Odszkodowanie OC za Garbuska - jak działać ?

6 listopada 2009, 23:45
Witam,

dziś niestety dopadło mnie nieszczęście a raczej TIR :(

Zdjęcie nie zachowało się Zdjęcie nie zachowało się Zdjęcie nie zachowało się

Do wymiany na pierwszy rzut oka:
-3 błotniki (2 przednie i 1 tylny)
-drzwi kierowcy
-tylne lewe nadkole aż na wysokości aluminiowej listewki
-lampa tylna
-2 dekle na felgi
-felga
-lewy stopień
-pewnie coś jeszcze wyjdzie

I co teraz ? Złożyłem już wniosek w firmie ubezpieczeniowej tego TIR'a i czekam na odzew. Ciekawi mnie kwestia wyceny tej szkody, jak wszyscy wiemy to nie jest "normalne" auto którego cena rynkowa waha się w jakiś normalnych granicach np. 5000-10 000. Jeżdżącego garba można kupić za 1000zł ale też za 20 000zł i więcej.

Co robić gdy firma ubezpieczeniowa wyliczy jakąś śmieszną kwotę za to wszystko ? Mam umowę kupna sprzedaży na której jest 5000zł i faktury za niektóre części na łączną kwotę ok. 2500zł. Ale wiadomo że wrzuciłem jeszcze więcej, to na allegro się coś kupiło to od kogoś itp. no i auto też nie wygląda jak ostatni złom.

Koszt zakupu nowych części i elementów blaszanych (według cennika garbusy.pl) to ok. 2500zł do tego dochodzi prostowanie, spawanie, i prace lakiernicze czyli na luzie z 1500zł.

Co robić gdy firma ubezpieczeniowa wymyśli że da mi tylko 2 tyś. ? Jak wtedy walczyć o pieniądze ? Przedstawić im ceny z internetu, zrobić samemu jakiś kosztorys ?

Bardzo proszę o jakieś sugestie w tym temacie.
www.toniogarage.com
Zdjęcie nie zachowało się
7 listopada 2009, 00:41
zle zaczales...takie autka wstawia sie do zaprzyjaznionego warsztau..i warsztat powinien zglaszac szkode..wtedy wiedza..ze autko bedzie naprawiane..i wyceniaja konkretnie..a tak..wartosc ustala niska..odejma % za wiek i takie tam...
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
7 listopada 2009, 04:57
gino napisał(a):zle zaczales...takie autka wstawia sie do zaprzyjaznionego warsztau..i warsztat powinien zglaszac szkode..wtedy wiedza..ze autko bedzie naprawiane..i wyceniaja konkretnie...
Ciekawe,nie wiedziałem o tym
Nieznośna lekkość butów
7 listopada 2009, 06:28
Rozbilem przod garbusa w 2000 roku maska oba blotniki przedni pas, obie lampy ze o pogietych elementach nie wspomne i rzeczoznawca wycenil szkode wtedy na 850 zl.

A przedstawiles rachunki za zakupione czesci, ktore zostaly uszkodzone rzeczoznawcy? Bo oni na slowo nie wierza.

Firma ubezpieczeniowa pomniejsza wartosc poczatkowa o amortyzacje czyli minus iles tam za kazdy rok co w przypadku garbusa daje smieszna kwote. No chyba ze masz rachunki ze te np. blotniki byly kupione nowe i zamontowane. Najlepiej pojechac do warsztatu dac gosciowi flaszke i on opisze calosc albo isc na rozliczenie bezgotowkowe. Znam temat bo przechodzilem przez to i kur... bierze uslyszysz za ile masz naprawic auto. Mozesz zalozyc sprawe cylilna sprawcy o odszkodowanie ale to dluga droga i zmudna bo mi tez to polecali co kiekawe sama Policja.
Naprawde wspolczuje .
7 listopada 2009, 07:02
rafaal ma racje oddaj na naprawe do warsztatu, zbieraj wszystkie faktury.
Gosc od ubezpieczyciela zrobił zdjecia ??
ewentualnie jak mechanik w warsztacie znajdzie cos poza tym co wymieniłes to zeby ubezpieczalnia tez o tym wiedziała i jakis gosc oficjalnie to zakwalifikował

