Cześć,
Natknąłem się na pewien ciekawy ogórkowy temat, ale właściciel nie płacil dużo lat ubezpieczenia. Ktoś go postraszył funduszem gwarancyjnym i wymyślił sobie, że chce spisać z nowym nabywcą umowę z datą 2002r. Wtedy on jest spokojny a nabywca ma problem. Ktoś ma jakiś pomysł, jak to obejść? Czy kupno auta z adnotacją, że dokumenty zaginęły coś by pomogło? Jak wtedy wygląda rejestracja i co się wpisuje w umowie? (jak poprzedni właściciel udowadnia, że jest właścicielem)?
Z góry dzięki za porady
Pozdrawiam,
Andrzej
Natknąłem się na pewien ciekawy ogórkowy temat, ale właściciel nie płacil dużo lat ubezpieczenia. Ktoś go postraszył funduszem gwarancyjnym i wymyślił sobie, że chce spisać z nowym nabywcą umowę z datą 2002r. Wtedy on jest spokojny a nabywca ma problem. Ktoś ma jakiś pomysł, jak to obejść? Czy kupno auta z adnotacją, że dokumenty zaginęły coś by pomogło? Jak wtedy wygląda rejestracja i co się wpisuje w umowie? (jak poprzedni właściciel udowadnia, że jest właścicielem)?
Z góry dzięki za porady
Pozdrawiam,
Andrzej
74' VW1303/BIG
pomimo ze mial orginalne nr, opinie ostatnich dwoch wlascicieli. Jak sie sprawa skonczyla nie bede opisywal ale wniosek o rejestracje zostal odrzucony ale... w urzedzie miejskim zaproponowali ze taka rejestracja moglaby zostac przeprowadzona. Warunkiem bylo przeswietlenie nr auta co nie stanowilo problemu, opinia poprzedniego wlasciciela ktora mialem i sam potwierdzil ze to jest to auto i oplacenie skladek OC od momentu kiedy gosc wycial nr czyli jak sie okazalo od 1991. Na wniosek z Wydzialu rejestracji Zaklad ubezpieczeniowy wyliczyl kwote jaka musialbym zaplacic aby zarejestrowac auto. Kwota zaleglych OC plus odsetek wynosila prawie tyle ile byl samochod warty.