Ja swojego garbusa kupiłem jako tzw "złom" mechanika do naprawy i z przegnitymi progami ... ale po skończeniu balcharki (wymiana) nie bede go traktował jako złom 

Garbiarnia4z Wami od 2003 roku
Luźne dyskusje

rafaal111 napisał(a):Nie do konca sie z Toba zgodze Janie. Owszem mozna kupic za taka kase garba ale sa to auta, ktorym na ogol koncza sie przeglady dlatego cena jest tak niska.
Przeglady rejestracyjne sa tu bardzo surowe i auto musi byc naprawde w bdb stanie techicznym ( nie mylic z wizualnym) aby zostalo dopuszczone do ruchu. Moze okazac sie ze trzeba bedzie wlozyc kolejne tyle o ile jest sie laikliem w sprawach mechaniki. Dlatego czesto wlasciciele dochodza do wniosku ze wola pozbyc sie tego co maja niz inwestowac kolejne pieniadze. Ale tak jak wszedzie okazje trafiaja sie.
Nalezaloby takze wspomniec o cenach uslug w warsztatach gdyz to one maja takze decycujacy wplym na jakim poziomie ksztaltuja sie ceny.
O ile w Pl kazdy stara sie wykonac jak najwiecej prac w wlasnym zakresie to tu w Uk duza czesc wychodzi z przeswiadczenia ze woli oddac auto w rece specjalisty.
Generalna zasada zaczynajac z zlomem jako egzemplarzem wyjsciowym nie wazne ile w niego wlozysz wciaz nim pozostanie.
Jan-in-uk napisał(a):Ja to wszystko wiem bo przeciez z VW-ow zyje, ale wciaz twierdze ze za powyzsze kwoty mozna kupic solidnego garba do jazdy, ktory wymaga drobnych prac. Natomiast co do remontu kompletnego zlomu to powiem tak - nakladem ogromnych sordkow mozna takie auto przywrocic do zycia (znam takie przypadki bardzo dobrze) natomiast juz nigdy to nie bedzie solidny, fabryczny garb czy bus.
Wiec biorac to pod uwage + fakt, ze w 100% remont taki jest nieoplacalny (jesli mowimy moim standardzie fachowej roboty) ja bym sie w takie cos nie bawil. Szkoda czasu, zdrowia i pieniedzy. Lepiej znalezc drozszy, ale bardziej oryginalny samochod w uczciwym stanie bez badziewnych napraw, szpachli i spawania latek.
doniecki napisał(a):Jan-in-uk napisał(a):Ja to wszystko wiem bo przeciez z VW-ow zyje, ale wciaz twierdze ze za powyzsze kwoty mozna kupic solidnego garba do jazdy, ktory wymaga drobnych prac. Natomiast co do remontu kompletnego zlomu to powiem tak - nakladem ogromnych sordkow mozna takie auto przywrocic do zycia (znam takie przypadki bardzo dobrze) natomiast juz nigdy to nie bedzie solidny, fabryczny garb czy bus.
Wiec biorac to pod uwage + fakt, ze w 100% remont taki jest nieoplacalny (jesli mowimy moim standardzie fachowej roboty) ja bym sie w takie cos nie bawil. Szkoda czasu, zdrowia i pieniedzy. Lepiej znalezc drozszy, ale bardziej oryginalny samochod w uczciwym stanie bez badziewnych napraw, szpachli i spawania latek.
Okazje trafiają się coraz rzadziej, to prawda.
Udało mi sie kupic naprawde świetny egzemplarz VW T2 nigdy nie spawany z orginalnym przebiegiem poniżej 100tys, którym się mocno zainteresowałes ale temat olałes bez słowa. Na dzis się Cieszę bo auto zostało w PL
Vw_RaF napisał(a):A nie wpadliście na pomysł że fajne jest ratowanie trupa? I co z tego że się nie zwróci? Robi się samochód dla siebie czy żeby sprzedać?
Zazwyczaj te garby, które ktoś robi żeby sprzedać są śmieciami do remontu.
Mnie na przykład cieszy doprowadzanie garbów do stanu zbliżonego do tego co wyjechało z fabryki. Skończony garbus nie jest już taki fajny w sumieI ciągle myślę o kolejnym trupie wywleczonym z jakiegoś bagna do uratowania bo właśnie to mnie bawi. A to że kosztuje... Jedni chleją, inni zbierają znaczki pocztowe a jeszcze inni remontują samochody i to jest chyba pasja a nie jeżdżenie zajebistym, odpicowanym i drogim samochodem, którego ktoś wyremontował?
BTW. I tak garby są tanie. np remont takiego Jaguara XK120 to jest dopiero impreza droga.