Czytam od czasu do czasu "motor" i tam są takie akcje i faktycznie ubezpieczyciel pewnie obnizy kwota wypałaty - bo jemu tak wygodnie - bo ma swiadomosc ze wiekszosci ludzi ich nie poda do sądu bo to duzo zabawy

Wiec jak chcesz odzyskac całą kase to pewnie zostanie ci sąd a do tego potrzebujesz faktury i uszkodzenia wszystkie musi uwzglednic ubezpieczyciel bo inaczej ci powiedzą "sam pan to uszkodził a teraz chce pan wyłudzic kase"


powodzenia i współczucia
Qwazimodo - człowiek z garbem :)
1966
7 listopada 2009, 07:40
W ubezpieczalni jedyna szansa na sensowną kase z naprawe to faktury za zakup części i robocizny ... jeśli zgodzisz się na wypłatę kasy (tzn dają szmal i szukasz warsztatu) to zapewne dostaniesz od nich 1/3 kasy którą wydasz...najlepiej zrobić tak jak napisali chłopaki ... wstawić auto do blacharza i ustalić że to oni rozlicza sie z ubezpieczalnią ... bo oni przedstawią faktury na zakup części i robociznę (oczywiście możesz sam nabyc nowe graty ale wtedy ustal z blacharzem że na niego będą faktury by oddali mu potem kaskę) Mój teś tak robi jak naprawia starsze auta bo przy takich ubezpieczyciele najwięcej starają sie urwać kasy. Liczą jakieś badziewne części z chin jako nowe zamienniki VW ;)
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
7 listopada 2009, 08:49
Tak jak wyzej napisali, musisz koniecznie miec na wszystko rachunki, nawet na najmniejsza nakretke i za kazdym razem łazic za nimi i pokazywac ze to kosztowało tyle, a to tyle i ze taniej nie da sie zrobic, i koniecznie nie naprawiaj sam w domu tylko wstaw do warszatu , nawet jak cos wyjdzie w trakcie prac to warsztat zaprosi rzeczoznawcę na dodatkowe oględziny.
Auta w garażu :

http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=158
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=159
7 listopada 2009, 08:53
wprowadzacie go w blad...straszycie sadami..skazujecie na przegrana pozycje..

a sprawa nie jest ani skomplikowana, ani przegrana..jesli sie wie..co i jak..

rachunki nic nie dadza, jesli przekrocza wartosc samochodu..

i od tego trzeba zaczynac..ustalenie wartosci..i wycena powrotu autka do stanu z przed wypadku..

druga sprawa...do nieczego nie sa potrzebne rachunki..zeby dodstac dobre odszkodwanie..

przyklad..kumpel ostatnio dostal strzala w zadek duzego fiata..zadzwonil..przywiozl do mnie do warsztatu..reszta ja sie zajalem..

dal za autko 1200pln...dostal za tylny pas zderzak i lampe+rozebranie,klepanie,lakierowanie,zlozenie 3700pln
bez rachunkow....tylko w/g wstepnej wyceny warsztatowej..
cala sprawa trwala od wypadku do wyplaty odszkodowania 2,5tyg

warsztat robi wycene naprawy z czesciami, zaznaczajac ze bedzie BEZ RACHUNKOW..czyli, idzie z ubezpieczalnia na tzw UGODE /naprawa w/g wyceny WARTSZATU...woadomo, pisze sie ja idealnie w/g cennikow..plus koszty czesci w/g np ALLEGRO /ubzepieczalnie przy ugodach, tez korzystaja z allegro jako podstawe do obliczenia wartosci czesci/

