Witam. Mam zamiar kupić garbuska i od pewnego czasu przeglądam ogłoszenia. Nie dysponuję zbyt dużym budżetem, więc szukam czegoś jeżdżącego co mógłbym sukcesywnie doprowadzać do jak najlepszego stanu. Znalazłem ostatnio pewne ogłoszenie, które mnie zaciekawiło. Po dokładniejszym obejrzeniu zdjęć wydaje mi się, był to dziadek.. No chyba, że były takie modele przejściowe. Proszę wypowiedzcie się co o nim sądzicie.
Czy to był "dziadek"? - szukam taniego Garbusa
zdiecie jakieś by sie przydało 

Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
Łysy napisał(a):zdiecie jakieś by sie przydało
telepatycznie odradzam ...
Haha;D O najważniejszym zapomniałem
http://moto.allegro.pl/item953301420_vw_garbus.html
http://moto.allegro.pl/item953301420_vw_garbus.html
To raczej nie byl dziadek.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Nie znam sie za bardzo, a wydawało mi się, że takie klamki w dziadkach były, no i rozstaw otworów w felgach.. Czyli takie były też po zakończeniu produkcji dziada? A jak ogólnie oceniacie samochód? Zastanawiam się jeszcze czemu tylne światła są zamontowane pod kątem.
Poniewaz samochod robil partacz.
Takie felgi ani takie klamki wlasnie NIE wystepowaly w dziadkach
http://www.garbiarnia.com/index.php?option=co…id=199&Itemid=56
Takie felgi ani takie klamki wlasnie NIE wystepowaly w dziadkach
http://www.garbiarnia.com/index.php?option=co…id=199&Itemid=56
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Czyli jeśli to jest rocznik 1966 to już model 1967?? W przyszłym tygodniu jadę go oglądać i jeśli blacha nie będzie zgnita to prawdopodobnie go kupie;)
Kidller napisał(a):Czyli jeśli to jest rocznik 1966 to już model 1967?? W przyszłym tygodniu jadę go oglądać i jeśli blacha nie będzie zgnita to prawdopodobnie go kupie;)Nie, to jest rocznik PO 67,a pewnie przed sierpniem 70. Z 66 to on ma raczej tylko porzyczone numery.
Nieznośna lekkość butów
Nie, raczej papiery i Garbus nie do konca do siebie pasuja 
Obejzalbym dokladnie na twoim miejscu, bo jesli samochod jest zrobiony przez partacza, to nawet jesli jakos jezdzi i z daleka patrzac trzyma sie kupy, to czesto przy ograniczonym budzecie i metoda malych krokow nigdzie sie nie zajdzie.
Jak ja kupowalem pierwszego Garbusa przy studenckim budzecie to szukalem (i znalazlem) takiego, ktory byl niezly, ale NIE jezdzil. Bo za niejezdzacego sprzedajacemu trudniej zarzadac duzej kwoty niz za cos, co jest przegnitym, rozpadajacym sie parchem, ale czym kupujacy jest w stanie odjechac do domu. Zwlaszcza jesli na tym parchu jakos jeszcze trzyma sie lakier.
Tylko ze w pierwszym wypadku uruchomienie moze okazac sie wcale nie takie kosztowne jak sie ma pare rak (nawet jesli obie sa lewe), a w drugim czesto okazuje sie, ze Garb nawet do kompleksowego remontu za kilkadziesiat tysiecy zl sie nie nadaje.
Obejzalbym dokladnie na twoim miejscu, bo jesli samochod jest zrobiony przez partacza, to nawet jesli jakos jezdzi i z daleka patrzac trzyma sie kupy, to czesto przy ograniczonym budzecie i metoda malych krokow nigdzie sie nie zajdzie.
Jak ja kupowalem pierwszego Garbusa przy studenckim budzecie to szukalem (i znalazlem) takiego, ktory byl niezly, ale NIE jezdzil. Bo za niejezdzacego sprzedajacemu trudniej zarzadac duzej kwoty niz za cos, co jest przegnitym, rozpadajacym sie parchem, ale czym kupujacy jest w stanie odjechac do domu. Zwlaszcza jesli na tym parchu jakos jeszcze trzyma sie lakier.
Tylko ze w pierwszym wypadku uruchomienie moze okazac sie wcale nie takie kosztowne jak sie ma pare rak (nawet jesli obie sa lewe), a w drugim czesto okazuje sie, ze Garb nawet do kompleksowego remontu za kilkadziesiat tysiecy zl sie nie nadaje.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Przy oględzinach będę próbował trochę ponegocjować cenę;D A tak w ogóle to dysponuję wieloma częściami zapasowymi do 1200, tak więc mechanicznie by jakoś uszło. Gorzej jeśli lakier i blacha okazały by się do du.y..
Lakier nie jest problemem. Problemem jest blacha. I na tym sie skup.
Bo od bez problemu mozesz znalezc Garbusa, w ktorym mozna ponegocjowac cene tak, ze zejdzie do smiesznie niskich kwot. Ale co za roznica czy samochod kosztuje 200 czy 1800 zl, skoro roznica miedzy tymi kwotami miesci sie w marginesie bledu jesli probujesz robic remont blachy?
Rob jak chcesz ale ja bym patrzyl czy blacha (nie lakier) jest zdrowa i czy nie jest popieprzona niefachowymi naprawami. Jesli nawet wydaje sie trzymac kupy, ale Garb jest frankensztajnem polatanym przez Pana Zenka, to dla mnie nie ma sensu brac. Nawet za grosze
Bo od bez problemu mozesz znalezc Garbusa, w ktorym mozna ponegocjowac cene tak, ze zejdzie do smiesznie niskich kwot. Ale co za roznica czy samochod kosztuje 200 czy 1800 zl, skoro roznica miedzy tymi kwotami miesci sie w marginesie bledu jesli probujesz robic remont blachy?
Rob jak chcesz ale ja bym patrzyl czy blacha (nie lakier) jest zdrowa i czy nie jest popieprzona niefachowymi naprawami. Jesli nawet wydaje sie trzymac kupy, ale Garb jest frankensztajnem polatanym przez Pana Zenka, to dla mnie nie ma sensu brac. Nawet za grosze
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
Dzięki temu rzadziej się potykam.
No tak blacha najważniejsza;) Mam nadzieję, że pan Zenek nie zespawał podłogi z karoseria;D Biorę ze sobą mechanika, więc mam nadzieję, że pomoże mi on podjąć słuszną decyzję;)
niesadze. Pomoze Ci tylko osoba znajaca sie na miejscach w których gnije garbus. "Mechanik" bez doswiadczenia garbowego wg mnie Ci nie pomoże. Mam kolegów mechaników, ale osobiscie duzo lepiej sam rozpoznał bym czy garbus nadaje sie do ludzi, czy nie
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego