VW1300_68r. (czyli mój zgarbiony remont) .... :)

16 kwietnia 2010, 21:22
No i stało się. Kiedyś tam zaczęty temat (o moim garbatym i planowanej kapitalce) pora zebrać do kupy. Miałem to zrobić już jakiś czas wcześniej, ale nigdy nie było jakoś dostatecznie czasu. Część nawet spłodziłem kiedyś w wordzie ;p.. więc poprostu będę wklejal gotowe teksty ;).. Zatem lekture czas zacząć:

"Równo z dniem 1 października 2007 skończyło się życie ucznia i zacząłem na siebie zarabiać. Nie minął tydzień jak postanowiłem za pierwszą wypłatę kupić wymarzonego Garbiego .
Cena była stosunkowo ograniczona bo 1800zł za wizualnie ładne autko, ale totalnie zgnite od spodu i częściowo w środku. I tak to zaczęła się moja przygoda z garbusem. Żeby było zabawniej nikt nawet o moim kupnie nie wiedział. Od znajomego pożyczyłem część pieniędzy, mówiąc że potrzebuje na coś innego. Natomiast ukochanej naściemniałem że jadę do Częstochowy z kumplem po telewizor ogromnych gabarytów i dlatego potrzebny mój kombik ;p. Ubaw był jak nigdy. Wycieczka pod Częstochowę w 100% udana i nie marudząc nic kupiłem niebieściutkiego garbuska.. Po przyjeździe zrobiłem miłej mej niezłego supris’a i pojechaliśmy na wycieczkę… najśmieszniejszy był fakt, że każdy zjazd z krawężnika powodował siedzenie coraz niżej (zgnita podłoga zapadała się dość skutecznie) . W ten oto sposób stałem się posiadaczem charakterystycznego autka, posiadającego charakter, duszę i przykuwającego uwagę przechodniów.
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

W listopadzie 2007 po przejechaniu pierwszych 600km garbaty został odstawiony do garażu kuzyna, za wynajem którego na wstępie mu bardzo dziękuje. Tym samym nadszedł czas „remontowania”. No właśnie „remontowania”, ponieważ nigdy nie miałem do czynienia z blacharką ani mechaniką. Celem całej zabawy była nauka, zbieranie doświadczenia, przeżywanie lepszych i gorszych chwil w garażu, a także udowodnienie sobie i innym, że nie jest to tylko mój słomiany zapał.
Początek należał do prostych i miłych rzeczy, ponieważ jak wiadomo rozebrać coś jest bardzo prosto. Przewidziałem także, że mój „remont” będzie trwał baaardzo długi i dlatego wszystkie rozbierany graty były od początku solidnie segregowane i układane w skrzynkach lub kartonach .

Pierwsze fazy rozbiórki:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

No i w marcu 2008r. udało się zdjąć budę i pozwolić jej spokojnie zimować obok garażu..
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Jak widać na zdjęciach powyżej roboty czekało mnie sporo, ale do odważnych świat należy. Nowe płaty, napoleon, remont zawieszenia – nie ma problemu! Zero wiedzy, pojecia i umiejętności. Kiedyś pisałem nawet takie opowiadanie w szkole, które zacząłem od słów: „Wziąłem w swe ręce krzyżakowy srubokręt…” hehe i zaczęło się. Małymi krokami starałem się to wszystko ogarnąć.. Jak wyszło? Jak na laika całkiem nieźle  Jak na fachowca powinno być lepiej. Jednak ja fachowcem nie jestem i wystarcza mi SATYSFAKCJA z tego, że daje sobie radę sam i pcham to wszystko powoli do przodu.

Pora na pierwsze cięcie :)
Zdjęcie nie zachowało się

W między czasie udało się skompletować potrzebne blachy i nawet spawanie mi jako tako wyszło:
Zdjęcie nie zachowało się

Skrupulatnie zbierałem wszystkie wypłaty i wydawałem w sklepach garbusiarskich. Dostałem nawet karte VIP’a na garbusy.pl hehe  Wertowałem dużo po Internecie, oglądałem tysiące zdjęć w poszukiwaniu inspiracji co do wyglądu garbiego, chciałem też podziękować wszystkim za pomoc która była/jest nadal potrzebna podczas prac. Prace postępowały bardzo powoli. Do lipca 2008 dziadek był nadal rozgrzebany i wciąż stał i czekał na przypływ gotówki potrzebnej do dalszej kontynuacji prac. Próbowałem nawet wybrać jakiś kolor na bude:
Zdjęcie nie zachowało się

