rozne jednoslady naszej mlodosci

8 grudnia 2010, 11:42
Jako że zima unieruchomiła mi remont Garbusa (brak miejsca w warsztacie teścia) , maluch żony czeka na wiosnę i malowanie to troszkę się nudziłem weekendami(żeby tylko żonka tego nie przeczytała ;) ) . Oglądając stare fotki z lat młodości przypomniałem sobie że posiadam motorower Komar (biegi w manetce ale bez pedałów) którego dostałem od pradziadka i zimuje on na wsi .Niestety dokumenty zagineły a w latach 90 tych jeździłem po wioskach bez kasku i papierów bo nikt za to nie ścigał i wszyscy się znali.Więc jedyna opcja z czasem to rejestracja na zabytek. Po chwili namysłu postanowiłem że przywrócę go do zycia ;) ... troszkę zabawy będzie bo jako 15 letni młodzieniec ciut go poprzerabiałem tzn przedni widelec i kierownicę , ale w miarę łatwo powinno się dać przywrócić mu blask. Jak uda mi się coś zwojować w temacie to w ramach ciekawostki podrzucę na forum.

Jak macie ciekawe własne historie lub fotki czym śmigaliście to śmiało wklejajcie ;)
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
8 grudnia 2010, 12:31
Komar super sprawa, sam się zastanawiam nad jakimś starym dwu kołowym pojazdem aby odnowić i do pracy w sezonie letnim śmigać :)
8 grudnia 2010, 12:36
Ja tez sie nad tym zastanawialem. Sek w tym ze komar kojazy mi sie z czyms co sie wiecej psuje niz jezdzi.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
8 grudnia 2010, 12:39
qubek napisał(a):Ja tez sie nad tym zastanawialem. Sek w tym ze komar kojazy mi sie z czyms co sie wiecej psuje niz jezdzi.

Komarkiem jeździłem całe dzieciństwo na działce i nigdy się nie popsuł poza użytkowymi sprawami (np łożysko koła) . Śmigaliśmy we dwoje z kumplem po łąkach i lasach i zawsze dawał rade !
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
8 grudnia 2010, 12:58
też na takim zaczynałem przygodę z 2 kółkami, 2 biegi w kierownicy razem ze sprzęgłem, dziadek miął jeszcze 2 zbiorniki paliwa, dodatkowy był jako bagażnik,,
8 grudnia 2010, 13:02
Co prawda nie Komarem ale jego bratem OGARem przejeździłęm całe dzieciństwo . Miałem dwa egzemplarze jeden z silnikiem 2biegowym ROMETa a drugi z 3biegowym silnikiem JAWY. Zrobiłem nimi sporo kilometrów , po polach , wsiach koło babci i różnych okolicach i jedynymi powodami przez które musiałem go pchać to było brak paliwa a najczęstszą usterką był mechanizm prędkościomierza w kole albo linka. Poza tym bez zastrzezen :) miło wspominam i żałuje że musiałem sprzedać ale brakowało mi miejsca w garażu i kasy na pomalowanie garba ...łezka się w oku kręci ile to sie najeździłem tym....
PozdraVWiam
Bogdan
8 grudnia 2010, 13:09
qubek napisał(a):Sek w tym ze komar kojazy mi sie z czyms co sie wiecej psuje niz jezdzi.

ja mam podobne wspomnienia po swojej motorynce. Ale powiem Ci szczerze ze nie za bardzo pamietam co tam sie codziennie psuło. A obiektywnie to w zasadzie w tym pojeździe mało ma sie co posuć, bo i niewiele tam osprzetu wogole jest :-)
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
8 grudnia 2010, 13:10
Ale to co jest jest zrobione z marchwi
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
8 grudnia 2010, 13:16
no raczej tak. Ale im starsze tym mniej "widelca" a wiecej pałnowartosciowego materiału. Dobrym przykładem jest fak iz ja miałem w motorynce '86 w kołach normalne łożyska kulkowe, kolega w '87 miał z tyłu "wianki" a inny w "88 miał "wianki" i z przodu i z tyłu** :-) łożyska sie nie psuły, "wianki" rowerowe wiadomo ze soków i jazdy w dwóch "chłopa*" nie wytrzymają. Problemów z silnikiem raczej chyba nie miałem. A wiekszość awari chyba wynikała z całkowitej lichosci elementów produkcji rzemieslniczej

*) mimo ze te "chłopy" miały po 50-60kg :-)
**) komarek ma "wianki" tez przód i tył
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
8 grudnia 2010, 13:24
Ja poza tą wymianą "łożyska" i linek gazu nie przypominam sobie żebym coś robił w komarku ... lałem benzynkę i śmigałem ;) .
Na samą myśl jakie to fajne czasy były gęba mi się smieje ;)
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
8 grudnia 2010, 13:42
qubek napisał(a):Sek w tym ze komar kojazy mi sie z czyms co sie wiecej psuje niz jezdzi.

to tak jak garbus w powszechnym mniemaniu.
8 grudnia 2010, 13:53
ja późniejszego ogara przerobiłem zimą na wersję choper, ze zbiornikiem od junaka i chromowanymi błotnikami, musiałem splanować głowicę bo nie chciał uciągnąć opony od ściagacza 120 r17 :) pierścienie i sprzęgło rozbierałem co 2 tyg :) to były fajne czasy :)
8 grudnia 2010, 13:56
karol napisał(a):
qubek napisał(a):Sek w tym ze komar kojazy mi sie z czyms co sie wiecej psuje niz jezdzi.

to tak jak garbus w powszechnym mniemaniu.

fakt
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
8 grudnia 2010, 13:56
Newek napisał(a):ja późniejszego ogara przerobiłem zimą na wersję choper, ze zbiornikiem od junaka i chromowanymi błotnikami, musiałem splanować głowicę bo nie chciał uciągnąć opony od ściagacza 120 r17 :) pierścienie i sprzęgło rozbierałem co 2 tyg :) to były fajne czasy :)

ja bylem troche spokojniejszy i moze dlatego nie naprawiałem dużo tylko jezdzilem natomiast brat cioteczny patrzyl z zazdrością jak ja jezdze a on praktycznie co tydzien w swojej JAWIE mial silnik na stole... moze to wlasnie od stylu jazdy zalezalo :)
PozdraVWiam
Bogdan
8 grudnia 2010, 13:58
Newek napisał(a):ja późniejszego ogara przerobiłem zimą na wersję choper, ze zbiornikiem od junaka i chromowanymi błotnikami, musiałem splanować głowicę bo nie chciał uciągnąć opony od ściagacza 120 r17 :) pierścienie i sprzęgło rozbierałem co 2 tyg :) to były fajne czasy :)

uuu niezła poczwara musiała być :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego

← Luźne dyskusje