Zima, zima w koło

18 lutego 2005, 09:25
jako że jesy środek zimy chciałbym zapytać ,kto z Was jeździ teraz Garbem ,bo pogoda nie rozpieszcza i warunki są jakie są.
przypominam o robieniu zdjęć na śniegu ,takich ładnych coby ewentualnie wrzucić do kalendarza.

na jakich oponach najlepiej według Was jeździć (zimówkach) 185;165?
na jakich pomykacie?
tyle......
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
18 lutego 2005, 10:38
Ja nie jezdze po ulicy bo czekam na czesci i troche czasu zeby zrobic remont zawieszenia. Postanowilem sie za to zabrac porzadnie i nie ruszac go do czasu az to zrobie do konca. Choc to boli, przyznam szczerze.
Normalnie jezdzenie zima nie stanowi problemu w Garbusie, jest latwiejsze niz wiekszoscia wspolczesnych samochodow. Dobre rozlozenie mas, tylny naped, duze kola..
Zdjec robic raczej nie bede, poczekam az moj Garb bedzie sie godniej prezentowal, bo inaczej fotoszope w ruch musialbym wprowadzic ;)
Zimowki na taka pgode jak dzis (snieg) powinny byc cienkie. Na asfalcie to nie ma takiego znaczenia.
Ja mam na zime 155-15 z przodu i 185/65-15 z tylu, choc te ostatnie zamienie pewnie przed przyszla zima na 165-15.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
18 lutego 2005, 10:41
Zeszłą zimę jeździłem całą na letnich :D
Teraz jeżdżę tylko wtedy jak muszę, dalej na letnich :)
Ewentualnie wtedy jak jest sucho...bo mimo wszystko, żal dupe ściska jak się widzi tą solankę płynącą na jezdni.
Co do zimówek, pewnie chętnie bym sobie kupił, choć i one nie dadzą 100% gwarancji przyczepności. Byle do wiosny...
18 lutego 2005, 10:51
Nic nie da gwarancji, bo jest po prostu silsko i przyczepnosc tracisz bedziesz. Ale na zimowkach daje sie to kontrolowac, traci sie pozniej i duzo bardziej wyczuwalnie.
Tego sie nie da opisac, to trzeba sprobowac, bo roznica naprawde jest ogromna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
18 lutego 2005, 11:07
W Danii zima na max, ale garbo smiga cacy. Opony to z przodu jak i z tylu 155/80/15 niestety letnie. Szczerze to niemam problemow nawet jak snieg grubo zalega na drodze. Podoba mi sie to ze czuc garba i to co sie z nim dzieje gdy hamuje lub rusza. Usmiecham sie jak ruszam z pod swiatel a polowa brygady boksuje w miejscu, a moj garbcio rusza bez problemu, bez krecenia w miejscu i zostawia wszystkich w tyle hi hi :-D Gdyby byly zimowki to bylo by super.
Co do pracy silnika, jak ssanie dobrze ustawione to wszystko powinno byc dobrze, u mnie jest ok, dolewam do baku specjalnego plynu "Karburator" co powoduje nieoszranianie dolotu, a co za tym idzie niegasnie itp...

Pozdrowka i pamietajcie, dla Garbatej Machiny zadna pogoda niejest zla.
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
18 lutego 2005, 11:17
ja też na letnich ( niestety)...jeżdżę mniej wiecej co 2 dzień.powoli do przodu, bez pośpiechu :-).....ale jak się trafi jakis ładny, długi i pusty zakręt to boczkiem :twisted:
CHEAP - FAST - RELIABLE you can only pick two.
www.cal-look.pl
www.locobandito.blogspot.com
18 lutego 2005, 12:22
czyli qubek ,mówisz że lepiej na węższych w zimie? wiesz mi też się tak zdaje ,ale takie są cholera drogie.

też mi się zdaje że Garbus to samochód całoroczny.

