VW 1300 '70 - czyli zielony garb Karo

19 maja 2010, 08:48Re: Historia właściwa
Łysy napisał(a):
Karo napisał(a):pierwsza podróż do domu wyglądała tak:
Zdjęcie nie zachowało się

ciekawie podłączona elektryka w przyczepie :-D

Aaaa to jest historia, ktora mi opowiadal ojciec Karo.

Jako ze jak wspomniano Garb byl kupiony tanio i mial zapewnic tani powrot do Polski, ojciec Karo nie wykupil zielonej karty, ktora pewnie kosztowala w przeliczeniu na pseudowalute PRL kilkomiesieczne zarobki. I na granicy niemiecko-niemieckiej albo niemiecko-polskiej podchodzi do niego celnik i prosi o "grun karte". Na co ojciec karo, znajacy normalnie jezyk niemiecki, staje miedzy samochodem a przyczepa tak, zeby zaslonic polaczenie jednego z drugim (a to z tego powodu, ze ten samochod nie za bardzo posiadal hak i to polaczenie, jak sie przyjzysz, nie tylko pod wzgledem elektrycznym jest ciekawe) i mowi po polsku "nie rozumiem". Na to Niemiec zaczyna tlumaczyc o co mu chodzi, ojciec Karo struga glupa i udaje ze nie rozumie, Niemiec zaczyna literowac GRUUUUUN KAAARTEEE, potem ZEELOOONEEE KARTEEE (wymowa a la Bekedykt 16), ojciec Karo sie poci bo i glupa dluzej udawac trudno, a Szkop w kazdej chwili moze zwrocic uwage na amatorskie polaczenie samochodu z przyczepa, co by zakonczylo podroz i moglo sprawic ze ten Garb by w naszym pieknym kraju nigdy nie wyladowal, ale po dluzszym starciu psychologicznym pogranicznik machnal reka, rzucil jakies zrezygnowane "polaken" i sobie poszedl.
Nie zdajac sobie sprawy jak to zawazy na przyszlosci jednego samochodu i kilku osob ;)
19 maja 2010, 10:13
Fajna historia.Zadziwiające jest to, że ten samochód był kupiony na szrocie :wink: czyli ktoś go już spisał na straty wtedy a dziś przeżywa drugą młodość
CHEAP - FAST - RELIABLE you can only pick two.
www.cal-look.pl
www.locobandito.blogspot.com
19 maja 2010, 10:28
Qcyk napisał(a):Fajna historia.Zadziwiające jest to, że ten samochód był kupiony na szrocie :wink: czyli ktoś go już spisał na straty wtedy a dziś przeżywa drugą młodość
no właśnie ;) a spisany na straty był za wgnieciony lewy przedni błotnik :roll:
19 maja 2010, 14:26
.................i gdy nim wreszcie szczęśliwie wrócili do kraju wszyscy sąsiedzi zazdrościli Rodzicom "Karo" wspaniałego zakupu. Szeptali po kątach jak to się dorobili na zachodzie a Tata "Karo" wcale ich z tego błędu nie wyprowadzał podsycając jeszcze opowieści smaczymi kąskami jak to było trudno go dostać i jak ciężko na niego pracowali i ile to on nie kosztował. Ale jak każda nowinka w sąsiedztwie tak i ta szybko przestała żyć swoim życiem i nikt się już nowym autem Taty "Karo" nie interesował. Był to był. Każdy go kojarzył i machał ręką na powitanie do kierowcy kiedy zauważył go na ulicy. Garbus był w rodzinie, Tato jeździł nim do pracy a malutka "Karo" dorastała ....... jeszcze nieświadoma niczego.
Mimo że Tata starał się dbać o pamiątkę z Holandii pomiędzy wykonywaniem obowiązków względem rodziny i pracy z czasem autko zaczęło dawać oznaki że zbliża się jego nieuchronny koniec. Dodatkowo zwiększyła się przystępność autek PRL-owskich i Tato postanowił zmienić autko na coś co dało się kupić za dewizy.
Do rodzinnego garażu trafiło piękne polskie rodzinne auto a garbusek lekko z boku spoczął pod jabłonią (najprawdopodobniej z sentymentu a i dlatego że kiedyś złomowanie nie było powszechne).
Nasza "Karo" dorosła już do wieku kiedy to mogła malować sobie paznokcie i eksperymentować z pierwszymi makijażami kiedy pewnej soboty wyglądając przez okno dostrzegła "schorowanego garbusa" Rodziców. Długo się zastanawiała jak to się stało że nie widziałam go wcześniej??? Przecież on stoi tu od zawsze a ja w albumie mam nawet przy nim zdjęcie kiedy to jeszcze zamiast stringów nosiłam "tetrę". Tak jak stała jeszcze z mokrymi paznokciami wybiegła z domu aby mu się bliżej przyjrzeć. Obchodziła go naokoło, dotykała, gładziła czując nieopisana radość z niewyjaśnionych powodów a jednocześnie smutek ze stanu w jakim stała "rodzinna holenderska pamiątka". Chodź była bardzo młoda i przedsięwzięcia się bała, mimo że ręce załamywała pieniążki zbierała bo postanowiła że odbuduje to autko i jak się okazuje da mu trzecie życie.
Wszystko niby było proste. Autko było na podwórku, pieniążki tez się jakoś znalazły lecz cóż powstała kolejny problem. Nasz "białogłowa" nie miała wtedy pojęcia o mechanice. Cóż było robić trzeba było poszukać fachowca. Kogoś SUPER. Cóż SUPERMAN był już przeżytkiem, a więc musiał pojawić się ktoś inny. Trafiło na SUPER-QUBKA............ale to już oddzielna historia
Zdjęcie nie zachowało się
19 maja 2010, 14:39
dobre i prawie prawdziwe, aczkolwiek nie za bardzo podoba mi się fragment o tym, że byłam "niczego nieświadoma" :)

