Tak czytam Wasze wypowiedzi w temacie zimowej przejażdżki i jak to zwykle bywa opinie są różne. Ja osobiście od ponad miesiąca także zastanawiałem się intensywnie, czy wyprowadzić na spacer mojego Garbusa i wreszcie doszedłem do jednego wniosku- tak. Fakt, jak dwa czy trzy razy jechałem już do niego (jest w wynajętym garażu), zaczął akurat padać deszcz, zawróciłem i dałem sobie spokój. Wreszcie przed dwoma dniami gdy temperatura była na plusie i asfalt był zupełnie suchy wyjechałem jak zawsze z radością. Przejechałem się kilkanaście kilometrów. Nie jestem fachowcem ani mechanikiem czy blacharzem i być może moje myślenie wyda się komuś śmieszne, ale uważam, że taka przejażdżka raz na 3 tygodnie po suchej ulicy nie jest czymś strasznym, a wręcz dobrym.
Tak sobie sam wydedukowałem, że dobrze jest rozgrzać silnik, rozruszać skrzynię, hamulce itd. Dawniej myślałem, że z tym czy tamtym tematem życiowym można zaczekać, to zrobić później, a tego czy tamtego szkoda w danej sytuacji użyć bo się zniszczy. A czas w danym temacie mijał. Miałem dopiero 18 lat a po chwili mam ponad 30. Więc pewne rzeczy (w tym nasze Garbusy) są po to, żeby je używać i się nimi cieszyć. Jestem przeciwnikiem ciągłej jazdy w deszczu, śniegu i soli, ale przecież np. deszcz może nas złapać w najdalszej podróży i może lać kilka dni, a jechać trzeba. I co w takiej sytuacji? Załamać się i nie spać dwa miesiące, bo samochód dostał deszczu?
Uważam, że raz na jakiś czas zimą po suchym asfalcie można się przejechać i nic się nie stanie, a nim Garbus zgnije, nas już nie będzie na tym świecie... 
Tak sobie sam wydedukowałem, że dobrze jest rozgrzać silnik, rozruszać skrzynię, hamulce itd. Dawniej myślałem, że z tym czy tamtym tematem życiowym można zaczekać, to zrobić później, a tego czy tamtego szkoda w danej sytuacji użyć bo się zniszczy. A czas w danym temacie mijał. Miałem dopiero 18 lat a po chwili mam ponad 30. Więc pewne rzeczy (w tym nasze Garbusy) są po to, żeby je używać i się nimi cieszyć. Jestem przeciwnikiem ciągłej jazdy w deszczu, śniegu i soli, ale przecież np. deszcz może nas złapać w najdalszej podróży i może lać kilka dni, a jechać trzeba. I co w takiej sytuacji? Załamać się i nie spać dwa miesiące, bo samochód dostał deszczu?
Uważam, że raz na jakiś czas zimą po suchym asfalcie można się przejechać i nic się nie stanie, a nim Garbus zgnije, nas już nie będzie na tym świecie... 
Tylko VW Garbus...