ktoś zainteresowany ?

15 października 2006, 19:27
Muszę się przyznać, że żona posiada inny samochód. Na samym początku mojej przygody z Garbem śmiała się ze mnie, a teraz mówi, że mąż nie daje jej pojeździć. No cóż kobieta zmienną jest. Nie zależy mi na tym, czy ktoś na mnie patrzy i jak mnie postrzega, poprostu w czasie jazdy jestem ja i mój Garb. A takie wózki z taką ilością zer przy cenie nie kręcą mnie, może ze względu że nigdy prawdopodobnie nie będę posiadał wystarczającej ilości "śrubek" do zakupu i patrze na to realnie.
15 października 2006, 19:57
Uzywam na tyle "masowek" zeby stwierdzic ze niesprawnosci i awarie tropia je tak samo jak Garbusy, tyle ze usunac je duzo trudniej.
Co do prowadzenia to nie wiem. Nie wiem, poniewaz je jest trudno wyczuc. Jak ktos sie na nich wychowal to moze, ale dla mnie to jest takie play station. Moze i dobrze sie prowadza, moze nie, ale kierowca tego nie czuje. Tylko ze tu zycie ma sie jedno a utrata kontroli kosztuje nie tylko punkty albo "game over".
Zna ktos wspolczesny samochod ktory przechodzi "test martensa"? Wsiadasz w grubym bucie i od razu jedziesz plynnie, swobodnie i na luzie?
Ja w tym momencie wybralem. To moj wybor, nie dla kazdego musi by optymalny. "Masowka" wyszla mi jako nieuzasadniona ekonomicznie i nie dajaca przyjemnosci z jazdy.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
15 października 2006, 20:27
qubek napisał(a):Tak trzymac. Jezeli wytrwasz, to super. Jezeli nie, to no coz - nie bedziesz jedyny, to nie tragedia. Co nie zmienia faktu ze bylby cieniasem :-D ;)
EEE tam,nie tak źle być cieniasem;-)
Mam nadzieję,że niedługo będe cieniasem w garbusku;-)
15 października 2006, 23:33
Ja też wybrałem: będę cieniasem w garbusku a potem pewnie w dwóch.Tego drugiego(albo tego co mam teraz) przerobie wedle potrzeb przez życie wymuszonych typu webasto, pasy z tyłu, fotelik dla dziecka, może tarczówki itp. żeby zapewnić pewne minimum wygody, przy zachowaniu klimatu i frajdy prowadzenia garba.

W masówkach rzeczywiście jest wiele problemów wynikających z przerostu elektorniki i automatyki nad mechaniką.Np. FIAT punto , z powodu paru kropel płynu do spryskiwacza które spłynęły w dół ( niewygodny wlew) przestało działać wspomaganie kiery i samochód prowadziło się jak 102 rudy, prosto szedł jak burza ale skręcić ...
ten sam F punto przebieg fabryczny (prawdziwy) 50 tys. padło sprzęgło
55 tys. chłodnica do wymiany..............
Już lepsze są te swojskie awarie garba które da sie łatwo i dość tanio naprawić ( no chyba, że dotyczą hamulców ale to na razie dla mnie DRAŻLIWY temat :-D )
Nieznośna lekkość butów
15 października 2006, 23:37
Wiesz co do hamulców to......... trzeba je rozkręcić i złożyć 39,5 razy i beda działać. Z doświadczenia :wink:
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
16 października 2006, 00:19
spokojnie ... u mnie prawidłowo nie działały i przed remontem i po , mimo silnych starań
16 października 2006, 08:34
No u mnie też właśnie NIGDY jeszcze ale miewały lepsze i gorsze momenty.Cóż :-D nie wpływa to w żaden sposób na moją miłość do Pomarańczki, która jak każda kobieta miewa (różne) okresy :-D
Nieznośna lekkość butów

← Luźne dyskusje