Duskusja byla nie raz.
Po pierwsze nie ma o czym gadac. Gdyby nikt nie jezdzil w sloneczny, letni dzien na swiatlach, to mozna by dywagowac. Ale jako ze wiekszosc jezdzi z wlaczonymi, to Ci ktorzy maja wylaczone staja sie, przez kontrast, mniej widoczni. Czyli tworza zagrozenie.
Ren, Majk, ja wierze ze macie super wzrok i w ogole (choc u Rena okulary widzialem

) ale nie wszyscy go maja. To nie dla was, supermeni, jest jezdzenie na swiatlach, tylko dla innych. Wam to ze wy jezdzicie na swiatlach w dzien nie jest potrzebne. Ono jest potrzebne innym (np mi) zeby was wczesniej zauwazac. Dlatego podejscie "ja nie jezdze bo mi to nie przydatne" jest samolubne. I glupie.
A co do mijania sie z celem. To kiedy mija sie z celem? Jak jest pochmurno? Wtedy swiatla sa potrzebne. Jak jest sloneczne? Tym bardziej - przeciez trudniej o lepszy przyklad na potrzebe jezdzenia na swiatlach niz samochod wyjezdzajacy z cienia w kierunku kogos kto stoi na sloncu i pod nie patrzy.
Jesli ktos mowi ze w jasny dzien jezdzenie na swiatlach jest niepotrzebne, to po prostu albo sie nad tym nie zastanowil, albo nie ma wyobrazni.
Poza tym - nie ma zadnego argumentu przeciw. Bo jesli ktos napisze ze mu sie zarowki czesciej zuzywaja, to porosze moda zeby mu walnal bana na tydzien