a propos mam w pompie hamulcowej 2 czujniki do stopu i jeden jest walnięty ,czy mogę jeden wykręcić i zaślepić i zostawić tylko jeden sprawny? macie też tak?
bo jak jadę to mi się sam stop zapala i drażni to wszystkich z tyłu :?
Sprzedaliśmy naszego garba :( smutno bez niego ....Nie wiedziałem że tak można się zżyć z autem,ale poszedł w bardzo zacne ręce :)Ale co 2 garby to nie jeden :))
18 lutego 2005, 12:26
qubek napisał(a):Nic nie da gwarancji, bo jest po prostu silsko i przyczepnosc tracisz bedziesz. Ale na zimowkach daje sie to kontrolowac, traci sie pozniej i duzo bardziej wyczuwalnie.
Tego sie nie da opisac, to trzeba sprobowac, bo roznica naprawde jest ogromna.
Na lodzie opona zimowa też już da raczej tyle, co klocki drewniane przy hamowaniu, wtedy to już tylko kolce.
Zresztą na 3-4 miesiące zimy powiedzmy, że warunków gdzie zalega na ulicy śnieg to może jest z tydzień. Reszta przypadków to jezdnia która jest typowo mokra, z masą kałuż a temperatura oscyluje około zera, zresztą przypomnijcie sobie co się działo w święta :) a w taką pogodę to zimówki się raczej niszczą niż spełniają swoją rolę.
18 lutego 2005, 13:17
Ja uważam że zimą to jest dopiero jazda - to jest czas prawdy dla aut - wychodzi ich prawdziwy stan. Opony - przód zimówki 165/15,tył ten sam rozmiar tylko opony uniwersalne - ale tak mi sie wydaje że opony zimowe jakkolwiek bardzo pomagaja to sa wtórne wobec umiejetności i zdrowego rozsądku - tym bardziej że śnieg na naszych drogach leży z reguły niedługo - zaraz chłopaki traktują go solą - i to jest moim zdaniem tragedia - rdzewieją auta,mosty,infrastruktura drogowa,demolują sie drogi,sól trafia w końcu do rzek ..... przewalone - z odpowiednimi umiejetnościami po sniegu można jezdzić niewiele gorzej niz po asfalcie. Powołam sie na Skandynawie bo jest na co - Norwegowie np. jezdza przez pól roku po białych drogach które sa tylko bardzo regularnie odśnieżane i sypane piaskiem - jakby ktoś tam sypnął solą to poszedłby chyba siedzieć - tylko tam młodych kierowców uczy sie po sniegu jeździć a nie wjezdzać na kopertę i śmigać miedzy pachołkami - odbiegłem od tematu ale moim zdaniem to chore - no chyba że znowu wszyscy jesteśmy zaangażowani tym razem w ratowanie kopalń soli ....