Niestety zielony (niby uspokajający) wprawiał mnie o zawrót głowy i dalej nie wiedziałem na jaki kolur będziemy malować .
Najważniejsze, że podłoga funkiel nówka była już wstawiona wraz z progami i innymi częściami karoserii…
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Ehhh na dziś dzień wymieniłbym całe progi, a nie tylko górne poszycia (nie wiedziałem ze da sie kupić całe progi ;p)... Było minęło, a całą reszte progu za pomocą młotka wyklepałem z blachy ;) .. Prawda jest tez taka, że dopiero teraz buszując po sklepie w necie widze ile tak naprawdę różnych reperaturek jest dostępnych.. wtedy niestety nie wiedziałem..
W czerwcu 2008 miałem już też gotową tapicere:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Sprzyjająca pogoda pozwoliła też zająć się spodem:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Na dziś dzień (08.04.2010r.) wiem, że wiele rzeczy było zrobionych nieprawidłowo, wiele rzeczy zaniedbałem, a gdybym zaczynał remont dzisiaj sprawy postępowałyby nieco inaczej. Ale jak pisałem wcześniej moim głównym celem było zbieranie doświadczenia w tego typu rzeczach. Spawać uczyłem się sam i kiedyś zamierzam iść na jakiś kursik, aby się jeszcze doszkolić … może pozwolę sobie na jakiś lepszy sprzęt, bo bez sprzętu odpowiedniego to się ino nawq**** można  ale to chyba wszyscy wiedzą ;p
W każdym razie prace powoli, ale skrupulatnie postępowały do przodu:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

W między czasie przyszły nowe nadkola, które nijak nie chciały pasować. Z przodu musiałem troszke rzeźbić ze szpachli ponieważ wiedziałem iż niektóre wstawki moglyby mnie przerosnąć, a wtedy to już nigdy bym garbim nie wyjechał:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

A czas mijał nieubłaganie, garbaty miał w grudniu 2008 zawieźć znajomą do ślubu, jednak przeliczyłem się troszkę z tempem prac, które ograniczała praca i zaoczne studia.
W styczniu 2009 końca dalej nie było widać. Ważne jednak, że szpachlo-rzeźba jak na pierwszy raz wyszła nieźle i nadawała się do lakierowania. Poniżej fotki z malowania podkładem:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

No i pierwsze mazianie kolorem (rzecz jasna mojego autorstwa;p):
Zdjęcie nie zachowało się

Z budą już pomagał mi znajomy bo sam nie ogarniałem tak sporego obiektu ;p
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Później były drzwi:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Silnik był wyciągniety, jednak prace nad nim ograniczyły się jedynie do mycia myjką, piaskowania niektórych elementów oraz malowania proszkowego. Mechanicznie był sprawny więc jak gófno nie śmierdziało to go po prostu nie ruszałem  Pierwsze foto wygląd przed, a drugie wygląd po wsadzenia (z nowym sprzęgłem):
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Razem z oblachowaniem do renowacji poszły felgi :)
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Mozolne składanie hamulców czyli nauki ciąg dalszy :)
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Chlorokauczuk wylany w środku :
Zdjęcie nie zachowało się

Wyciszanie wnętrza:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Przygotowania przed próbą pierwszego odpalenia :) Na szczęście udaną:
Zdjęcie nie zachowało się