z garbem byłam zżyta od zawsze i nie został zamieniony na początku lat 90tych na co innego bo ja dostawałam 40 stopni gorączki na samo wspomnienie o sprzedaży :D , w 1996 pojawił sie Polonez Atu a Garbusek czekał w garażu u babci - a ja co weekend trenowałam nim na podwórku manewrowanie :)

Co do mechaniki - już jak miałam dwa lata tata sadzał mnie na foteliku koło samochodu i ja się godzinami patrzyłam na to co robi :D

A qubek zaraził się garbami ode mnie, wcześniej pasjonowały go tylko malczaki ;)
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
19 maja 2010, 14:47
Jak poznalem Karo to o Garbusach wiedzialem mniej wiecej tyle, ze bylem w stanie je rozpoznac na ulicy.
20 maja 2010, 01:21
Kurcze Karo to wszystko przez Twojego tatę, gdyby nie on i buniek to teraz nie meczyl bym sie tymi struclami, silnikami, bugsterami i innym zlomem:P
20 maja 2010, 10:31
jaqo napisał(a):Kurcze Karo to wszystko przez Twojego tatę, gdyby nie on i buniek to teraz nie meczyl bym sie tymi struclami, silnikami, bugsterami i innym zlomem:P
Tylko fiatami co? :D
Nieznośna lekkość butów
20 maja 2010, 11:04
jaqo napisał(a):Kurcze Karo to wszystko przez Twojego tatę, gdyby nie on i buniek to teraz nie meczyl bym sie tymi struclami, silnikami, bugsterami i innym zlomem:P
No :-D
Najprawdopodobniej byś mnie nie poznał, albo poznał w innych okolicznościach. Toteż pewnie tym innym złomem byś się męczył:P Ciesz się, masz przerwę teraz, ale wracam i kupujemy TIGa :twisted:
Zdjęcie nie zachowało się A jaki Ty masz pomysl na swoj samochod???
SHIFT TO DAF...YOU'LL NEVER SHIFT AGAIN
20 maja 2010, 15:53
Karo, przez tą historię to aż mi szkoda że 6lat temu mój rodzinny garbusek poszedł w ludzi i stracił życie na jakimś mazurskim zakręcie (Garbus, właściciel w tym czasie pił piwo...)

A z dwojga złego powiem tylko tyle że blacha garbowa się nie przepala przy spawaniu jak to maluchowskie g***o :cry:

Czekam na inne zdjęcia :-D
Garbus ,,Smurf".
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=492
Były: 1302 1.3AB, 126 EL, 126 FL, 126 ST 73r, Polo G40, UAZ 469b V6 2.9.

← Raporty garażowe