Drogi Rogacku!
Ja z tymi z busów się nie zadaję, bo na ostatniej Garbojamie skorzystałem z miejsca obok Twojego auta i rozbiłem tam mój piękny różowy namiocik, a w nocy usłyszałem najpierw:
klik +uuuuuuuuuuuuuuu - to znaczy dźwiek rozsuwanych drzwi ogórowych,
tupu tupu - ktoś się zbliżył do mojego namiotu,
bzyyyyt- rozpiął rozporek,
siuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuur siuuuur siuur - wolę nie pisać co to było
bzyyyt - tupu tupu i uuuuuuuuuuuu+klik a dalej tylko chrapanie. Z ogórów i może i mojego namiotu.
W tym wszystkim odgłosy radosnych pieśni przez chyba przez Lopeza i Jego Przyjaciół z ławki pod budką z piwem były tylko miłym tłem.
Węc proszę mnie nie zaczepiać, bo więcej nie kupię od Twojej Córki hawajskiej ozdoby z kwiatów na szyję co tak pięknie świeci do dziś na moim torsie gdy griluję przy domu.