Znowu jestem,więc pięknie witam
Mieszkanie prawie skończone,więc zasiadłem ponownie do silnika.Postanowiłem na początek, po raz szósty, sprawdzić czy odkręciłem wszystkie nakrętki szpilek łączących połówki bloku i z wielkim zdumieniem stwierdziłem - kurrrna-

,że jedna jest w ogóle nie dotknięta kluczem.Taka trochę odsunięta od linii łączenia połówek.Co ja sobie o sobie wtedy pomyślałem to ze wstydu nie napiszę.
Rozpołowienie poszło oczywiście "jak z płatka".
Powyjmowałem wszystko co było do wyjęcia,oglądając dokładnie.Od razu dostrzegłem przyczynę kłopotów.Otóż panewka kołnierzowa (ta pierwsza od strony koła zamach.) "siedzi" bardzo lużno. Po jej wyjęciu okazało się,że była obrócona o jakieś 10 stopni a kołek ją ustalający wyorał na jej zewnętrznej stronie rowek długości pół cm.Tenże kołek tkwił w swoim gnieżdzie w bloku mocno przechylony,a samo gniazdo okazało się całkiem zniszczone.To tak jakby na skutek krótkotrwałego zatarcia wał tylko trochę obrócił panewkę ???
.A czy może to mieć jakiś związek z przeprowadzanym onegdaj tzw.remontem gwarancyjnym, po którym pan K.oznajmił,że teraz to mi zamontował piękny nominalny blok.Że blok jest nominalny to fakt,bo go właśnie pomierzyłem,ale może ten blok miał już przed zamontowaniem uszkodzonen gniazdo kołka? Ja tylko wiem na pewno,że w silniku nigdy nie brakowało należnej ilości oleju,a silnik do końca się obracał.
No, ale teraz zadam ważne dla siebie pytania:
-Czy takie gniazdo da się zregenerować,(ew.nawiercić obok nowe),czy też zacząć się rozglądać za innym blokiem?
-Przy okazji zapytam też, czy warsztaty "robiące szlif" same rozbiorą wał,czy to muszę zrobić ja? (korbowody to chyba na pewno ja,co?)
Pozdrawiam