Na dzień dzisiejszy jest nie wiele więcej zrobione.. zatrzymała mnie elektryka, gdyż główne kable przeciągnąłem i tu moja wiedza i zapał zanikła. Mamy kwiecień 2010, garbojama zbliża się wielkimi krokami, a garbek stoi i czeka. Jak na razie doczekał się zmiany garażu i odkurzenia z kurzu  Mam jednak cichą nadzieję, że w końcu po ponad półrocznym postoju wywołanym remontem swojego własnego gniazdka prace ruszą do przodu.
Niestety z powodu zaniku pamięci ;p niektóre fotki mogą być umieszczone nie po kolei.
Wiem też na pewno ze jest to mój pierwszy garbek i na pewno nie ostatni 
Drugi projekt będzie miał lepszą baze, większy, a przede wszystkim grubszy portfel bo takie remonty wymagają sporych nakładów… Przykładowo ja przy 10tysiaku przestałem liczyć i było to dość dawno… Chcąc zrobić wszystko jak należy musiałbym mieć co najmniej raz tyle… Jednak jak to mówią: „Jak się nie ma co się chce, to się chce co się ma” 
Koniec mocno skróconej wersji moich początków. Mam nadzieje że w końcu uda mi się systematycznie zaglądać na forum i relacjonować dalsze garbate przygody. THE END, a właściwie CDN!..."
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
17 kwietnia 2010, 00:18
Lakier wyszedł fajnie :) Ciekawa jest ta kołyska do przewracania auta. Zastanawia mnie też ta dziura w tylnym bagażniku... Dlaczego nie zaspawałeś? Na pewno ułatwia to dostęp do rozrusznika, ale po co takie coś :P
Pozdrawiam
Marcin
&VW Typ1 1303S '73
&VW Typ1 Owal '56
&VW Typ3 1500 '62
&VW T3 Prycza '86
www.garbus-lubon.xx.pl
17 kwietnia 2010, 09:26
Dziura już była i ją zostawiłem bo właśnie ułatwia dostęp do rozrusznika :)... W sumie mogłem zaspawać, ale jak pisałem wiele rzeczy wychodzi dopiero dziś :) Drugi garbaty będzie na pewno bardziej przemyślany :) A będzię drugi bo moja luba marzy o garbie :)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
17 kwietnia 2010, 09:55
gratuluje zawzięcia i popieram w kwestii samodzielnego remontu "chcieć to móc " :) Kolejny garbi będzie cieszył na polskich drogach . Powodzenia
17 kwietnia 2010, 12:48
Dzięki browarku :) Ja chciałem więc próbowałem... wyszło myśle zadowalająco.. żeby nie było to fachowe rady miałem gdzie zaciągać dlatego myśle ze garbek jeszcze oko nacieszy ;)

P.S jak sobie przypomne powroty garbkiem w deszczu z pracy....przemoczone buty z lewą nogawką .. hehe
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
17 kwietnia 2010, 16:11
Gratulacje za zapał i podziwiam że sam robiłeś lakierkę[jestem ciekaw jak wyglądają płaszczyzny szpachlowane].Ja również wszystko od podstaw robiłem sam jednak lakierkę zleciłem lakiernikowi 15 lutego i do dziś nie odebrałem.Szkoda mi było sknocić cały efekt mimo że już kiedyś dwa auta prysnąłem [żałosne to było ] .A tapicer miał go zacząć robić 2 tygodnie temu i z tym związane pytanko ;tapicerkę też sam robiłeś .Pozdrawiam
czesc1
http://tomkol.fotosik.pl/slideshow.php?id=730…lbum&add1=tomkol
czesc2
http://www.fotosik.pl/search.php?search=GARBOLINI&wyslij=
17 kwietnia 2010, 17:04
Szpachtel to moje dzieło... co do płaszczyzn starałem się, ale nie wszędzie wyszło tak jakbym chciał... Efekt taki, że wybredny się doczepi :) Jak dla mnie satysfakcja z wykonanych prac wygrywa z wszystkimi niedociągnięciami :)

Odnośnie tapicerki wykonywałem ją u gościa, który na codzień jest strażakiem, a hobbystycznie tapiceruje meble. Wnętrze do garba zrobił mi z sentymentu do starszych samochodów :) Kanapa i fotele są z naturalnej skóry meblowej, natomiast boczki, podsufitka, słupki, tylnia półka, daszki przeciwsłoneczke wykonał z ekoskóry. Całość trwała niecałe 2 tygodnie i kosztowała mnie bodajże 1100zl ;)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
19 kwietnia 2010, 22:26
No i prace posuwają się powoli do przodu :) Postanowiłem zregenerować szybki trójkątne ponieważ przy malowaniu leżały na wierzchu i sie zapyliły. Odpowiednio pierwsze roznitowałem je na czynniki, szyby przepolerowałem, ramki zostały wyczyszczone i zapodkładowane corriną, następnie szary akryl:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się

Później część trafiła do zmywary, która spisała się znakomicie :)
Zdjęcie nie zachowało się

Jeszcze tylko przyjdą nowe uszczelki i można składać do kupy.

