Kredyt hipoteczy.

15 listopada 2012, 07:19
Nie wiem czy forum to dobre miejsce na takie rady ;)
Oferty banków zmieniają się dość często więc idź może do jakiś doradców kredytowych posłuchaj 2-3 i wyciągnij wnioski .
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
15 listopada 2012, 08:02
Nie jestem z tej branzy, ale rok temu szukalysmy z siostra kredytu. Rynek jest trudny i czesto to gdzie wezmiemy kredyt zalezy przede wszystkim od tego ktory bank najlepiej oceni nasza zdolnosc kredytowa. Pod uwage nalezy wziac prowizje za udzielenie i marze, ale naprawde trudno to samemu porownac, wiec pod tym wzgledem przydatny bedzie doradca albo porownywarka :)
jezeli kredyt w walucie, to fajnie jakby milal mozliwosc splaty zarowno w PLN jak i w walucie (ale zeby mial poprostu przypisane 2 rachunki jeden w PLN drugi w walucie), wtedy mozna kase wymieniac w kantorze internetowym i wymienione pieniadze przelewac bezposrednio z kantoru na konto kredytowe - oszczednosc moze byc duza.

Ze swojego doświadczenia dorzuce, ze slowa doradcy warto sprobowac zweryfikowac na wlasna reke (a przynajmniej dokladnie przeanalizowac to co nam mowi). Atrakcyjnosc produktow dla klienta zalezy najczesciej od wysokosci prowizji dla posrednika. To nie odnosi sie oczywiscie tylko do produktow finansowych.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
15 listopada 2012, 08:42
do tego dochodzą takie koszta jak ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, coroczne przymusowe ubezpieczenie na życie na wysokość kwoty kredytu + ubezpieczenie murów ,w szystko z cesją na bank. NIektóre banki maja już to wpisane w ratę, a inne pisza o tym małym druczkiem . Przyczyn w takim banku marża wydaje się korzystniejsza , bo nie bierzemy pod uwagę dodatkowych kosztów a defacto rocznie wychodzi drożej.
A jednak warto się też ubezpieczyć dla samego siebie , bo jakby co to bank i tak wszystko zabierze albo karze spłacać rodzinie resztę kredytu
15 listopada 2012, 09:12
ubezpieczenie na zycie rzadko kiedy jest "obowiazkowe" ale moze stanowic jedno z wymaganych zabezpieczen kredytu. Jezeli ktos ma awersje do ryzyka i swiadomosc ze zawsze moze cos sie wydarzyc - czyli ogolnie chcialby zabezpieczyc rodzine na wypadek nieprzewidzianych zdarzen to polecam ubezpieczyc sie w ramach umowy grupowej oferowanej przez bank, skladka jaka bedzie trzeba tam zaplacic bedzie na 99% nizsza niz przy jakimkolwiek indywidualnym ubezpieczeniu na zycie (inna sprawa, ze nie ma w tym wypadku dowolnosci w wyborze ryzyk, najczesciej jest to poprostu zgon i niezdolnosc do pracy). Skladka najczesciej platna jest miesiecznie, czasami pierwszy okres ubezpieczenia jest dluzszy np rok czy dwa i wtedy skladke placi sie za taki okres, ale to bank wrzuca do kredytu.

cena ubezpieczenia niskiego wkladu jest dosc istotne bo ciagnie sie czesto wiele lat

ubezpieczenie murow to absolutny standard (z totalnie zniszczonym mieszkaniem bank przeciez nic nie zrobi - np nie sprzeda jak ktos przestanie splacac), ale tutaj najczesciej mozna wybrac czy chce sie skorzystac z ubezpieczenia oferowanego przez bank czy indywidualnie - tutaj roznice cenie nie sa chyba az takie wielkie

Na zachete bank poprostu stosuje upusty w marzy zeby klient chetniej skorzystal z ubezpieczen oferowanych w banku.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
15 listopada 2012, 10:32
Karo napisał(a):ubezpieczenie na zycie rzadko kiedy jest "obowiazkowe" ale moze stanowic jedno z wymaganych zabezpieczen kredytu. Jezeli ktos ma awersje do ryzyka i swiadomosc ze zawsze moze cos sie wydarzyc - czyli ogolnie chcialby zabezpieczyc rodzine na wypadek nieprzewidzianych zdarzen to polecam ubezpieczyc sie w ramach umowy grupowej oferowanej przez bank, skladka jaka bedzie trzeba tam zaplacic bedzie na 99% nizsza niz przy jakimkolwiek indywidualnym ubezpieczeniu na zycie (inna sprawa, ze nie ma w tym wypadku dowolnosci w wyborze ryzyk, najczesciej jest to poprostu zgon i niezdolnosc do pracy). Skladka najczesciej platna jest miesiecznie, czasami pierwszy okres ubezpieczenia jest dluzszy np rok czy dwa i wtedy skladke placi sie za taki okres, ale to bank wrzuca do kredytu.


