rozne jednoslady naszej mlodosci

9 grudnia 2010, 03:43
Ja zaczynałem tradycyjnie Motorynka, Ogar potem były:

Enduro Suzuki RMX 50... mocna i szybka bestia niestety skradziono.
Całą Puszczę Augustowską oraz wiele różnych innych terenów tym objechałem skoki pełna jazda Enduro no problem:/ Były hamulce tarczowe przód i tył, przewody ham w stalowym oplocie seryjnie zawieszenie Showa... a to wszystko w moto z 2001roku przy cenie 9k (do dziś Yamaha DT nie oferuje tak rozbudowanego osprzętu przy tak niskiej cenie), do tego silnik z RG 80 chłodzony cieczą i sześć biegów.
Zdjęcie nie zachowało sięZdjęcie nie zachowało się

Następnie z salonu, była Yamaha Jog RR (silnik Aerox), która dostała mocny zestaw:
Cylinder - Metrakit Hand Made 70cc
Gaźnik - Dell'orto 17,5mm
Wariator - Stage6 Sport Pro
Wydech - Stage6 Pro Repica
Zawór membranowy - Hebo (Porting)
Filtr powietrza - Stage6
Ssanie ręczne - Polini + linka
Sprężyna centralna - Stage6 Medium
Podwyżka amortyzatora - Str8
Mocowanie rejestracji z polerowanej stali nierdzewnej
Zdjęcie nie zachowało sięZdjęcie nie zachowało się


Czyli po prostu małą rakietka... sprzedałem ją.
Garbus ,,Smurf".
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=492
Były: 1302 1.3AB, 126 EL, 126 FL, 126 ST 73r, Polo G40, UAZ 469b V6 2.9.
9 grudnia 2010, 11:23
Mój ojciem miał WSK-ę. Jak miałem ~6 lat to "zgubił" mnie na lesnej drodze jak wracalismy z grzybów, potem wywalilismy sie w błoto, tez w lesie i raz włozyłem piete w sandałach w szprychy koła tylnegopodczas jazdy :-). Pozniej mielismy komarka z biegami w manetce i jak miałem 7 lat to juz jeździłem sam i jak sie wyje.... wywaliłem i pół geby zdarłem to matka mi zabroniła jazd :-). Zreszta sam miałem lęki, ale juz jak miałem 10 lat to ojciec miał Kadeta i to był wypas, smigałem nim kilka lat. Potem z kolesiem smigałem SHL-ka a jak juz miałem 17 lat to ojciec za cięzko zarobione w RFN-ie pieniądze kupił mi ETZ 251 nówke sztuke ( 1989 rok ), zeby ja kupic to musiał dac w łapę panu w motoryzacyjnym 100 tysięcy starych złotych, zeby ten łaskawie przywiózł sprzeta z hurtowni ze Szczcina do mojej wiochy. Kosztowała 1 823 000 ( dla młodziezy: jeden milion osiemset dwadziścia trzy tysiące ) co było majatkliem. Zakupiona pod koniec pażdziernika, a w sierpniu mój koles kupił taka samą za 500 tysięcy mniej , ot takie czasy były. Pierwsza jazde odbyłem w listopadzie ( jeszcze bez prawka ) i delikatnie mówiac było zimno, ale to wtedy nie było wazne. Szybka kasu parowała to miałem ją uchylona i aż szron miałem na wasach :-), ale trzeba było jeździć. Na drugi dzień się wzieła i zepsuła, całe sprzęgło poszło, na szczęście zrobili na gwarancji mimo, ze z kolegami próbowalismy sami naprawic ( znowu stary musiał dac w łapę, zeby oko przymmkneli ).
Mój kolega to woził taka jedną laske "zmotoryzowaną" tą swoją ETZ-ka 251 za kase :-D , brał w dolarach, tak dziewczyna lubiła jeździć. Po 4 latach sprzedałem i zachciało mi sie jakichś pierdzielonych garbusów.
Paweł vel YOGI
Vw 1979 1303 Black&Beige cabrio 1915cm3
VW T4 Business 2.8 V6
Westfalia James Cook 2.9TD
GSM (kontakt usunięty)
Allegro: VW_Pasja
Części używane do Twojego VW
9 grudnia 2010, 14:46
To wielkim szczesciarzem byles Yogi. Nie raz jako nastolatek obejrzalem sie za ETZ 251. ach ten dzwiek... Wtedy faktycznie kosztowala majatek, teraz zreszta tez nie sa tanie. Za orginalny egzemplarz w naprawde dobrym stanie trzeba wylozyc okolo 2-3 tys zl.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
9 grudnia 2010, 19:46
No to ja tez sie pochwale moja historia zwiazana z motocyklami.