ADI napisał(a):Samochody to sie wogóle nie opłacają. Ani nowe. ani stare
Newek napisał(a):Vw_RaF napisał(a):A nie wpadliście na pomysł że fajne jest ratowanie trupa? I co z tego że się nie zwróci? Robi się samochód dla siebie czy żeby sprzedać?
Zazwyczaj te garby, które ktoś robi żeby sprzedać są śmieciami do remontu.
Mnie na przykład cieszy doprowadzanie garbów do stanu zbliżonego do tego co wyjechało z fabryki. Skończony garbus nie jest już taki fajny w sumieI ciągle myślę o kolejnym trupie wywleczonym z jakiegoś bagna do uratowania bo właśnie to mnie bawi. A to że kosztuje... Jedni chleją, inni zbierają znaczki pocztowe a jeszcze inni remontują samochody i to jest chyba pasja a nie jeżdżenie zajebistym, odpicowanym i drogim samochodem, którego ktoś wyremontował?
BTW. I tak garby są tanie. np remont takiego Jaguara XK120 to jest dopiero impreza droga.
ty chyba jesteśmy podobnego zdania, dla mnie jest to pełne satysfakcji jak widzę ile złomu było przed remontem i mało kto we mnie wierzył i w moją cierpliwość, a jak teraz ten złom przybiera na wadze i zaczyna wyglądać, to ci sami ludzię mówią że nie wierzą, i to jest ta satysfakcja że z niczego można zrobić coś co jeszcze oko nacieszy,
nie sztuka kupić drogo dobrego gsrba do pomalowania, dla mnie satsfakcja jest udowodnienie że nawet jak wydaje się że nie ma szans po roku czasu zaczyna to wyglądać na samochód,
oby więcej takich jak my to trochę tych sprzętów uratujemy przed pocięciem,
Vw_RaF napisał(a):A nie wpadliście na pomysł że fajne jest ratowanie trupa? I co z tego że się nie zwróci? Robi się samochód dla siebie czy żeby sprzedać?Dokladnie. Sam sie na tym łapie, że chyba wolę robić niż jeździć...
Zazwyczaj te garby, które ktoś robi żeby sprzedać są śmieciami do remontu.
Mnie na przykład cieszy doprowadzanie garbów do stanu zbliżonego do tego co wyjechało z fabryki. Skończony garbus nie jest już taki fajny w sumieI ciągle myślę o kolejnym trupie wywleczonym z jakiegoś bagna do uratowania bo właśnie to mnie bawi. A to że kosztuje... Jedni chleją, inni zbierają znaczki pocztowe a jeszcze inni remontują samochody i to jest chyba pasja a nie jeżdżenie zajebistym, odpicowanym i drogim samochodem, którego ktoś wyremontował?
BTW. I tak garby są tanie. np remont takiego Jaguara XK120 to jest dopiero impreza droga.
saunas napisał(a):Podejrzewam, Janie ze Ty traktujesz raczej jako zarobek, więc zrozumiale jest to co piszesz...nie oplaca sie kupic zloma, wyremontowac do i probowac sprzedac, bo i tak na tym nie zarobisz.
Co innego, jesli ktos chce kupic taniej Garba, bo wie ze bedzie mogl stopnioweo w niego wkladac jakas kwote na bierzacy, lub generalny remont, bo nie stac go na jednorazowe wylozenie kilkunastu/dziesieciu zl na kupno igielki. No i oczywscie robi to dla siebie, nie na handel..

