Mam ograniczony dostęp do netu,więc forum przeglądam pierwszy raz od wypadku.
Przede wszystkim dzięki za wsparcie. Nawet dla takiego gruboskórca jak ja jest to budujące (a tego bardzo potrzebowałem i potrzebuję ) i - co tu ukrywać - wzruszające.
Co do mojego stanu zdrowia to jest on w tym momencie stabilny, tfu tfu i trafiłem na rehabilitację. W dluzszym okresie... jakby to ująć bez epatowania szokiem? Tańczyć to ja już raczej nie będę. Mówiąc wprost: paraliż od pasa w dół. Uprzedzając reakcje - z tym się żyje, a po tym wypadku ja się po prostu cieszę że udało się mi się przetrwać, więc pal sześć nogi. Tańczyć i tak nie lubiłem. Poza tym nie poddaję się, a tak czy siak ręce i głowę wciąż mam, więc terroryzować internet dalej będę mógł. To tak na wypadek gdyby ktoś zdążył przedwcześnie odetchnąć z ulgą
