Łysy napisał(a):Michale, te gaźniki jeździły we włoskich samochodach, włosi normalnie to gazowali, jak problem z tym widzisz? Przecież nie musisz synchronizować każdej gardzieli oddzielnie, śrubkę można dać jedną, potem trójniki i równe przewody z nią.
Ano taki problem widzę ,że nie spotkałem działającego dobrze takiego układu. Na wolnych obrotach i w okolicy trzeba mocno wzbogacić ,bo sąsiednie gardziele "podbierają" sobie powietrze . A to z kolei papra skład na średnich. To już może lepiej by było dać rozdział wcześniej i dłuższe indywidualne przewody do każdej gardzieli. Piszę "może" bo nie doszło do sprawdzenia w praktyce. Temat podobny przerabiany był w kanciaku kolegi w czasach jak było to auto użytkowe. Działać działało i to prawie od razu po zamontowaniu. Tylko że zużycie 20 -24 gazu zamiast 10-12 benzyny to oszczędność gdzie ? "Co się nie da...jak to się nie da" - zaczęły się kombinacje różnych zwężek , zaworków ,sprężynek ... Zjechał do 18. Kuśtykało na wolnych , jakoś z tym jeździł . Bo wszystko jest fajnie w teori ; jak silnik ma równiutkie sprężanie, równiutkie przepływy przez gniazda itd. to wtedy można założyć że po rozgałęzieniu gazu taka sama mieszanka trafi do każdego garnka...
W praktyce skończyło się ukleceniem kolektora z siakimś wielkim zenithem (?) gaźnikiem i działało lepiej .
Tenże silnik wylądował w końcu u mnie , ale mocno już zużyty, a instalacja wraz z kolejnym silnikiem i całym kanciakiem poszła gdzieś w świat. Ale se przypomniałem, że może te dwugardzielowce (nie pamiętam co one za jedne były) się gdzieś jeszcze odkopie...

Ps
A temu wspomnianemu koledze ( kamping z wysokim dachem ?) To jak dobrze pamiętam 66km czy coś koło tego na hamowni w Kryspinowie wyszło - no to chyba więcej niż nieźle ?