Ogórek od 2015 stoi w ciepłym garażu i czeka na przypływ weny i gotówki. Pojeździłem nim trochę w 2015 r. W 2016 przestał praktycznie bez użytku.
Skończyłem mechanicznie go ogarniać, elektryka i silnik zrobione, ale po problemie z jednym gaźnikiem muszę go na lawecie zaholować do mechanika w celu doprowadzenia do jezdności.
Blacharz też mi musi trochę rzeczy poprawić, ale tutaj sprawa idzie do sądu, gdyż Pan miga się przed wykonaniem zobowiązań. Przed ostatecznym poprawieniem blacharki nie biorę się za wnętrze.
Taki odpoczynek od tematu daje świeży pogląd na sprawę - zamiast przerabiać go na auto z 2 rzędami siedzeń z tyłu, prawdopodobnie wrócę do stanu oryginalnego i zrobię z niego kampera.
Pocieszam się, że auto nie traci na wartości i właściwie nic złego się z nim nie dzieje. Plan jest, aby jeździły nim w przyszłości moje dzieciaki i wnuki więc mam jeszcze kilkanaście lat na ogarnięcie wszystkiego

. Może skończę go w ciągu dwóch lat, ale nauczyłem się, że z klasykami nie ma co się spieszyć.