Kłopot z głowy, polałem dziada benzyną i podpaliłem. A tak serio to zdjąłem "kolektor ssący", zatkałem 4 otwory, podałem ciśnienie w 5-ty i jest szczelny. Niestety kiedy odetkałem jeden z tych do podgrzewacza to pojawiło się syczenie. Czyli jest przejście między kolektorem a podgrzewaczem. Nie sądzę jednak, żeby miało to takie znaczenie w tym przypadku, tym bardziej, że jedna strona silnika pracuje poprawnie. Udało mi się ruszyć aparat w końcu, ale baaardzo ciężko idzie. Teraz sporo składania i będę sprawdzał zapłon. A co jest, że nie chce odpalić bez start gazu? Gaźnik źle ustawiony czy jaki grzyb? Paliwo leci,aż za dużo chyba nawet.