Przy okazji postanowiłem poprawić drzwi pasażera, które ktoś kiedyś sknocił, a ja ich nie zrobiłem i za bardzo się pośpieszyłem z malowaniem. I tak to oto co się nie robi aby pozbyć się efektu "niedomkniętych drzwi" i próbować wyrównać szczeline drzwi. Wyszło zdecydowanie lepiej niż oczekiwałem :) Teraz tylko znowu troszke szpachli, podrównać i psiknąć ;)
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
20 kwietnia 2010, 21:39
I co najlepsze drzwi szpachlowane kiedyś przez kogoś nie pasowały, bo była na nich szpachla :) stad efekt ich niedomknięcia. No i dziś zeszlifowałem tą grubą wartwę (miejscami 0,8cm) szpachli i jutro będę walczyć dalej. Przy okazji garbi stracił niepotrzebne kilogramy ;)

Szwagros natomiast podpinał elektryke więc wszystko zmierza ku temu, że garbaty anioł ożyje <jupi>
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
22 kwietnia 2010, 10:26
Błotniki przód skręcone na gotowo :) Zatem można wziąść się za podpinanie elektryki na przodzie :) Poprawiane drzwi natomiast dostaną jedną nową wstawkę i zostaną wyszpachlowane (mniejszą ilością szpachli niż kiedyś przez kogoś).. potem kolor (jak kompresor odżyje bo się popsuł)... i tak systematycznie do przodu... Myśle, że jak założymy podsufitke i powsadzamy wszystkie szyby to już będzie tylko z górki :) Trzymać kciuki bo garbojama zbliża się wielkimi krokami, a nie chciałbym ponownie jechac zastępczakiem z naklejką na tyle: "Normalnie jeżdzę garbusem" :)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
29 kwietnia 2010, 11:53
Panowie, panowie normlanie juz mam świecący licznik, i kierunki i lampy na przodzie :) tylne jak tylko pomaluje też będą świecić :)... dżizas jakie to fajne uczucie jak autko wraca do życia i mruga światełkami w podzięce za nowe życie ;).. nawet rozrusznik z kluczyka kręci :) po majowym pewno jazdy próbne.. a dziś bierzemy się za podsufitke choć pewno dnia nam braknie, zanim ją dobrze przykleimy ;p
W każdym razie dalej do przodu... Nowsze foty po majowym bo mi karta w aparacie padła ;/

Pozdrowionka dla wszystkich remontujących i całej reszty czytających :)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
29 kwietnia 2010, 18:47
To jest to !!! Graty za to że sam działasz z Garbem. Wiem co to znaczy i szanuje takich gości którzy to spędzają całe dnie w garażu remontując swoje pojazdy !
www.toniogarage.com
Zdjęcie nie zachowało się
29 kwietnia 2010, 23:01
Wielkie dzięki ;) Dziś zamontowałem ze znajomym częsciowo podsufitke, zamontowalismy szybe przednią, tylnią i jedną tylnią boczną :) Jutro postaram sie wrzucić fotki.. Pozdrowionka :)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu
30 kwietnia 2010, 10:20
Udało się wrzucić kilka nowych zdjęć ;)
-Radio od Gina (w moim posiadaniu narazie teoretycznym) fot. by Gino
Zdjęcie nie zachowało się

-Podświetlenie licznika po zamontowaniu (kiepsko wyszlo przez lampe)
Zdjęcie nie zachowało się

-Montaż przedniej szyby zakonczony sukcesem ;)
Zdjęcie nie zachowało się

-Podsufitka szyta przez tapicera wisi na drutach:
Zdjęcie nie zachowało się

-Montaż bocznej szyby i naciąganie podsufitki oraz podklejanie gąbką (w niektórych miejscach jeszcze będzie dokładana gąbka)
Zdjęcie nie zachowało się

-Widok w środku na tylnią szybę:
Zdjęcie nie zachowało się

-Rzut na auto od "tylca" ;)
Zdjęcie nie zachowało się

Narazie byłoby tyle :) W każdym razie wróciły nieskończone ambicje i chęć do dalszych prac bo w końcu efekty prawie 3 letnich wyrzeczeń i pracy włożonej w remont zaczynają być widoczne ;)
VW1300 1968 r.
Garbaty 1961 r. - do remontu

← Raporty garażowe