Pasy

7 marca 2004, 00:36
Witam,
czy ktos z Was ma moze w swoim garbie pasy rajdowe tak zwane szelki, albo lotnicze ? zastanawiam sie nad zamontowaniem takich, gdzies widzialem na allegro bodajze jakiegos garba co tak mial, ale powstaje pytanie, gdzie te pasy mozna przyczepic...do podlogi dol, ale gdzie gora ?? jako ze nie ma klatki bno to nie woz sportowy, to nie bardzo moge sobie wyobrazic jak ;]
Pozdrawiam
Blaz
:smt096 Edek z krainy kredek

despite all my rage i am still just a rat in a cage

https://www.facebook.com/Projekt58

Zdjęcie nie zachowało się
7 marca 2004, 10:00
Ja mam przod do normalnych mocowan przednich pasow w podlodze, a ogon (moje sa trzypunktowe) musisz przyczepic do mocowan tylnych pasow. Oczywiscie najlepiej byloby wspawac odpowiednich rozmiarow (blacha 3mm, powierzchni nie pomne, ale kilka na kilka cm, poszukaj sobie w google pod "zalacznik j") plytke w tylnej czesci nadwozia i w niej mocowanie zrobic, ale nie zawsze jest taka mozliwosc. W tym wypadku skorzystaj z seryjnych mocowan tylnych pasow pod kanapa. Zasada jest, zeby ogon ni szedl w dol od oparcia pod katem wiekszym niz 45 stopni i nie byl za bardzo skrecony w bok. Znowu tu kata nie pomne, ale mozna to zrobic na rozsadek. Polecam posilkowanie sie zalacznikiem j, bo co prawda nie bedziesz uzywal Garba do sportu (?) ale wymyslajac te przepisy, brano pod uwage bezpieczenstwo i to i na ulicy dzialac bedzie. Ja mam ogon przypiety do tylnego slupka, ale to jest bardzo zle, tymczasowe rozwiazanie, absolutnie go nie kopiuj. Po prostu u mnie buda jest nowsza niz podloga i nie mam w podlodze mocowan tylnych pasow.
7 marca 2004, 12:08
rajdowcy :wink: a ja ku[pielm komplet pasów na zlomie za 3 dychy ale i tak ich nieuzywam bo jakos niewygodnie 8)
7 marca 2004, 16:44
No ja osobiśćie mam takie "szelki" w mojej rakiecie. A jeżeli chodzi o mocowanie to nic trudnego, chyba ze niemasz dziur na śruby :D w co wątpie. Pasy szelkowe montujesz przykręcając je z prawej i lewej strony fotela a następnie przykręcasz tą tylna część pasa (która idzie za plecy) do dziur koło tylnej szyby ( ps. czasem sie zdaża ze tapicerka jest naciągnięta na tą dziure i jej nie widać , tak było w moim wypadku) musisz poprostu poszukać ... Ewentualnie jest jeszcze jedno rozwiązanie przymontować ta tylną część pasa, do dziur które są pod tylnym siedzeniem ( tak też miałem ) pozdrowionka ...
7 marca 2004, 16:59
Witam, dzieki za odpowiedzi.
Co do Srebrnej Strzaly, masz moze fotki tego swojego montowania ? jezeli masz albo masz cyfrowke i mogl bys zrobic to podeslij na (kontakt usunięty)

A co do demona jaki siedzi w moim garbie to tylko 1200 czyli az 34 konie, wiec nie mozna tu mowic o sportowej wersji;] poprostu podobaja mi sie takie pasy, a poza tym mam problem ze swoimi normalnymi, przy kierowcy potwornie sie skrencaja i nie moge tego zmienic, probowalem juz kilka razy, odkrecajac przekladajac i nic ;(
:smt096 Edek z krainy kredek

despite all my rage i am still just a rat in a cage

https://www.facebook.com/Projekt58

Zdjęcie nie zachowało się
7 marca 2004, 22:16
Mocowamnie do tylnego slupka (przy szybie) jest bardzo zlym pomyslem. To absolutnie nieprawidlowo. Mocuje sie u dolu.
Zarowno kupowanie pasow na szrocie, jak i jezdzenie bez nich, jest czysta glupota. Wedlug taorii pasy powinno sie zmieniac po 10 latach, albo kazdej, nawet niezbyt ciezkiej stluczce. Traca swoje wlasciwosci, potrafia nawet puscic. A jezdzenie bez pasow. Uwierz mi, gdybym ja ich nie uzywal, to bym nie pisal tych slow. Probowalem ich dzialania. I nie pisz tylko, ze to twoje zycie, mozesz z nim robic co chcesz. Bo spytam sie twoich najblizszych, czy sie z Toba zgodza.
8 marca 2004, 17:42
czy to do mnie ? :wink: Fakt, powinno sie jezdzic w pasach i to porzadnych bo chodzi o bezpieczenstwo. W drugim samochodzie ktporym jedze nie wyobrazam sobie np. jazdy bez pasow. Jednakze to ze pasy sa ze zlomu nie znaczy ze sa nie skuteczne.
8 marca 2004, 17:51
Znowu wracam do kwestii jeżdżenia w pasach, ale jest to temat który trzeba i należy wałkować... Ja też negatywnie oceniam ludzi, którzy nie zapinają pasów w samochodzie...

Choćby to był Garbus, bo przecież nawet jadąc na motorynce można nieźle wyrżnąć w drzewo. A Garbem nie jeździmy przecież 40 km/h tylko o wiele szybciej. Po prostu można się zabić i tyle...
8 marca 2004, 18:23
jest jeszcze druga strona medalu. jest wielu ludzi(znam osobiście paru) którym uratowało życie właśnie to że nie jechali w pasach(tak mówili lekarze). nie myślcie ze ja nie popieram jazdy w pasach, choć zdaży mnie się zapomnieć ich zapiąć,ale myśle ze na to porostu nie ma reguły. jak coś ma się stać to i tak się stanie. może i pasy zmniejszają ryzyko, ale jak widać nie zawsze. nie mogę tu też napisać ze w większości przypadków są one pomocne bo mniemam że tak nie jest. w sumie koleś który walnoł w drzewo i wypadł przez szybe , przeżył tylko dzięki temu ze wypadł, bo autko zaraz wybuchło. sami widzicie że coś w tym jest. można za to powiedzieć ze pasy bardzo pomocne są przy stłuczkach" a tych jest chyba najwięcej, więc + dla pasów :wink: pozdrawiam
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
8 marca 2004, 19:05
Sorry Enter, absolutnie nic chce rozpoczynac klotni, ale jak powiedzial Marcin, to jest temat ktory warto walkowac. Nie zgadzam sie z ani jednym zdaniem ktore napisales. To czysta demagogia, a koncowy przyklad z wybuchajacym samochodem....Samochody wybuchaja tylko na amerykanskich filmach sensacyjnych, w praktyce zapalenie sie samochodu po wypadku jest baaaaardzo zadkie, a nawet wtedy samochod nie wybucha, tylko sie pali. Argumenty ktorych uzywasz, juz gdzies slyszalem. Podczas dyskusji o wprowadzaniu nakazu ich uzywania lata temu. Dyskusji malo ozywionej, bo wszyscy w miare rozsadni ludzie byli w tej kwesii zgodni. Zreszta arumenty przyszly chyba z USA i tak jak wiele rzeczy z tamtad sa niezbyt madre. Amerykanie uwazaja, ze wolnosc to prawo do jezdzenia bez pasow, na lysych letnich oponach w zimie, a cos takiego jak przeglad techniczny ich samochodu uwazaja za absurd i zamach na wolnosc osobista. Pasy nie pomagaja tylko w malych stluczkach. Wrecz przeciwnie. I nie wierz w to, ze podczas wypadku nie zapiety czlowiek miekko wylatuje przez szybe i laduje na dywanie traw. Najczesciej, jesli wypadek byl z duza predkoscia, po prostu sobie gine. Albo np zostaje kaleka do konca zycia, obciazajac swoich bliskich i spoleczenstwo przez wlasny debilizm. Regula jest: pasy ratuja zycie. A argumenty przeciw sa strasznie naciagane i wymyslane. Mowie Ci jako ktos, kto od dawna interesuje sie motoryzacja, w wieku szkolnym i licealnym pochlonal wiekszosc wydawanych wtedy pism (po prostu codziennie po szkole czekalem na Ojca w Empiku ;)), na dodatek, tak mi sie przynajmniej wydaje, potrafi podchodzic do nich krytycznie. To z teorytycznego punktu widzenia. Z praktycznego: Mialem wiecej wypadkow samochodowych niz polowa (jesli nie cale) tego forum razem wziata. Mozna to roznie odczytywac, ale jedno jest pewne. Poznalem dzialanie pasow bardzo dobrze. W jednym wypadku ewidentnie uratowaly mi skore (w innych tez, ale pewnie bym przezyl, choc pewnosci nie mam). I naprawde, nie mialem pretensji, ze przez dwa dnie bolal mnie brzuch.
A pasy ze szrotu? Moze sie urwa, moze nie. Chcesz sprawdzac?
I jak w ogole mozna zapomniec o zapinaniu pasow? To jakas bzdura. Wsiadam do samochodu, odpalam silnik, zapinam pasy, ruszam. Nie czujesz, ze cos jest nie tak, nie czujesz, ze nie jestes spiety z samochodem?
Trudno mnie posadzic o bycie legalista. Ale w tej kwestii nie ma zadnej dyskusji.
8 marca 2004, 19:49
hmm.... z tym wybuchającym samochodem to jednak nie jest scena zaczerpnięta z filmu tylko REAL, choć nie wiem czy wybuchł od razu czy najpierw sie zapalil a potem bum. nie chcialem tutaj negować że pasy są potzrebne, nie!!!! poprostu przedstawiłem drugą strone medalu. i dalej twierdze że z tym różnie bywa. to ze zapominam czasem ich zapiąć, no niestety i tak się zdaża. w momęcie kiedy się zagadam , czy wsiadam i wysiadam co chwila i tym podobne sytłacje. a na koniec napisze żeby była jasność. drogi qubku, nigdy jeszcze nie zamieżałem wszynać ani zaczynać, ani uczestniczyć w żadnej kłutni na forum więc spoko :wink: forum jest od tego żeby każdy mógł powiedzieć swoje zdanie i przedstawić swoją rację. ja osobiście z tego forum już wiele sie nauczyłem i nigdy nie wkużyłem się że ktoś ma inne zdanie niż ja. ba malo tego ,jeśli faktycznie miał rację to i ti mu przyznawałem :lol: :lol: :lol: pozdrawiam serdecznie.
„...W życiu piękne są tylko chwile...” R.R
8 marca 2004, 20:03
ENTER napisał(a): nigdy nie wkużyłem się że ktoś ma inne zdanie niż ja. .

To bardzo dobrze, ale takie podejscie nie jest zbyt czeste ;) Tym bardziej Ci sie chwali :)
A twoj przyklad dalej mnie nie przekonuje :)
8 marca 2004, 20:08
qubek napisał(a):W jednym wypadku ewidentnie uratowaly mi skore (w innych tez, ale pewnie bym przezyl, choc pewnosci nie mam). I naprawde, nie mialem pretensji, ze przez dwa dnie bolal mnie brzuch.

I ja miałem taki przypadek. Zderzenie czołowe kiedyś... Ale żyję i jestem, bo właśnie pasy i tylko pasy uratowały mi życie... Prawie złamały mi żebra tak mnie wpięło. Ale pomyśleć tylko co by było gdybym przyrżnął w szybę? Nie łudzę się, że wyleciałbym i nic by mi nie było...
qubek napisał(a):I jak wogole mozna zapomniec o zapinaniu pasow? To jakas bzdura. Wsiadam do samochodu, odpalam silnik, zapinam pasy, ruszam. Nie czujesz, ze cos jest nie tak, nie czujesz, ze nie jestes spiety z samochodem?

A ja to nawet zapinam przed odpaleniem silnika... Jeżeli nie mam pasów i jadę samochodem czuję się jakbym czegoś nie miał. Zupełnie brak mi poczucia bezpieczeństwa.

Poza tym miałem też kiedyś mniejszą kolizję Garbusem. Jakie miał, pasy takie miał, ale <tego dnia> akurat je zapiąłem. I od <tamtego dnia> zapinam za każdym razem kiedy wsiadam do auta.

No i ja życzę wam, żebyście <ten dzień> miali już za sobą. A jeżeli nie nastąpił - myślę, że warto pomyśleć wcześniej o pasach... :idea:
8 marca 2004, 21:55
Ja jezdzac drugim samochodem jak mowilem nie moge obyc sie bez pasow. jednak w garbie jest inaczej byc moze dlatego iz malo nim jezdze krotkie odcinki, bo czasami zapinam pasiory. No jak kupie new pasy to napewno bede zapinal. Takze znam przypadki o tym ze koles przyzyl bo nie mial pasow. Ale uwazam ze sa one zdecydowanie potrzebne.

Pasy a łyse opony jednak to zdecydowane mylenie pojęć. Bo łyse opony to spore zagrozenie dla innych uczestników drogi. To tak jak porownywanie braku pasów z brakiem hamulców czy swiatel w nocy.

Proponuje zakonczyc temat pasow przynajmniej w kwetsii czy sa one potrzebne bo niewatpliwie sa.

Pozdro dla wszystkich.

← Pytania i problemy