O 850 pytalem sie z ciekawosci. Mysle ze powazniejszym problemem niz wsiadanie do tylu (co danielowym latoroslom z pewnoscia wychodzilo by nieporownywalnie sprawniej niz Clarcksonowi w telewizyjnym szoł) bylyby koszty utrzymania. To juz nie jest prosty samochod z ultralatwym dostepem do tanich czesci.
Do meritum - jesli uwazasz ze jest mala podaz E36, to zobacz na jakakolwiek alternatywe. Ja kupilem ten samochod w 80% dlatego, ze ich podaz jest kilkukrotnie wieksza niz jakiejkolwiek alternatywy. Oczywiscie to wcale nie znaczy ze odpalasz ogloszenia i od razu cos znajdujesz. Nawet szukajac Golfa II kilka lat temu potwierdzilem stara prawde, ze prawie wszystko co jest na sprzedaz to gowno.
Co do E36 vs E46 to jest to technicznie prawie ten sam samochod. To byl bardziej lifting niz zmiana modelu. Roznica to wyglad, oraz... jakosc. Moze to przesada, ale juz z kilku zrodel slyszalem o tym ze E46 sa mniej trwale. Slyszalem to nawet od posiadacza E46, wiec chyba cos z tym jest.
To jednak niewazne. Jesli znajdzisz ladny egzemplarz E46 - bierz. Kupujac uzywany samochod, liczy sie bardziej egzemplarz niz model.
Tylko podkresle jedno - kupujac samochod dla przyjemnosci, nie popelnij bledu i nie kup egzemplarza ktory "prawie" Ci sie podoba. O ile nie zamierzasz go uzyc jako skorupy pod wyscigowke, ktora i tak wybebeszysz i wyposazysz w sportowe elementy, to konfiguracja jest mega wazna. Inaczej po pewnym czasie odkrywasz, ze twoj egzemplarz nie potrafi wielu rzeczy, ktorych od niego oczekiwales, a tego czy owego nie da sie zrobic, bo akurat Ty nie masz czegos am na wyposazeniu. Oczywiscie mozna z czasem doposazac, ale to sa koszty i problem i okaze sie ze albo nigdy tego nie zrobisz albo wsadzisz w to tyle kasy ze pozalujesz ze nie kupiles czegos lepszego.
Dlatego tak jak Lysy pisze, kup topowy model silnikowy (tzn na M3 Cie nie stac, ale albo 328 albo 325) i cos co ma szpere i te elementy z M-pakietu, ktore Cie interesuja. Np seryjne krzesla z BMW nie trzymaja najlepiej, a jak porownywalem moja wersje z Mpakietowym zawieszeniem do 328ki na seryjnym to roznica byla wyczuwalna nawet dla niewprawnego kierowcy i to pomimo tego iz on mial swierze amortyzatory, a u mnie wszystko jest .... oryginalne

Dla mnie wersja jest wazniejsza niz model.
Co do wspominania o "przebiegu" to litosciwie spuscmy na ta twoja wypowiedz zaslone milczenia. Kupowalem uzywane samochody kilkukrotnie i nawet nie wiem co slowo "przebieg" oznacza, a tym bardziej nie traktuje tak ulotnego pojecia jako kryterium wyboru.
----
A tak jeszcze a propos tego, co daje frajde z jazdy i jaka i dlaczego BMW tak, a Subaru (i mysle ze tym bardziej rozne S3ki, na ktore Daniel i tak nie ma budzetu) - nie bardzo.
Ponizsze zdjecia napstrykalem tej jesieni na KJSie w Walimiu. Wybrane na szybko, bez obrobki. Spojzcie jak zakret pokonuja poszczegolne samochody:
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Z moich obserwacji wynika, ze BMW nawet jak jestes slaby, nawet jak schrzanisz zakret w 90% przypadkow i tak Ci przynajmniej pod koniec tyl choc troche wyjdzie i bedzie fajnie.
Subaru - na odwrot. Nawet jak jestes dobry to i tak przod bedzie Ci pluzyl smutni i żałośnie.
To mi przypomina wypowiedz Holowczyca spod koniec jego kariery, ze A grupy (i chyba pierwsze wurce, ale generalnie chodzilo mu o toyoty) chodzily tak bokami dlatego, ze w sposob naturalny absolutnie NIE skrecaly i trzeba bylo uzyc umiejetnosci, zeby je w zakret na chama wrzucic bokiem. No wiec ja takich umiejetnosci nie bardzo mam, wiec jazda czteronapedem w konfiguracji dostepnej dla przecietnego smiertelnika skonczyla by sie u mnie zabawa na prostych i frustracja na zakretach. Wiec po co?