ale..to wszytsko moze zalatwic tylko WARSZTAT ktory wie co i jak...zwlaszcza, jesli chodzi o autka powyzej 25lat.
gdyz, ubezpieczalnie glowwnie opieraja sie o tzw o cennik napraw AUDATEX ktory na szczescie nie obejmuje autek 25letnich i starszych..dlatego..cos i tak ucinaja..ale wyliczajac kwote naprawy,musza opierac sie na wycienie warstzatu :shock:
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
7 listopada 2009, 09:18
Witaj , sam ostatnio cwiczyłem temat po wypadku swojego busika.
Okazało sie że mam znajomego który zajmuje się w skrócie odzyskiwaniem odszkodowań dla ukraińców w Polsce i ma pepiery uprawnionego rzeczoznawcy.
z tego co mi mówił, to podstawą jest protokół policyjny, jak masz protokół policyjny to bierzesz takiego rzeczoznawcę robi eycenę szkody i występujesz do ubezpieczyciela sprawcy wypadku nie ze ZGŁOSZENIEM tylko z ROSZCZENIEM KONKRETNEJ KWOTY, takjakby wyprzedzasz ich ruch, i to oni muszą wówczas Ci udowodnić a nie Ty im że kwota której żądasz jest za wysoka, ajest to trudne, podważyc opinie uprawnionego rzeczoznawcy.
Jeśli już zgłosiłeś szkodę ( tak jak ja zreszta zrobiłem ), no to teraz pozostaje procedura o której pisze Gino
VW 1600 TL - sprzedane
Porsche 944 - sprzedane
VW Bus T3 DEHLER PROFI
Porsche 914 - JUŻ SĄ 2 SZTUKI DO ODRATOWANIA

DLA SZYBKICH SAMOCHODÓW SĄ DŁUGIE PROSTE, ZAKRĘTY SĄ DLA SZYBKICH KIEROWCÓW - COLIN MC RAE
7 listopada 2009, 11:45
W Poznaniu też tak to działa:
- zlecenie naprawy + pełnomocnictwo do załatwiania likwidacji szkody dla warsztatu, który zajmuje sie remontami powypadkowymi,
- spokojne czekanie na odbiór pachnącego lakierem autka.

Takie warsztaty mają swoje utarte ścieżki, kontakty itd. i żyją z załatwiania tego rodzaju spraw (no i samych remontów). Klienta nie interesuje żadna wycena, procenty zużycia auta, ceny części zamiennych i inne sporne duperele. Ja nie wiem jak to działa, ale wszyscy uczestniczący w takim załatwianiu naprawy są zadowoleni. Łącznie z właścicielem uszkodzonego autka. Więc nie ma co wyważać otwartych drzwi i kombinować.

Powodzenia
8 listopada 2009, 20:02
Ciekawe co piszecie bo tu u nas na północy w PZU przynajmniej jeśli wartość naprawy przekracza wartość pojazdu to dupa blada.Kolega zagrał inaczej przedstawił wycenę rzeczoznawcy z pół rocznym wyprzedzeniem oczywiście podpartą na podstawie rachunków i wypłacili co do grosza
8 listopada 2009, 20:36Re: Odszkodowanie za Garbuska - jak działać ?
Tonio napisał(a):Co robić gdy firma ubezpieczeniowa wymyśli że da mi tylko 2 tyś. ? Jak wtedy walczyć o pieniądze ? Przedstawić im ceny z internetu, zrobić samemu jakiś kosztorys ?
Nic nie wymyśli, tylko przedstawi kosztorys naprawy. Będziesz miał wyliczone wszystkie części, koszt robocizny itp. Ty możesz się z nim zgodzić albo nie. Jedyna obawa to, jak wyżej wspomniano, odszkodowanie może przekroczyć wartość auta. Więc dobrze byłoby jakoś "udokumentować" wartość garbusa, oczywiście w przypadku orzeczenia szkody całkowitej.
sex, bug and rock'n'roll
9 listopada 2009, 08:44
Tomkol, walczysz o dwie podstawowe rzeczy
1) Jak najwieksza wartosc pojazdu
2) Jak najdrozsza wycena naprawy, ale jednak nieprzekraczajaca wartosci pojazdu.
W wypadku Garbusa obie te sumy sa trudne do okreslenia i jest tu duze pole dla roznych interpretacji.

