Kredyt hipoteczy.

17 listopada 2012, 10:15
Mam koleżankę która prowadzi frenczyze pewnej sieci rtv agd i najbardziej dziwi ją że najdroższe telewizory na raty biorą ludzie którzy mają minimalna pensję no ale do 5tysia raty na dowód:)
Proud member of Buzzing Bugs Team.
18 listopada 2012, 18:39
A ja wyznae zasadę , zanim wydasz złotówke pozwól jej zarobic dwie .
Tego nauczyli mnie znajomi żydzi . Mówia jeszcze że kredyt bierze sie jak jest dobrze ale spłaca jak jest źle .

A jeśli przez 30 lat spłacasz kredyt i w tym czasie zaciskasz zeby i milczysz bo boisz sie o prace i mieszkanie to kim jesteś jak nie niewolnikiem banku?
Za... asz i godzisz sie na wszystko i boisz sie puścić bąka aby cie z pracy nie wywalili bo strata pracy to prawdopodobna strata wszystkiego. Więc milczysz ,zaciskasz żeby i masz nadzieję że kiedyś spłacisz i bedziesz wolny.

Powiedzcie mi jak nazwac to ,e bank daje kredyt 40000 człowiekowi który zarabia 1684 zł na reke ,miedzka sam w wynajetym poloju za 600 miesięcznie . Czy nie jest to hodowanie sobie niewolnika? Z czego to spłaci?
Może liczą że sprzeda nerki .
18 listopada 2012, 19:03
Czemu sami nie zostaniecie żydami skoro tak zazdrościcie im bogactw? Słyszałem że już na wstępie dają pół kafla. Zawsze ciekawiło mnie co do jasnej cholery ma przynależność do danej grupy wyznaniowej i stan konta. Hmm można by na tym pewnie doktorat zrobić. To jest kapitalizm. Nie czytasz umowy przed jej podpisaniem? Sam jesteś sobie winien. Nie stać Cię na kredyt? Weź taki na który Cię stać. Człowiek w dużej mierze jest istotą myślącą.
18 listopada 2012, 19:10
Szalom alejhem
Dieser Wagen läuft und läuft und läuft...
18 listopada 2012, 21:16
vwandal napisał(a):A jeśli przez 30 lat spłacasz kredyt i w tym czasie zaciskasz zeby i milczysz bo boisz sie o prace i mieszkanie to kim jesteś jak nie niewolnikiem banku?
Za... asz i godzisz sie na wszystko i boisz sie puścić bąka aby cie z pracy nie wywalili bo strata pracy to prawdopodobna strata wszystkiego. Więc milczysz ,zaciskasz żeby i masz nadzieję że kiedyś spłacisz i bedziesz wolny.

Ja nazywam to zawarciem dlugoterminowej umowy przez dorosla, nieubezwlasnowolniona osobe.
vwandal napisał(a):Powiedzcie mi jak nazwac to ,e bank daje kredyt 40000 człowiekowi który zarabia 1684 zł na reke ,miedzka sam w wynajetym poloju za 600 miesięcznie . Czy nie jest to hodowanie sobie niewolnika? Z czego to spłaci?
Może liczą że sprzeda nerki .

Banki z zasady nie daja kredytow ludziom, ktorzy nie sa w stanie ich splacic. Do sprawdzania wiarygodnosci mozna podejsc luzniej w wypadku malych kwot, bo to sie wtedy moze nie oplacac, albo jak jest sie parabankiem, ktory ryzyko niesplacenia ma wliczone i pobiera od tego odpowiednio wyzsze odsetki.

Smieszy mnie jak czasem jedna osoba mowi ze to skandal ze banki (albo parabanki, kto by sie trudzil odrozniac) daja kredyty tym, ktorzy w/g tych osob nie sa w stanie ich splacic tylko po to, zeby chwile potem narzekac ze nie kazdy moze dostac kredyt i to niesprawiedliwe.

Tak czy siak - nikt Cie nie zmusza do brania kredytu.

