Współczuję mieszkańcom Stolicy z powodu radykalnego pogorszenia tego, co i tak już było złe.
U nas w małej stolicy "gospodarnej" Wielkopolski, Miasto od lat realizuje program Kononowcza:
Ostatnio, pod pretekstem Euro 2012 remontuje sie jednocześnie wszystkie mosty, ulice i wiadukty. Radosny ruch budowlany zamiera zwykle około 15-16, a utrudnienia trwają - o dziwo - do rana w niezmienionej postaci. W tym tempie przebudowa kawałka ulicy trwa zwykle pół roku. Ale i tak Miasto zapowiedziało, że do Euro nie zdążą zrobic tego, co miało być zrobione.
Tramwajem do centrum jechało się dawniej z mojego domu jakies 15 -20 minut. Teraz ponad godzinę (bo lekko naokoło).
Do kina z drugiej strony miasta od lat jeżdżę nie przez centrum, lecz jadę najpierw w kierunku Wrocławia, wjeżdżam na autostradę w stronę Warszawy i juz po kilku kilometrach zjeżdżam kolejnym zjazdem do Poznania, a za chwlię jestem przed kinem. Dwa - trzy razy szybciej niż przez centrum.
No i nie będę jeździł do nowego Aquaparku (oddanego do użytku po przeszło dziesięciu latach budowy) bo szybciej dojadę z Junikowa do Szamotuł albo Kórnika , gdzie Aquaparki może i mniejsze, lecz jakby tańsze i mniej zatłoczone.
Dziwi mnie tylko zdziwienie mojego Ulubionego Prezydenta Poznania, który dziwi się, że centrum umiera. A właściwie umarło...
