Czołem. Proszę Was o pomoc. Mam problem, który trwa od lat, jak jeszcze mojego Garbusa miałem po raz pierwszy. Wtedy zdarzyło się to raz czy dwa razy w miesiącu i zapominałem o sprawie. Teraz prawie każdego dnia. Chodzi o to, że po przekręceniu kluczyka w stacyjce do odpalenia silnika, jest tylko słyszalne jedno pstryknięcie "cyk", jakby nie było prądu. Rozrusznik w ogóle nie zakręci. Drugie przekręcenie kluczyka i to samo, trzeci też, czasem nie. Najczęściej udaje się odpalić za 3-4 razem. Zdarza się i za pierwszym, tak jak dzisiaj. Jutro pewnie 2-3 razy zanim rozrusznik zakręci. Staje się to męczące, bo zdarza się to w najmniej odpowiednich sytuacjach. Podpowiadam, że rozrusznik jest nowy i to samo było na starym, więc okazuje się, że stary był sprawny. Akumulator naładowany, bezpieczniki w porządku, a kostka stacyjki sprawdzana nowa i stara i ciągle to samo... Ma ktoś jakiś pomysł? Miał ktoś podobny kłopot..? Będę wdzięczny za sugestie i podpowiedzi...
Tylko VW Garbus...
Jest nadzieja. Rocznik 1973...
Kurde, ale się rozpisałem, ale łikent wolny, to sobie dwa czeskie pilsy wypiłem i mi się zebrało...