Co do reszty, to jak Adrian troche mnie dziwie ze ktos moze uwazac wyznianie lub przynaleznosc etniczna za wystarczajaca kwalifikacje do udzielania rad w takiej albo innej kwestii. Bo np moj znajomy Francuz mowil mi, ze jesli chodzi o minete, to najlepiej jak...
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 listopada 2012, 20:52
Kuba powiedz mi jak z takiego dochodu spłacic taki kredyt , jestem ciekaw jak to zrobić może sam skorzystam .
Nawet nie wiem jak to nazwac , chciwość czy głupota banków ale często jedynym kryterium jest posiadanie konta w danym banku i umowa na "stałe".

Osobiście uważam że branie kredytu jakiegokolwiek w innym celu niż pomnożenie finansów jest zwyczajną głupotą na której żerują banki i różne instytucje "finansowe" .
23 listopada 2012, 07:29
U nas, na tzw. Ziemiach Wyzyskanych raczej bierze się kredyt pod budowę domu. Ewentualnie nasze dochody pozwalają na jego budowę bez kredytów. Ale...... Są regiony Polski gdzie ludzie myślą inaczej. Obok domu, który wiosną stawiałem budował się chłopak z Żuromina. Zero kredytu, tylko oszczędności, budowała rodzina. Postawili domek do stropu i stop. Koniec kasy. Chłopak przykryła daszkiem dach, zamurował bramę garażową i.... Zamieszkał na budowie z żoną i nowo narodzonym potomkiem. Kwestie wygody, bezpieczeństwa, itp. pozostawiam do osądu Wam. ;-)
23 listopada 2012, 08:05
vwandal napisał(a):Kuba powiedz mi jak z takiego dochodu spłacic taki kredyt , jestem ciekaw jak to zrobić może sam skorzystam .
Nawet nie wiem jak to nazwac , chciwość czy głupota banków ale często jedynym kryterium jest posiadanie konta w danym banku i umowa na "stałe".

Osobiście uważam że branie kredytu jakiegokolwiek w innym celu niż pomnożenie finansów jest zwyczajną głupotą na której żerują banki i różne instytucje "finansowe" .


Jaki "taki" kredyt? Duzych kwot nie pozycza sie na dowod. Natomiast co do glupoty czy chciwosci, to wez mi wytlumacz dlaczego, jesli mamy do czynienia z dwoma stronami umowy, to uwazasz ze tylko jedna jest "winna", a druga jest tylko ofiara?

Co do twoich osobistych pogladow, to jak najbardziej masz do nich prawo i masz prawo nie brac kredytow. Ale inni moga miec inne poglady (notabene z czysto ekonomicznego punktu widzenia twoj jest bezsensowny, w sensie nieoptymalny), maja do nich prawo i nazywanie ich glupimi czy chciwymi ma tyle samo sensu, co nazywanie przez muzulmanina katolika niewiernym, a przez katolika muzulmanina poganinem.

@ Felek - wyjasnieniem moze byc to, ze mieszkancy ziem odzyskanych maja i mieli wiecej do czynienia z nowoczesna cywilizacja niz my, mieszkancy Mazowsza? To oczywiscie tylko grube uogolnienie, wiec mimo iz jest prawdziwe, absolutnie nie musi sie sprawdzac w kazdym pojedynczym przypadku. Ale w twoim przykladzie - owszem.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
23 listopada 2012, 08:34
Jaki wybór ma np:
Młoda rodzina ... oboje bez mieszkania po babci cioci itp , rodzice mieszkający w kawalerce z resztą rodzeństwa?
co maja zrobić?
Wynajmować miesięcznie za np w Warszawie 1300zł kawalerkę czy kupić własne mieszkanie na kredyt i też płacić 1300zł kredytu ?
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
23 listopada 2012, 08:55
Ja tam podzielam zdanie Mrówy. Mimo że mam swoje spłacone mieszkanie to właśnie stawiam dom, stan surowy postawię z oszczędności ale na resztę wezmę kredyt bo nie chcę potem czekać do 40 aż znowu uzbieram ze 150tysięcy na wykończenie. A wynajmowanie mieszkania gdy wiążesz z danym miastem przyszłość jest bez sensu bo kwota wynajmu często jest taka sama lub wyższa niż rata kredytu, no chyba ze mówimy o wynajmie np. w Ostrowi gdzie mieszkam to inna sprawa.
Proud member of Buzzing Bugs Team.
23 listopada 2012, 09:59
Cudak napisał(a):Ja tam podzielam zdanie Mrówy. Mimo że mam swoje spłacone mieszkanie to właśnie stawiam dom, stan surowy postawię z oszczędności ale na resztę wezmę kredyt bo nie chcę potem czekać do 40 aż znowu uzbieram ze 150tysięcy na wykończenie. A wynajmowanie mieszkania gdy wiążesz z danym miastem przyszłość jest bez sensu bo kwota wynajmu często jest taka sama lub wyższa niż rata kredytu, no chyba ze mówimy o wynajmie np. w Ostrowi gdzie mieszkam to inna sprawa.