Bakcyla zlapalem od ojca, ktory "za mlodego" razem z wujkiem rozbijali sie wszelkiego rodzaju WSKami.
Gdy mialem 14-15 lat pojechalismy z ojcem po pierwsza WSK III. Znalezlismy u znajomego w stodole oryginalna, ktora nastepnie doprowadzilismy do stanu uzywalnosci. WSK-a najpierw byla oryginalna pozniej zostala przerobiona na "crossa" , a na samym koncu skonczyla jako "chopper" na sztywnym tylnim zawieszeniu. Generalnie zmieniala co chwile malowanie i przeznaczenie. Silnik w zasadzie bezobslugowy, a najwiekszym problemem byla iskra i nic wiecej. Z ciekawszych akcji moge sie pochwalic ze w zime jezdzac po jeziorze wpadlem nia do wody w ktorej byla ok godziny calkowicie zatopiona. Gdy sie tylko wysuszylem wyciagnelismy ja ok godz 19. Rozlozylismy silnik wylalismy wode, wysuszylismy cewki a o 9 rano WSK-a juz jezdzila !!!
:D

Pozniej byla jeszcze jedna WSK-a bardzo awaryjna. Nastepnie Yamaha DT 50cm, z silnikiem od CZ ktory byl nie do zajezdzenia. Kilka lat przerwy i wpadl mi w rece GSXR 1100. Biorac pod uwage fakt ze przesiadlem sie z kilku konnych motocykli na 160 konna kosiarke ciesze sie ze mam rozum w odpowiednim miejscu. Niestety potrzeba przerabiania z dziecinstwa zostala, a stary olejak z oryginalu przeistoczyl sie w takie paskuctwo: http://www.youtube.com/watch?v=9VxBpvMxqug

Wiadomo nie kazdemu sie takie rzeczy podobaja ale to bylo silniejsze ode mnie :lol:

Gsxr zostal sprzedany gdyz stwioerdzilem ze zycie jest mi jeszcze mile. A teraz w garazu stoi Junak, ktorego ujezdzamy z ojcem.
9 grudnia 2010, 20:35
Jeden z miejscowych cwaniaczkow w okolicy, ktorej mieszkam nad wyraz upierdliwy i zlosliwy przy tym byl nie zbyt ostrym narzedziem w skrzynce mocno uprzykrzal zycie innym posiadal WSK typ 100 zl dam i pcham sam. kiedys pytal jak sprawdzic czy jest iskra i czy jest dobra?
Nic prostszego wykrecasz swiece wkladasz w fajke i trzymasz ja za gwint wtedy kopiesz. Aha mowi i skad bede wiedzial ze iskra jest dobra. Jak do lokcia dojdzie jest dobra. :-D
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
10 grudnia 2010, 00:52
Hehe ja miałem Ogara porządnie zrobionego w stylu angielskich scramblerów, czyli pojedyńcze siodełko nisko umieszczone, do tego czerwone krótkie błotniki czarne felgi nowe oponki akumulator (tak mały żelowy w schowku, mogłem zapalać światła na postoju, ładowany z cewki) do tego wydech ręcznej roboty poprowadzony wysoki i osłona wydechu i bak z motorynki itd. Ogólnie taka mała six-day enduro :-D

Ogólnie to był na tym wzorowany z całkiem niezłym wynikiem.
Zdjęcie nie zachowało się
Garbus ,,Smurf".
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=492
Były: 1302 1.3AB, 126 EL, 126 FL, 126 ST 73r, Polo G40, UAZ 469b V6 2.9.
10 grudnia 2010, 09:57
Ja miałem jednoślady u rodziny na wsi.
Najpierw oczywiscie motorynke... mialem wtedy z 7 lat.
A potem mój wujek zakupił rometa 50 t-3 o ile mnie pamięć nie myli.
Oczywiście trzeba było go podreperować... Ale chodził potem jak burza. Co prawda 3 bieg ciągle wypadał ale i tak był świetny :D
Pamiętam jak kupiłem w jakimś markecie farbe w sprayu w kolorze wiśni, pomalowałem go i zrobiłem emblemacik na baku "turbo wiśnia" :D
RIP gArbuz 197?
krootki vel szorti :)
GARBCLUB
10 grudnia 2010, 10:45
To BSA jest swietne.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
12 grudnia 2010, 01:55
Suchy napisał(a): Kilka lat przerwy i wpadl mi w rece GSXR 1100. Biorac pod uwage fakt ze przesiadlem sie z kilku konnych motocykli na 160 konna kosiarke ciesze sie ze mam rozum w odpowiednim miejscu. Niestety potrzeba przerabiania z dziecinstwa zostala, a stary olejak z oryginalu przeistoczyl sie w takie paskuctwo: http://www.youtube.com/watch?v=9VxBpvMxqug

robiacy robote sprzet powstal :-)

a ja pozno, tak pod koniec szkoly podstawowej - '88 doczekalem sie motorynki. Oczywiscie zostala zaraz zmodyfikowana silnikowo - zmiana ksztaltu kanalow przeplukujacych, specjalna podkladka pod cylinder, zmodyfikowana glowica, inny gaznik i zasuwala 60 km/h. A potem przejalem w czasach licealnych ogara 200, ktorym jezdilem do '92 roku. Czas najwyzszy sprawic sobie jakies dwa kola.
"Bujo"
13 grudnia 2010, 20:02
Wciaz jest na sprzedaz moj MW750 z napedem na wozek dla spragnionych wrazen. Odporny na na deszcz, snieg, mroz i gradobicia. Przy czym jest tak brzydki i dopracowany z rosyjska starannosci ze nawet po wybuchu bomby atomowej pozostanie on i karaluchy. Dodam ze boxer.
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...

← Luźne dyskusje