właśnie o tym pisałem , fajnie to rozpisałaś w szczegółach ;) Jednak ja zostałem przyparty do muru i był to wymagany warunek . Powód był taki , że byłem w tamtym momencie jedynym żywicielem rodziny. Jest to ubezpieczenie grupowe i dobrze , bo bym się nie wypłacił za indywidualne na tą kwotę ,ale jest narzucone przez bank i nie mam możliwości wyboru innego TUnŻ. I nie żebym był nie pocieszony ,bo nawet gdybym miał wybór to bym wszedł w to grupowe. Poza tym ubezpieczeniem ubezpieczam sie jeszcze indywidualnie od różnych zdarzeń losowych żebym ja lub ktoś z rodziny nie został z ręką w nocniku jakby co. Ogólnie w bankach jest to różnie naliczane , ja płacę 700pln raz na rok , znajomi 50zł miesięcznie , a inni mają to jakoś wliczone w kredyt, że nawet nie wiedzą, że to mają. Wszystko i tak zależy od banku i jaką umowe podpiszemy , tak będziemy płacić. Najistotniejszy i tak jest kurs waluty i jego trend w momencie podpisywania umowy i stopa. Szczerze współczuję osobom ,które podpisały umowy po kursie ok. 2zł za 1CHF, na tym banki żerują. W złotówkach kredyt też wychodzi drogo.
15 listopada 2012, 10:41
Banki żerują? Przeciez nikt nikomu nie kazal podpisywac umowy we frankach, prawda? To zawsze jest ryzyko, a patrzenie na trend tez niewiele pomaga, skoro mowimy o kilkudziesiecioletnich umowach. Jesli ktos decyduje sie takie ryzyko podjac, to niech sie cieszy jesli dzieki temu ma taniej, martwi - jesli drozej, ale pretensje to moze miec tylko i wylacznie do siebie, wzglednie losu, tego czy innego boga czy opatrznosci w zaleznosci od tego w co wierzy. Ale do bankow?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 listopada 2012, 11:01
Nie pisałem o podpisywaniu umów na dokonanie żywota i nie wyśmiewam się z nikogo kto ma gorsze warunki kredytowe ode mnie . Tak samo nie jestem zazdrosny jak ktoś ma lepiej ode mnie. To też kwestia wyboru ścieżki życiowej . Każdy orze jak może.
Wszystko zależy od czasu i trendu jakim kieruje sie rynek. Jak kupuje się mieszkanie za gotówke ( bo sie ją ma) to zwłoka np roku też determinuje cenę. Mieszkanie warte w 2005 120.000zł ,w 2008 warte już było 300.000 a dzis 240.000 . Mam żałować, że się urodziłem w złym czasie? Raczej nie, ale jak ktoś dziś nie ma gdzie mieszkać i pompuje innym osobom kieszenie poprzez wynajem mieszkania , które właśnie było wzięte na kredyt to najrozsądniejszym rozwiązaniem jest kupienie własnego na kredyt. Każde warunki będą bardziej opłacalne niz spłacanie kpmus kredytu ,a samemu nadal nie mając nic.
qubek napisał(a):Banki żerują? ... ale pretensje to moze miec tylko i wylacznie do siebie, wzglednie losu, tego czy innego boga czy opatrznosci w zaleznosci od tego w co wierzy. Ale do bankow?

A czy banki nie żerują? Jasne , że żerują ale dają możliwość na posiadanie czegoś własnego a nie mieszkanie z babcia czy teściowa w walącej sie kamienicy. Coś za coś , taka jest cena
15 listopada 2012, 11:10
Dokladnie, jesli chodzi o kredyty w walutach to sa one z definicji obarczone ryzykiem kursowym.