A garbowy rozruch zimą jest naprawde zarąbisty,mi troche na dziurach dokuczają załozone przez byłego posiadacza najtrwadsze amortyzatory,ale nic to . No i nie obraziłbym sie gdyby troche mniej palił,no ale tą dyche/100 w 1200 zimą to idzie jeszcze przełknąć ....
"My hovercraft is full of eels"
18 lutego 2005, 14:18
Zimowa opona nie pomaga tylko na sniegu czy lodzie. Nawet na suchym alsfalcie, o blocie posniegowym i polzamarzajacych kaluzach nie wspomne. Po prostu letnia wtedy sztywnieje i robic sie przyczepna jak kolo pociagu ;). To co mowia producenci i zmienianiu opon przy temeraturach mniejszych niz + 5 to nie jest pic na wode. Wystarczy samemu choc raz porownac. Moze kiedys opony byly bardziej uniwersalne, nie wiem. Ale testowalem juz ciut kombinacji opon i wiem ze nawet nienajnowsza zimowka lepsza niz nowa letnia.
Wezsza zimowka lepiej sie sprawdzi, ale lepszy rydz niz nic. 185tki tez beda ok, zwlaszcza w warunkch normalnych - bloto, lekki snieg, suchy aslfalt itd.
A rozumu nic nie zastapi. Tylko ze w pewnych sytuacjach rozum juz nic nie pomoze..bum..i czlowiek sobie pluje w brode ze te kilkaset zl raz na kilka lat zaoszczedzil
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
18 lutego 2005, 14:34
Guma twardnieje już i od +7,chociaz mysle że w autach z nizszymi indeksami predkości opony mozna spokojnie zmieniac dopiero wtedy gdy temp. oscyluje koło 0 . Ze zdrowym rozsądkiem chodzi mi o to jak ktoś jedzie 80/h po gołoledzi i uwaza ze nic mu nie grozi bo ma zimówki - mam koło siebie taka pamiątkową latarnie po kimś takim (raczej po jego furze).
W polskich warunkach opony powinny byc bardziej przeznaczone do odprowadzania błota niz stricte śniegu - mam u siebie z przodu Nokiany Hakkapelita 1- które z założenia sa bardziej terenowe niż sniegowe i naprawde w żadnym aucie nie widziałem lepiej sprawujących sie zimówek.
Na nastepną zime dokupie sobie jeszcze 2 takie (używki oczywiście bo nówki ok. 300 za sztuke) bo te uniwersalne co mam z tył sa za uniwersalne.
"My hovercraft is full of eels"
18 lutego 2005, 17:02
Moja pierwsza zime Garbem tez przejezdzilam na letnich oponkach, a nastepne juz na zimowych - nie ma porownania, prowadzi sie o wiele lepiej na zimowych oponkach nawet gdy nie ma blocka na drogach. I jezdzilam na 185 bo innych piętnastek nie udalo mi sie zdobyc. Niestety moj mechanik twierdzil, ze od takich wielkich i ciezkich opon psuja sie lozyska. Jak na teraz to juz sie chyba nie oplaca kupowac zimowek, szczegolnie nowych bo za jakies dwa tygodnie wszystko stopnieje i temperatura pewnie juz nie bedzie spadac ponizej 0 (chociaz roznie to bywa ;) ) Pozdrawiam :).
18 lutego 2005, 17:18
No właśnie i jest zagwostka szerokie zimówki czy wąskie letnie. Mi oponiarze mówili że poprawy nie będzie, że może być raczej gorzej na szerokich. Optimum to oryginalny rozmiar.
Ja się oczywiście zgadzam co do zalet tej mieszanki gumowej...jak wracałem z ostatniego naszego spotkania, była niezła śnieżyca, i więcej niż 40 bałbym się naprawdę. Ale w grudniu gdy temperatury dochodziły nawet do 15 stopni, naprawdę aż żal niszczyć opony zimowe. Z tym, że na klimat umiarkowany plus anomalie nie poradzimy.
18 lutego 2005, 17:23
Na zime tylko waskie opony, stary sprawdzony sposob. Wiadomo ze na szerszych tez bedzie dobrze ale zobaczcie ze nawet w sporcie, w rajdach opony zimowe to cieniutkie jak paluszki gumki, w lato owszem, kapciuchy mozna miec...

Pozdrowka
@ : (kontakt usunięty)

Trzymajcie sie ZdroVWo i KoloroVWo !!!!
18 lutego 2005, 17:59
185 to nie jest ekstremalny rozmiar. Uwazam ze troche za szerokie do seryjnego Garba, ale nie przesadzajmy. Nie powinno byc zadnych negatywnych skutkow dla lozysk w stopniu dajacym sie zauwazyc. Przeciez fabrycznie stosowano 175/70 w niekorych wersjach, a to nie jest taka duza roznica.
Na snieg wiadomo najlepsze waskie. Na lod - juz niespecjalnie. Na zwykle zimowe jezdnie to roznie bywa. Ale generalnie sprawdzalem. Lepsze zimowe 185tki niz letnie 155tki.
Fakt ze myslenie na zasadzie "ja mam dobre costam to moge gnac" jest debilizmem, ale nie odwracajmy tego zeby sobie tlumaczyc "ja nie jestem takim debilem, to moge miec zle opony, hamulce czy amortyzatory".
Ja mam zimowki i nie boje sie wyjezdzac przy zadnej pogodzie wlasciwie. Po prostu trzeba dostosowac sposob jazdy do warunkow i tyle.
Ale Ci sie Daniel nie dziwie. Slyszalem opowiesci na temat przydatnosci Firstona F 560 w warunkach sniegowych. Poparte wizytami w rowie ;)
No i sprawa uzywane - letnie. Rozumiem ze ktos moze nie miec gotowki na komplet nowych. Wyjsciem sa raty. Lub tak jak u mnie, wymienianie osiami, po dwie sztuki, ale na nowe. To sie bardziej oplaca po prostu. Uzywane opony, poza wyjatkami, to jest prawie to samo co uzywany olej. No i starczaja na krotko, tak ze w sumie placi sie wiecej. O tym ze spraciala guma kiepsko trzyma nie wspomne.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje