problem z hamulcami

27 października 2009, 14:18
jeśli wierzyć poprzedniemu właścicielowi to cały układ był wymieniany ok. 2 lata temu
27 października 2009, 15:05
ADI napisał(a):Nie rozumiem tylko w czym Ci przeszkadza koło w zdejmowaniu bębna?
Niektórzy ludzie przykładają sporą wagę do prawidłowego przykręcenia kół i nie chce im się powtrzać tej operacji x razy kiedy można od razu zdjąć bęben którego montaż nie stanowi wielkie filozofi raczej :wink:
...w odróżnieniu do wspomnianego prawidłowego przykręcania kół - czynności wymagającej już zaawansowanej wiedzy i odpowiedniego sprzętu... :wink: :-D :-D
27 października 2009, 15:06
Michal, czasem latwiej/szybciej odkrecic jedna nakretke niz ta sama nakretke i 4 sruby na dodatek ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 października 2009, 15:07
Michał2 napisał(a):
ADI napisał(a):Nie rozumiem tylko w czym Ci przeszkadza koło w zdejmowaniu bębna?
Niektórzy ludzie przykładają sporą wagę do prawidłowego przykręcenia kół i nie chce im się powtrzać tej operacji x razy kiedy można od razu zdjąć bęben którego montaż nie stanowi wielkie filozofi raczej :wink:
...w odróżnieniu do wspomnianego prawidłowego przykręcania kół - czynności wymagającej już zaawansowanej wiedzy i odpowiedniego sprzętu... :wink: :-D :-D
Naturalnie
Nieznośna lekkość butów
28 października 2009, 17:03
Wiesz, ja bębnów nie odkręcam na co dzień. Po prostu u mnie, przy odkręcaniu bębna wystąpiły takie komplikacje że nie było jak odkręcić nakrętki, ręcznego brak, nie da się koła zablokować. No i co zrobisz? Jak masz koło na bębnie to opuszczasz auto, odkręcasz, zdejmujesz koło no a potem bęben. 2 razy robota... nie sądzę żeby koledze chodziło wszystko idealnie, wiem że u mnie potrzebna była rura ok 2 m na klucz żeby to odkręcić.

A co do pierwszej rady - skoro kolega nawet nie odpowietrzył to znaczy że trzeba mu o tym powiedzieć - jak mu to wystarczy (czyt. garbus hamował będzie sprawnie, objawy się nie powtórzą) to po co ma cokolwiek wymieniać? Dla zasady?
Kurs prawa jazdy ukończony 24 czerwca! Z wynikami
Egzamin teoretyczny: Zdany, 0 błędów
[L]Wyjeżdżone 39 godzin.
Egzamin praktyczny: Zdany, 0 błędów, 31 minut jazdy
28 października 2009, 21:03
A co do pierwszej rady - skoro kolega nawet nie odpowietrzył to znaczy że trzeba mu o tym powiedzieć - jak mu to wystarczy (czyt. garbus hamował będzie sprawnie, objawy się nie powtórzą) to po co ma cokolwiek wymieniać? Dla zasady?[/quote]

Grysik, powinieneś poprosić Garbatego o założenie działu "Porady Grysika".
Będę brutalny...
Koledze spierdolił płyn hamulcowy- czy sądzisz, ze odpowietrzenie układu w tym wypadku załatwi sprawę?Czy sądzisz,ze płyn hamulcowy paruje niczym woda z kałuży w upalny dzień?????A może uważasz, że mu ten płyn wypił spragniony sąsiad?
Czy wiesz,ze takie beztrosko dawane bezmyślne rady przysporzą koledze sporo nieefektywnej roboty, nie usuną usterki, a nawet mogę zakończyć sie wypadkiem???
28 października 2009, 23:33
Grysik napisał(a):Wiesz, ja bębnów nie odkręcam na co dzień. Po prostu u mnie, przy odkręcaniu bębna wystąpiły takie komplikacje że nie było jak odkręcić nakrętki, ręcznego brak, nie da się koła zablokować. No i co zrobisz? Jak masz koło na bębnie to opuszczasz auto, odkręcasz, zdejmujesz koło no a potem bęben. 2 razy robota... nie sądzę żeby koledze chodziło wszystko idealnie, wiem że u mnie potrzebna była rura ok 2 m na klucz żeby to odkręcić.

A co do pierwszej rady - skoro kolega nawet nie odpowietrzył to znaczy że trzeba mu o tym powiedzieć - jak mu to wystarczy (czyt. garbus hamował będzie sprawnie, objawy się nie powtórzą) to po co ma cokolwiek wymieniać? Dla zasady?
Po pierwsze problem z odkręceniem nakrętki "koronkowej" nie jest żadko spotykany.To norma raczej niż ewenement i klucze z przedłużkami są garbusiarzom nieobce. Nie zmienia to faktu,że nie rozumiem w czym zdjęcie koła miałoby pomóc.
Po drugie płym hamlucowy nie paruje. Trzeba poszukać po prostu wycieku.W spraciałych przewodach,w połączeniach sztywnych z miękkimi,w cylinderkach,w pompie.Bez znalezienia wycieku nie ma szans na rozwiązanie problemu.
Nieznośna lekkość butów
29 października 2009, 09:00
Grysik napisał(a):Wiesz, ja bębnów nie odkręcam na co dzień. Po prostu u mnie, przy odkręcaniu bębna wystąpiły takie komplikacje że nie było jak odkręcić nakrętki,
To nie byly komplikacje tylko norma - po prostu musisz miec dluga przedluzke. Powodem jest to, ze ta nakretke przykreca sie z duzym momentem
Grysik napisał(a):ręcznego brak, nie da się koła zablokować. No i co zrobisz?

A posiadasz hamulce nozny? Nie wiem kto ma tak mocny reczny, zeby wystarczyl do przytrzymania tej nakretki, jesli jest odpowiednio mocno przykrecona
Grysik napisał(a):Jak masz koło na bębnie to opuszczasz auto, odkręcasz, zdejmujesz koło no a potem bęben. 2 razy robota...

Gdzie dwa razy robota? Poczatek -> Zdejmujesz kolpak, ktos trzyma hamulce (nozne), wyjmujesz zawleczke, luzujesz nakretke bebna, podnosisz samochod, zdejmujesz kolo wraz z bebnem -> Koniec
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
29 października 2009, 10:16
qubek napisał(a):Gdzie dwa razy robota? Poczatek -> Zdejmujesz kolpak, ktos trzyma hamulce (nozne), wyjmujesz zawleczke, luzujesz nakretke bebna, podnosisz samochod, zdejmujesz kolo wraz z bebnem -> Koniec

Koledze Grysikowi pewnie chodzilo o to ze podnosi auto z mysla ze nakretke odkreci palcami :) , i jak sie przekonuje ze nie , to opuszcza auto i wtedy odkreca nakretke normalnie :)
PozdraVWiam
Bogdan
29 października 2009, 14:42
No właśnie problem jest że nożnych też nie posiadasz, więc po to zdejmujesz najpierw koło... bo jakby hamowały to byś nie rozbierał.

W sumie macie rację, płyn nie paruje. Ale to nie znaczy że trzeba od razu wszystko wymieniać, czasem to nie jest takie proste.

Chodziło mi o to żeby posprawdzał po kolei, najpierw odpowietrzył, potem ubędzie mu np. płynu z sekcji tylnej, to prześledzi czy nie jest nic z przewodami, jak będzie tak wyglądało to coś wymieni, jak to nie to, to dalej. A nie: jak nie masz płynu tzn. że trzeba to wszystko naprawić, więc wymień przewody miedziane, elastyczne, cylinderki, pompe a potem nagle się okazuje koledze "o k* jakie to auto jest drogie, a dalej nie jeździ".

A nakrętkę to odkręcam tak, że blokuję bęben łomem między wkręconymi śrubami do niego. Przestronniej jak dla mnie, no i łatwiej się go ściąga.
Kurs prawa jazdy ukończony 24 czerwca! Z wynikami
Egzamin teoretyczny: Zdany, 0 błędów
[L]Wyjeżdżone 39 godzin.
Egzamin praktyczny: Zdany, 0 błędów, 31 minut jazdy
29 października 2009, 16:30
nie wnikajac w temat "jak odkrecic koło z bebnem" napisze z doswiadczenia
lepiej po mału sprawdzic wszystko od tych rzeczy łatwiejszych po skomplikowane niz zaczynac od rozwalania wszystkiego a okaze sie ze cylinderek przepuszcza a chłopak wywali całe wnetrze i wymieni wszystkie przewody .... wiec proponuje zajrzec najpierw cyliderki, bebny przewody te co widac z zewnatrz, pompa a potem - jak juz praktycznie nic nie zostanie - to dopiero wyciagac duzy kaliber i wyciagac fotele i sprawdzac czy przewod ktory idzie w samochodzie nie przepuszcza

Ale to tylko moje zdanie i pewnie sie nie znam ;)

ps. a tak nawiasem odpowietrzyłes je juz ?? jesli tak to pojezdzij nim i jesli za jakis (niedługi) poczujesz ze masz znowu berdziej miekki pedał albo znowu musisz dopompowac zeby zaczął hamowac to znaczy ze gdzies bierze powietrze
Qwazimodo - człowiek z garbem :)
1966
29 października 2009, 17:57
Grysik, racja ze trzeba zaczac od ogladania - nikt tu nie napisal zeby wszystko wymieniac. Tylko po cholere zaczynac od odpowietrzania? Mozna oszczedniej - najpierw wymienic drzewko zapachowe, troche pojezdzic i zobaczyc czy hamulce miekna? Co prawda nic w ten sposob sie nie naprawi, ale odpowietrzajac - rowniez nie, a zmienic drzewko jest latwiej i taniej. Przynajmniej nikt nie powie ze auto jest k* drogie i dalej nie jezdzi, a co najwyzej ze jest k* tanie i nie jezdzi
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy