Poniżej kilka cennych wskazówek od mojego przyjaciela, który był autem w Maroku:
"1) W 2006 zrobiliśmy trasę
Krakow-slowacja-austria-wlochy-francja-hiszpania-MAROKO-hiszpania-francja-ni
emcy-krakow za pomoca toyoty corolli (pacjenka zmarla w wyniku zabiegu,
mowie poważnie

). W maroku - dojechaliśmy do marakeszu - tam zostaliśmy
kilka dni i pojechaliśmy na wycieczkę w góry atlas. Czyli cos co was
interesuje.
Wrażenia:
- no cóż... najpierw to trzeba dojechać do promu do maroka. Co zabiera
trochę czasu i pieniędzy (przejazd przez europe). Jest albo męczące
(jedziesz i jedziesz i jedziesz) albo czasochłonne (jedziesz, odpoczywasz,
zwiedzasz, jedziesz ....) no ale co ja Wam bede tłumaczył. Anyway - to jest
ze 4000 km w jedna strone co trzeba brać pod uwagę planując budżet na
benzyne, części zamienne, drogi, noclegi itd...
- prom i przeprawa do afryki - na luzie : z tarify (tarifa jest super! Super
campingi, mekka kite surferow, ładnie) lub algeciras (dno, brudne portowe
miasto

) są eleganckie, szybkie promy do tangieru (z tarify) lub ceuty (z
algeciras - zaleta taka ze w ceucie jest strefa bezclowa i mozna kupic
benzyne 3x taniej). Prom kosztuje (z tego co pamietam) 125 EUR w obie strony
auto + kierowca + pasazer. Problemów z wjazdem nie ma choć tu już zaczyna
się egzotyka (np. panowie "pomagają" wypełnić kwity celne i chca 20EUR -
stawka zwyczajowe 2EUR

- z reszta marokańczycy ZAWSZE zadają na początku
10x więcej czasami 20x). UWAGA !!! Trzeba sprawdzić ubezpieczenie auta (Czy
działa w maroku)
- podróż przez maroko - super. Cena benzyny - porownywalna do europejskej,
drogi ZNACZNIE lepsze niz Polsce. Praktycznie brak infrastruktury
turystycznej - ale praktycznie wszędzie mozna sie rozbić na dziko. Ludzie
przyjaźni. MNOSTWO policji (w miarę pomocnej). W miejscowosciach w miare
turystycznych - jest ok nocleg w cenach uczciwych (czytaj 1/2 polskich
stawek). WAZNE : Marko jest byłą kolonia francuska wiec nie licz ze się
dogadasz po angielsku. NIE DOGADASZ SIE. Bardzo pomaga ktos w ekipie kto
POTRAFI PO FRANCUSKU (u nas w ekipie dwuosobowej była jedna taka OSOBA ale
nie powiem kto bo będą głupie komentarze

). Generalnie w tej czesci afryki
francuski jest bardziej użyteczny (Mauretania, senegal, mali, burkina)
GWARANTOWANE NIEPRAWDOPODOBNE WRAZENIA UDZIALU W RUCHU DROGOWYM W MAROKU.
No to co sie tam dzieje to jest niepowtarzalne. W szczegolnosci polecam
przejazd przez centrum Casablanki (uwaga - warto tam pojechac TYLKO z tego
powodu - nie liczcie na klimat z filmu czy café america).
Przejazd przez centrum Casablanki to podobno sport ekstremalny nawet dla
samych marokanczykow - jak nam powiedzial znajomu Abdul - my nie bylismy
ostrzezeni, przejechalismy, ja jako kierowca porobilem sie ze dwa razy,
góra, nie wiecej, Dee na zmiane krzyczala i wpadala w katatonie, dalismy
rade generalnie.
Autostrady: UWAGA w Maroku są AUTOSTRADY. (lepsze niz wiecie - w
bolandzie...). Na autostradzie co 10 km stoi patrol i kontroluje predkosc
BEWZGLEDNIE (marokańscy policjanci sa na źołdzie Króla i są nieprzekupni)
Autostrady sa płatne i drogie.
Góry Atlas. Moge przeslac zdjecia - no, jest pieknie...
UWAGA - w gorach atlas zdazaja sie :
- Zle oznaczone drogi (czytaj mapa klamie - gdzies gdzie powinien byc
przejazd nie ma go)
- Brak stacji benzynowych (za to w kazdym domu mozesz kupic benzyne w
plastikowej butelce - ale to wlasnie ona zabila wtryski, pompe i katalizator
naszej toyoty)
Jednym slowem nalezy sie przygotowac i miec na dachu kanister z woda i drugi
z benzyna (tak sobie wyobrazam profesjonalne przygotowanie ale znowu - komu
ja to tlumacze....).
No ale za to te widoki...
Przemek wrocil teraz to jest na biezaco - ja moge powiedziec wam tyle ze
maroko juz wystarczy zeby poczuc prawdziwa Afryke i zakochac sie w niej
(taka jaka jest), ze stare miasto w Marakeszu jest niezapomniane i spedzic
tam noc, zobaczyc Jamal-Fnaa noca - to cos co PO PROSTU TRZEBA przezyc -
wiecie cos jak jak wieza Eifla czy cos takiego..., ze podroz samochodem
przez Maroko to niesamowita przygoda...
Jednym slowem - warto, polecam i zachecam i moge robic za eksperta jesli
macie jakies gupie pytania
My raczej nie pojedziemy - raz ze bylismy, dwa ze mamy plany na inna wyprawe
(bez samochodu)
2) Mam znajomego który 17letnim fordem fiesta dojechał do Mali - jadac przez
Maroko - dalej wzdłuż wybrzeża antlantyku, przez Mauretanie. Trasa jest
popularna przez roznych jezdzacych (internet) - przy czym - uwaga - w
większości sprzedają oni swoje pojazdy na końcu trasy i wracają samolotem.
Jak sie pomysl rozwinie to moge poprosić Piotrka o konsultacje. Generalnie -
ich podróż jest opisana w ktoryms tam numerze gazety Globetroter. Chlopaki
byli tez w egipcie przejazdem do sudanu ale tym razem bez samochodu wiec nie
maja doswiadczeń..."