Czesto rzeczywiscie dobrze jest zostawic do warsztatowi, ale tylko wtedy jesli masz taki ktoremu ufasz i ktory potrafi zarowno dobrze pracowac, jak i dobrze ukladac sie z ubezpieczalniami. Warsztaty maja w nich, jak to juz powiedziano, utarte sciezki. Czesto blotniste i smierdzace tak, ze lepiej dokladnie ich nie badac ;) A czasem chodzi po prostu o zwykle doswiadczenie.

Jesli jednak bedziesz walczyl sam to pamietaj jedno - to sa targi. Oni beda probowali Ci udowodnic ze samochod jest warty tyle co nic, a Ty - ze majatek. Dyskutujac, przedstawiajac odpowiednie argumenty, nie zgadzajac sie z pierwszymi wycenami mozesz wiele uzyskac. I nie szykuj sie od razu na wojne - nawet rzeczoznawca firmy ubezpieczeniowej moze byc dla Ciebie rzyczliwszy i przedstawi lepsza dla Ciebie wycene, jesli pomorzesz mu dostarczajac argumentow, na ktorych moze ta wycene oprzec.

W koncu to jest kwestia tego, ktora strona pierwsza ustapi bo uzna ze tyle a tyle ja satysfakcjonuje.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
9 listopada 2009, 09:51
qubek napisał(a):Czesto rzeczywiscie dobrze jest zostawic do warsztatowi, ale tylko wtedy jesli masz taki ktoremu ufasz i ktory potrafi zarowno dobrze pracowac, jak i dobrze ukladac sie z ubezpieczalniami. Warsztaty maja w nich, jak to juz powiedziano, utarte sciezki. Czesto blotniste i smierdzace tak, ze lepiej dokladnie ich nie badac ;) A czasem chodzi po prostu o zwykle doswiadczenie.
jestes w bledzie...
po1) nie bagno i bloto...tylko jasno okreslone warunki naprawy..ktorych..ubezpieczalnia nie moze ignorowac wobec warsztatu..a wobec klienta z ulicy TAK..
powiem wiecej...ubezpieczalnie czesto NIE ZNOSZA SIE z warsztatami..bo z gory sa na straconej pozycji..warsztat w razie nie wywiazania sie z platnosci..odrazu daje sprawe do sadu..i po nich...
po2) wcale nie musi byc to ''zaprzyjazniony'' warsztat..ani super dobry..
bo...wcale nie musi tego naprawiac..od tego sa wyceny ''wstepne'' czyli kosztorys naprawy.ktory przedstawiasz w ubezpieczalni...a czy po wyplacie kasy bedziesz naprawial w tym warsztatcie..decyzja nalezy do ciebie..
po3)z wycena wartosci autka tez nie ma najmniejszych problemow..od tego sa rzeczoznawcy/koszt ok 250pln/..ktorym pokazujesz kilka drogich ogloszen z gazet, allegro ebay,i w/g tego ustalaja wartosc rynkowa pojazdu..plus ocena stanu autka..


to sa naprawde proste procedury....

tylko druga strona medalu...czy..nastawiacie sie na porzadna naprawe..czy pozniej klejenie z duta...i dobry zarobek...
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
9 listopada 2009, 09:59
Gino, chodzilo mi o to ze czasem chodzi o "zalatwianie" przez warsztaty w sposob... rozny - sam wiesz ze tak bywa i to czesto.
Ale dodalem tez zdanie o doswiadczeniu. I dodajac je mialem na mysli mniej wiecej to co Ty piszesz. Doswiadczony warsztat wie jak postepowac, zeby nie dac sie oszukac przez firme ubezpieczeniowa. Nie chodzi o wyludzenie, a o uzyskanie tego, co sie poszkodowanemu zwyczajnie nalezy. A czego czesto nie dostanie, jesli da sie wycyckac sprytnemu likwidatorowi.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy