Kalendazyki "malzenskie" w szkole. Juz samo to powinno dac do myslenia nawet najwiekszemu debilowi.
Ale jak tlumaczy pan z ministerstwa, nie chodzi o to zeby dzieci nie rodzily dzieci, tylko ze pan chce demonstrowac swoja wolnosc w gloszeniu swiatopogladu. "Swiatopoglad" gloszony (nie wiem gdzie, u mnie w szkole - nigdy) wczesniej, czyli mowienie o srodkach antykoncepcyjnych, mu nie odpowiadal, wiec teraz bedzie promowal wsrod dzieci kalendarzyki. Jak do ministerstwa wejda ci jasnowidzowie z samoobrony to beda promowac pewnie rozdzkarstwo jako srodek zapobiegania ciazy. W koncu panowie z rzadu maja wolnosc w gloszeniu poglodaw, a ciezarne nastolatki sie ze szkol teraz po prostu usuwa, wiec problemu nie ma.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.