Poki nie bylo kryzysu i zlotowka sie umacniala to nie bylo zadnego problemu, wszyscy byli zadowoleni. Branie kredytu przy bardzo niskim kursie franka bylo bardzo ryzykowne, ale tez nadal atrakcyjne. Mysle ze kredytobiorcy nie byli do konca swiadomi, ze to nie tylko rata miesieczna ma znaczenie, ale w sytuacji gdy zlotowka sie oslabia, to to co pozostalo do splaty np 75000CHF, w ciagu kilku tygodni, w przeliczeniu na PLN moze zmieniac wartosc ze 165tys zl na 247tys zl, ale to tez w perespektywie calego kredytu jest nieprzewidywalne i ma mniejsze znaczenie. Poprostu nienalezy o tym za duzo myslec (no chyba ze ktos chce sprzedaz w miedzyczasie mieszkanie i splacic to co zostalo, wtedy problem moze byc).
Tu nie ma winy banku, banki mozna co najwyzej obwiniac za stosowanie duzych spreadow, ale rada na to moze byc rozwiazanie o ktorym wspomnialam w pierwszym moim poscie, internetowe kantory a naprawde ok.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5
15 listopada 2012, 11:24
Karo napisał(a):jezeli kredyt w walucie, to fajnie jakby milal mozliwosc splaty zarowno w PLN jak i w walucie (ale zeby mial poprostu przypisane 2 rachunki jeden w PLN drugi w walucie), wtedy mozna kase wymieniac w kantorze internetowym i wymienione pieniadze przelewac bezposrednio z kantoru na konto kredytowe - oszczednosc moze byc duza.

oszczędność taka jest rzędu kiku stówek rocznie średnio przy kredycie na 60.000CHF
Nie wiem ile jest w tym prawdy bo obiło mi się to o uszy i artykuł też o tym mówi :

http://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/…ru,242,0,486642.html

ale po zmianach w KNF chyba teraz już można każdy kredyr spłacać w walucie w jakiej został pobrany bez względu na umowę. Chociaż kantory internetowe tez już maja swój spraed na poziomie , bo też chcą zarabiać.
Trzeba tez zrobić to mądrze i najlepiej nie przez swój bank bo pomimo , że się spłaca w CHF to przelew złotówkowy bank po przewalutowaniu na CHF traktuje jak zagraniczny , a ten nie jest tani

Nie można się na codzien za bardzo przejmować opłatami , bo takie jest ryzyko inwestowania. Budowa domu tez za sobą ciągnie dodatkowe koszta czasem przez złą decyzję zakupowa czy źle dopasowaną do projektu i tak samo wahania cen artykułów budowlanych i nieprzewidzianych usług
15 listopada 2012, 12:23
pracowałem w kredytach hipotecznych 3 lata temu w PKO BP i powiem szczerze, że nie było tragicznie. Co do waluty to zastanów się 2 razy jeśli tak to tylko w Euro i to tylko jeśli masz chęć spłacenia kredytu przed czasem
15 listopada 2012, 12:27
Euro jest najstabilniejszą walutą ale Frank też nią był od 1995 do 2005, wahania były kilku groszowe, a teraz? Z euro sie może też mocno pozmieniać ,a jak zaczniemy kiedys sami zarabiac w EURO to wszystko będzie nieprzewidywalne.

Czemu twierdzisz ,że tylko jeśli chce sie spłacic kredyt przed czasem? Jeśli nie to masz na myśli , żeby żadnego kredytu nie brać??
15 listopada 2012, 12:31
nie mowie,żeby nie brać ale np koleś który brał kredyt we frankach na dom 600.000 zl po kilku latach wpadł do oddziału że spłacił już 400.000 zł a jeszcze ma 1 000 000 bo frankowi się skoczyło i niestety nie ma zmiłuj trzeba płacić. Z doświadczenia wiem, że większość ludzi brała w euro jak miała opcje sprzedania starego mieszkania i wtedy robili nadpłaty żeby uniknąć prowizji od zamknięcia kredytu
15 listopada 2012, 12:37
wczesniejsza splata kredytu walutowego to chyba tylko w momencie gdy PLN sie umocni, wtedy mozna naprawde cos zyskac. W przeciwnym wypadku wczesniejsza splata moze byc mniej opłacalna.

Podsumowujac: kredyt walutowy najlepiej wziac jak euro jest drogie a splacac go gdy jest tanie, wtedy to jest najbardziej oplacalne :)

Jak będziemy zarabiac w euro to kredyt w euro przestanie byc kredytem walutowym i zniknie ryzyko kursowe, które jest największą bolączką ;)

Jak porównywaam koszty kredytu PLN i EUR to zdaje się, że nawet przy 30% (niekorzystnych) wahaniach kursu raty w kredycie walutowym były mniejsze niż w złotówkowym. Nieoszukujmy się różnica w oprocentowaniu jest chyba ponad dwukrotna.
A oto mój wóz: http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mode=view_vehicle&CID=5

← Luźne dyskusje