dobra aparat zmieniony. Chodzi równiej ale..... mam problem z rególacją zapłonu. Niewidziałem na oczy jak sie na tą lampkę ustawia, ze stroboskopem bym sobie poradził prędzej bo widziałem
Przejdzmy do meritum, co robiłem, co było i co robiłem źle.
1. ustawiłem koło pasowe na znak pierwszy z prawej strony (to jest chyba 10 stopni, czy może pierwszy z lewej to 10 stopni??, a ten co ja ustawiłem to 0stopni??) no na chłopski rozum jak silnik sie kręci to najpierw wchodzi ten znak na który ja ustawiłem wiec teoretycznie ten bedzie na najwiekszym przyśpieszerniu zapłonu)
2. aparatem kręciłem zgodnie z ruchem wskazuwek zegara do momentu zapalenia zaróweczki. Zapalała sie ona w takiej pozycji aparatu ze kondensator prawie dotykał bloku.
3. kręcąc aparatem w drugą stronę tez go trzeba było niesamowicie przekrecić co by sie zapaliła zarówka.
4. ani na pierwszym ani na drugim "zapalniu zarówki" silnik nie chodził dobrze.
5. zadzwoniłem po kumpla takiego mechanikowatego i kazałem mu czytać jeża
6. kumpel tez zgłupiał bo mu też takie skrajne położenia wychodziły
7. ostatecznie zapłon został ustawiony "na oko" i "słuch" mniej wiecej pomiedzy pierwszym a drugim "zapaleniem" ale bliżej pierwszego, i jezdzi. wg mnie jest opóźniony bo mułowato chodzi. Pozatym CHCE miec ustawiony zapłon dobrze a nie "na oko"
8. Co ja źle zrobiłem i co mam zrobić zeby było dobrze