nawet nie powinienem znać się na tym co w nim piczy. Bo ja jako (prawie) archeolog mam znać się na kopaniu i zarabiać na tym kase.
Powinny istnieć zatem przeglądy, na których sprawdzano by techniczny stan, zachowanie oryginalności i doradzano by w kwestiach utrzymania tegoż zabytku... tak tak, mało realne. :shock:

Bo że są jakieś furtki na OC, to dobrze. Niby płaci się to dla naszego dobra, Ale to "dla dobra" dawno wymknęło się z prawidłowych torów. Teraz OC, jak czyste majtki, trzeba mieć zawsze ;-)

A co do zalatwiania przeglądów do aut "zwykłych".
Czy ktoś kiedyś policzył albo odczuwa ile kosztuje prywatnego przedsiębiorce pracującego samemu, albo zatrudniającego jedną osobę, przegląd na który trzeba jechać 2-3 razy około 45km (w obie strony)?

Mnie z Ojcem wyszło około 300zł. BO niby auto sprowadzone z krajów gdzie się lata a nie jeździ, a jakieś gumy popadały na wahaczach.
Czasem proceder za który ściga CBA jest bardziej opłacalny.

← Luźne dyskusje