odbarwienia na lakierze :( :(:(((

27 czerwca 2007, 11:52
Barzant, to nei sa zarty tylko sprawa po pierwsze nieprzyjemna a po drugie powazna.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 czerwca 2007, 11:54
Wydaje mi sie ze jezeli to bylby kwas akumlatorowy to lakier bylby wyzarty, moze to jest jakis roztwor z soli, sproboje dzisiaj kupic paste koloryzujaca - moze pomoze :(
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl
27 czerwca 2007, 11:57
ja bym nie stawiał na sasiada, skoro nie trudził sie wczesniej i po prostu porysował samochód to teraz by kombinował z czymś czego nie mozna ustalic?? niesadze ale może?
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
27 czerwca 2007, 11:57
Fiacik napisał(a):Wydaje mi sie ze jezeli to bylby kwas akumlatorowy to lakier bylby wyzarty, moze to jest jakis roztwor z soli, sproboje dzisiaj kupic paste koloryzujaca - moze pomorze :(

Z taka postawa spedzisz zycie umartwiajac sie, wydajac kase i szukajac coraz to nowych sposobow na naprawe szkod wyrzadzonych przez sasiada. Ja wiem ze czasem czlowiek jest po prostu za maly i nic nie poradzi. Ale przeciez to jest tylko zwykly stary dziad! Nie wiem czemu on sobie mysli ze moze niszczyc ludziom samochody nawet sie z tym za bardzo nie kryjac. Nie wiem czemu ludzie (Ty, twoj ojciec) mysla ze on moze to robic a wy tylko w pokoze po nim sprzatacie. To jakas paranoja!
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
27 czerwca 2007, 14:51
Qubek doskonale Cie rozumie i zgadzam sie z Toba. Jednak jak moge przedstawic dziadowi taki zarzut ? Zniszczyles moje auto stary pajacu? - Nie, i co dalej ? to jest jednak zarzut bez pokrycia, wiem ze najgorsza jest bezkarnosc,gdybym tylko mogl to bym dziada na miejscu udusil. Zreszta kiedys chlopak wnuczki tego sqr... zlamal mu noge bo widocznie nie wytrzymal - wszyscy o tym wiedzieli i nikt sie nie dziwil. Probowalem z mleczkiem i nic, bylem u lakiernika i odrazu stwierdzil ze to rozpuszczalnik. Napewno nie zrobil tego pierwszy lepszy chuligan bo by po prostu skopal auto, ktos zrobil to po cichu i wiedzial ze to momentalnie zauwaze bo nie raz dopieszczalem auto pod blokiem. Jeszcze bede probowal typowej pasty koloryzujacej, a jak nie to polerka calego auta i ponoc ma pomoc.
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl
27 czerwca 2007, 15:09
Jezeli nie potrafisz poradzic sobie w tej sytuacji (i ja to rozumiem, wiele osob nie potrafi) to ja Ci nie pomoge. Przynajmniej nie jest to temat na to forum. "Przedstawienie zarzutow" w takich sprawach jest sprawa dosc delikatna i zrobienie tego w sposob skuteczny, ale bezpieczny (tzn nie uciekajac sie np do lamania nog, bo to ryzyko) wymaga wyczucia. Na pewno metoda i droga nie jest szukanei dowodow :) Obawiam sie jednak ze jesli nic nie zrobisz, bedziesz mial takie akcje znowu i znowu i wciaz.
A wylanie rozpuszczalnika to typowa akcja tego typu sasiadow. Swoja droga czlowiek "wygral", "pokazal ci", "udowodnil" i "ukaral". jesli teraz przeniesiesz sie na platny parking strzezony to juz w ogole zrobisz dokladnie to o co mu chodzilo.
Nawet jesli jestes lagodnym czlowiekiem, rozwaz to czy twoja postawa jest racjonalne. Przyzwalajac na to zostajesz "frajerem". A frajerowi sie obrywa i frajer za wszystko placi. Ja rozumiem gdyby to byl jakis bandziorek z silna ekipa i ojcem policjantem. Czasem czlowiek jest za slaby. Ale to - jak mowisz - zwykly dziad.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
28 czerwca 2007, 22:07
No to załatw go też... Kup w sklepie elektronicznym siarczan żelaza (służy do trawienia układów scalonych), do tego potrzebujesz strzykawy okularów ochronnych, i rozpusczalnika. Mieszasz siarczan żelaza z odrobiną rozpusczalnika, strzykawą pod ciśnieniem na lakier gościa... Blacha zacznie puchnąć od środka...
"Pij, jestem k@#$% pedagogiem!"
28 czerwca 2007, 22:32
Znam bardzo skuteczne rozwiązanie. Dzięki temu będziesz mógł spac spokojnie, bo żaden dres nie kopnie w nocy garba, żaden gówniarz czy dziadek nie porysuje lakieru i ani jeden patafian nie przetnie przewodów hamulcowych, a o tym , że ktoś pod osłoną nocy ukradnie Twojego garba będziesz mógł zapomniec.

Wiesz o czym mówię ? Tak, rozejżyj się za garażem. Popytaj, może w okolicy ktoś ma wolną miejscówkę do wynajęcia. To kosztuje, ale dzięki temu masz mniej nerwów. Ja swojego cukierka , nawet w ciągu dnia parkuję w garażu , jeśli jestem w domu. Chrzanię wyglądanie przez okno co jakiś czas, czy ktoś się nie kręci w pobliżu. No cóż , taka okolica. Łysy był, to może zwrócił uwagę.
28 czerwca 2007, 23:42
Żadne siarczany czy rozpuszczalniki. Jest nowy patent. "Śprej" do usuwania powłok lakierniczych. Wystarczy popsikać i po paru chwilach (zależy jak dobry jest lakier) z lakieru robi się ładny kożuszek i odłazi od gołej blachy. :-D :-D :-D
29 czerwca 2007, 22:55
Kuba niechwaliłeś sie że Ci tak załatwili garbola :? Dorwać takiego buca na gorącym uczynku przywiązać do zderzaka i przewieść przez osiedle. Tak to jest jak ludzie zazdroszczą drugiemu, sami niemają to znieszczą Tobie :? przykra sprawa
Każdy Volkswagen to tysiące idealnie dopasowanych, współpracujących ze sobą elementów.
29 czerwca 2007, 23:27
Fiacik, czy Ty mieszkasz na białym prądniku przypadkiem? :lol: znałem podobny przypadek- za flaszke do dziadka poszła silna ekipa.... dialog trwał podobno 30 sek, nikt już nie miał problemów pod blokiem :wink:
garbaci górą!!!
30 czerwca 2007, 10:17
Od kiedy zeby porozmawiac z emerytem potrzebujecie wynajac silna ekpie?
Tak sie robi, owszem, czasem, jesli ktos mocniejszy. Ale nalezy liczyc sie z faktem ze silna ekipa po skonczonej robocie sobie pojdzie, a dziadek przy najblizszej okazji przewinie Fiacika przez kolano i spierze laska ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
30 czerwca 2007, 19:41
Na szczescie udalo mi sie uratowac lakier :)) Teraz trzeba sie dobrze przygladnac zeby to zauwazyc . Spolerowalem garba pasta G3 a potem nawoskowalem pasta koloryzujaca i ku mojemu zdziwieniu pozbylem sie czesciowo tych plam. Uffff odrazu lepszy nastroj ;)
Mexyk '84

Garbatastokrotka.pl

← Pytania i problemy