Michał2 napisał(a):ale... ja ich też rozumiem .
Mieszkam niby w mieście , ale na zadupiu -do centrum 11 km. No to jak kurier ma do obsłużenia kilkudziesięciu klientów w "kupie" + mnie jednego na zadupiu ,to wiadomo jaką kolejność zastosuje. Woli poczekać -może się zdarzy więcej paczek w tym kierunku.
Tak , wiem, to jego praca i gxxno mnie obchodzą jego problemy- płacę i wymagam. Ale wiem też co nieco jak to wygląda od drugiej strony.
Syn znajomych przerabiał . Młody, bezrobotny , szukał pracy i nadarzyła się "życiowa szansa" kariery w firmie kurierskiej (nie wiem której konkretnie ) Naobiecywali złote góry , wziął kredyt -bo trzeba było mieć własne auto i to nie byle jakie, rodzice dopomogli, wystartował . I się zaczęło... Żeby zarobić trzeba zapierd...ć z prędkością światła i najlepiej 24 godziny na dobę . Oczywiście nie od razu -na początku cacy cacy , na razie tyle , no trochę mało zarobił ,ale się rozkręci ... trzeba więcej robić...to on więcej...a firma jeszcze , to on więcej, a śrubkę jeszcze dokręcimy... Doszedł do tego że komplet opon na parę miesięcy wystarczałZanim do niego dotarło, że to droga do nikąd ,to trochę czasu minęło...Zmienił firmę -ten sam schemat . Dał se spokój. A firmy wyciskają kolejnych naiwnych ...
I tak się to kręci...
Podobnie ja znam historię. Znajomy był kurierem i już tam nie wróci. Zapowiadało się ciekawie, dobra stawka za paczkę .... Stopniowo coraz gorzej, żeby sobie radzić trzeba było dogadywać się między znajomymi z konkurencji, dzielić paczkami na poszczególne rejony żeby wspólnie mieć mniej biegania a w miarę dobrze na tym wyjść, aż w końcu stopniowo co roku gorsza stawka za paczkę, i gorsza aż w końcu ten tryb życia się znudził... Jako przygoda? Owszem ale nie na długo....
PozdraVWiam
Bogdan
Bogdan