problem jak zwykle skomplikowany 
objawy empiryczne:
jadę, jadę, "a tu nagle ni stad ni z owąd" zaczynają "wypadać" zapłony i w ciągu 5 sek garb całkiem gaśnie. (sprawa powtarzalna, odstepy miedzy niesprawnosciami rózne, od 2 min do 50km)
wymieniono na próbe w trasie/miescie za pomoca czesci udostępnionych przez kolegów:
-kondensator (nowy)
-styki (uzywane z auta na chodzie)
Udało się ustalić:
Wymiany ww. elementów nic nie dały. Oraz to ze „ucieka” gdzieś iskra. Zaobserwowałem tez ze jak grzebałem przy stykach, wystarczyło je odciągnąć na włączonym zapłonie i z impetem "strzelić" żeby iskra powróciła
O co kaman??
objawy empiryczne:
jadę, jadę, "a tu nagle ni stad ni z owąd" zaczynają "wypadać" zapłony i w ciągu 5 sek garb całkiem gaśnie. (sprawa powtarzalna, odstepy miedzy niesprawnosciami rózne, od 2 min do 50km)
wymieniono na próbe w trasie/miescie za pomoca czesci udostępnionych przez kolegów:
-kondensator (nowy)
-styki (uzywane z auta na chodzie)
Udało się ustalić:
Wymiany ww. elementów nic nie dały. Oraz to ze „ucieka” gdzieś iskra. Zaobserwowałem tez ze jak grzebałem przy stykach, wystarczyło je odciągnąć na włączonym zapłonie i z impetem "strzelić" żeby iskra powróciła
O co kaman??
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
*
bo coś tam tez motał (ale to było pewnie z 5 lat temu i niepamiętam)