Sorry Enter, absolutnie nic chce rozpoczynac klotni, ale jak powiedzial Marcin, to jest temat ktory warto walkowac. Nie zgadzam sie z ani jednym zdaniem ktore napisales. To czysta demagogia, a koncowy przyklad z wybuchajacym samochodem....Samochody wybuchaja tylko na amerykanskich filmach sensacyjnych, w praktyce zapalenie sie samochodu po wypadku jest baaaaardzo zadkie, a nawet wtedy samochod nie wybucha, tylko sie pali. Argumenty ktorych uzywasz, juz gdzies slyszalem. Podczas dyskusji o wprowadzaniu nakazu ich uzywania lata temu. Dyskusji malo ozywionej, bo wszyscy w miare rozsadni ludzie byli w tej kwesii zgodni. Zreszta arumenty przyszly chyba z USA i tak jak wiele rzeczy z tamtad sa niezbyt madre. Amerykanie uwazaja, ze wolnosc to prawo do jezdzenia bez pasow, na lysych letnich oponach w zimie, a cos takiego jak przeglad techniczny ich samochodu uwazaja za absurd i zamach na wolnosc osobista. Pasy nie pomagaja tylko w malych stluczkach. Wrecz przeciwnie. I nie wierz w to, ze podczas wypadku nie zapiety czlowiek miekko wylatuje przez szybe i laduje na dywanie traw. Najczesciej, jesli wypadek byl z duza predkoscia, po prostu sobie gine. Albo np zostaje kaleka do konca zycia, obciazajac swoich bliskich i spoleczenstwo przez wlasny debilizm. Regula jest: pasy ratuja zycie. A argumenty przeciw sa strasznie naciagane i wymyslane. Mowie Ci jako ktos, kto od dawna interesuje sie motoryzacja, w wieku szkolnym i licealnym pochlonal wiekszosc wydawanych wtedy pism (po prostu codziennie po szkole czekalem na Ojca w Empiku

), na dodatek, tak mi sie przynajmniej wydaje, potrafi podchodzic do nich krytycznie. To z teorytycznego punktu widzenia. Z praktycznego: Mialem wiecej wypadkow samochodowych niz polowa (jesli nie cale) tego forum razem wziata. Mozna to roznie odczytywac, ale jedno jest pewne. Poznalem dzialanie pasow bardzo dobrze. W jednym wypadku ewidentnie uratowaly mi skore (w innych tez, ale pewnie bym przezyl, choc pewnosci nie mam). I naprawde, nie mialem pretensji, ze przez dwa dnie bolal mnie brzuch.
A pasy ze szrotu? Moze sie urwa, moze nie. Chcesz sprawdzac?
I jak w ogole mozna zapomniec o zapinaniu pasow? To jakas bzdura. Wsiadam do samochodu, odpalam silnik, zapinam pasy, ruszam. Nie czujesz, ze cos jest nie tak, nie czujesz, ze nie jestes spiety z samochodem?
Trudno mnie posadzic o bycie legalista. Ale w tej kwestii nie ma zadnej dyskusji.