Kilka lat temu zakończyłem jazdę garbem - model 1303 przez cały rok. Był to niegdyś mój jedyny wóz na stanie, więc wyboru nie było. Niezapomnę podróży zimą do rodziców (250km w jedną stronę) jak to ja prowadziłem, a małżonka skrobała szybę, która zamarzała od środka podczas jazdy

. Później zamontowałem BN2 i zrobiło się w kabinie potwornie gorąco. Bałem się wówczas o to, że mi się kable, czy inne elementy potopią pod deską rozdzielczą, ale żona była zadowolona z ciepła podczas jazdy. Mnie natomiast i tak wiało gdzieś bokiem na lewą nogę, która marzła po dłuższym czasie.
Jestem jednak przekonany, że oryginalnie zmontowany garb lub precyzyjnie odbudowany daje sobie radę zimą. U mnie po odbudowie mam teraz nawet nawiew ciepłego powietrza na przednią szybę
Niemniej jednak tak jak już powiedzieli przedmówcy zwyczajnie szkoda garba wystawiać na zimową aurę zwłaszcza jak się przesiedziało przy odbudowie ponad 2 lata.
W tym roku zima jest łaskawa i powiem szczerze zdarzyło mi się już kilka razy przewietrzyć garba w niedzielny wyjazd "do kościoła". Ostatni miał miejsce niespełna tydzień temu. Parującą przednią szybę szybko wyeliminowała sprawnie działająca dmuchawa

. Moja mama stwierdziła nawet, że woli jechać tym starym garbem, bo tam są przyjemne ciepłe welurowe siedzenia, a nie zimna skóra w new beetlu.
pozdr
mario