Święta racja - mam takie same podejście. !
Auta w garażu :

http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=158
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…_vehicle&CID=159
23 listopada 2012, 10:00
mrówa napisał(a):Jaki wybór ma np:
Młoda rodzina ... oboje bez mieszkania po babci cioci itp , rodzice mieszkający w kawalerce z resztą rodzeństwa?
co maja zrobić?
no ja tak mam...pochodzę z b. biednej Warszawskiej rodziny, ograbionej przez ''dekret uwłaszczeniowy z 55'' ze wszystkiego, wiem co to jest miesiąc w miesiąc wpieprzać buraki czy kartofle..bo na chleb z masłem juz brakowało

nigdy nie kradłem, nie oszukiwałem
ale od 15 roku zycia zapierd**łem w warsztatach, na bazarach, na giełdach ... jeżdziłem 3-4 razy w tygodniu pociagami do wiednia, po swetry ,radia, dvd....i chodziłem do szkoły

udało mi się, dzisiaj mam swoje własne mieszkanie, bez brania kredytu, gdyby nie fakt że choruje kilka lat, przez co nie moge pracowac i zarabiac, żyłbym w miarę spokojnie, jest do kitu..
ale nie narzekam i nie daje się..
wiem, że gdybym był zdrowy, spokojnie dałbym sobie radę jeszcze raz...bo dałem, 7lat temu, gdy od byłej żony, odkupiłem swoje mieszkanie jeszcze raz , tez bez kredytu :)
czesc , looknij na moje foteczki.....GARBUSKI...wakacje i inne.. ;-)
http://picasaweb.google.pl/gino.garbersi

juz 12 roczek...ciagle ten sam.....
http://www.garbiarnia.com/forum/garage.php?mo…w_vehicle&CID=32
23 listopada 2012, 10:24
Nie każdy Gino ma zmysł do biznesu ;) a pracując uczciwie bez wałków na jakiejś posadzie w firmie wcale kokosów nie zarobisz na utrzymanie rodziny.Plus zakup mieszkania które niejednokrotnie jest potrzebne od ręki a nie za parę lat.
Zdjęcie nie zachowało się

http://mrowkowozownia.blog.pl/
24 listopada 2012, 07:52
Właśnie, Gino rozumuje "po mazowiecku" :-) Kolejny przykład. Kuzynka po dwu latach od ślubu postawiła dom. Klasyczny domek z garażem w bryle i dwuspadowym dachem. Jak to zrobiła? razem z mężem mają jakieś 2900 "na czysto". Mieszkali u teściów i większość zarobków odkładali, a dom postawili systemem gospodarczym. Pomagała cała rodzina i okoliczny majster, co to od lat 60tych już pół wsi postawił ;-) Tylko, że jej budowanie również pod względem technologicznym było zupełnie różne od praktykowanego na moim podwórku.
Kredyt? Brać. Tylko przed wydaniem złotówki trzeba ją dwa razy obejrzeć bo i podwójnie musimy ją zwrócić. Budować dom, kupić mieszkanie z najniższymi kosztami utrzymania. Bo złe centralne i izolacja to dziesięć ton węgla więcej :D A jak coś z kredytu zostanie to zainwestować. Tylko nie w nowe auto, w coś co zysk przyniesie i będzie w miarę bezpieczne.

← Luźne dyskusje