PIERWSZY samochód - garbus

23 lutego 2008, 21:49
stach napisał(a):Homerczak - piękną, to ja mam żonę , ale trzeba pamiętać, że uroda zawsze przemija ...Uroda auta też

No cóż ... Nie mogę się z Tobą nie zgodzić Stachu :)

Garbus jest moim pierwszym autkiem , co nie oznacza , że w tej chwili jedynym . Gdyby nie całoroczny zastępczak byłoby ciężko ... Nie tylko zimą , ale też w najmniej odpowiedniej chwili kiedy garbusek , po prostu się rozkraczy ( a wtedy wszelka , wielka i całkowita miłość może prysnąć). Co w starych samochodach ( nie tylko garbusach ) może się zdarzyć ...
24 lutego 2008, 00:30
El Adriano napisał(a):garbusek , po prostu się rozkraczy ( a wtedy wszelka , wielka i całkowita miłość może prysnąć).

w moim przypadku było tak:
w 1998r. móim pierwszym samochodem -vw 1300 1970 pojechałem z warszawy do poznania w drodze powrotnej w koninie zaczoł tracić moc i stukać , dojechałem do kłodawy i zdechł totalnie czekałem tam od 21.00 do 7.00 na ojca aż łaskawie po mnie przyjedzie a potem 200 km na holu w tym jedno ostre hamowanie (nówka transit vs trzydziesto letni garbi = bum) i zerwana linka w wawie , następnego dnia wymiana silnika a za miesiąc sprzedaż ,
minęło 8 lat i kupiłem następnego ta miłość nie pryska

a to ten pechowy garbi
Zdjęcie nie zachowało się
By wilin1

Zdjęcie nie zachowało się
By wilin1

Zdjęcie nie zachowało się
By wilin1
24 lutego 2008, 09:11
[quote="El Adriano"]
stach napisał(a):Garbus jest moim pierwszym autkiem , co nie oznacza , że w tej chwili jedynym . Gdyby nie całoroczny zastępczak byłoby ciężko ... Nie tylko zimą , ale też w najmniej odpowiedniej chwili kiedy garbusek , po prostu się rozkraczy ( a wtedy wszelka , wielka i całkowita miłość może prysnąć). Co w starych samochodach ( nie tylko garbusach ) może się zdarzyć ...
W nowych samochodach to tez sie zdarza, dlatego zastepczaki tez sie rozkraczaja w najmniej odpowiednich momentach. Przy czym "tez" moze nie jest najodpowiedniejszym slowem. Zastepczaki tak robia, Garby maja czesto trudna do wyjasnienia sklonnosc rozkraczania sie pod domem, przejezdzajac obok bramy garbowego mechanika lub w ten sposob ze jeszcze uda sie do celu dociagnac.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 lutego 2008, 11:42
Przeważnie najpierw wygląda to tak

"mam naście- eścia lat ,właśnie robię prawko, chcę Garbuska bo taki śliczny..."
odzew :
"To super , kup koniecznie , nie będziesz żałował(a),witamy itd"

A ja radzę zastanów się dobrze....
Do czego Ci ten Garbus potrzebny ? Do zabawy czy codziennej jazdy ?
Ile masz kasy ? Auto "po remoncie " i tak przeważnie jest do remontu...
:wink:
I teraz ; umiesz coś zrobić ? co ? lubisz "grzebać "? masz gdzie ? czym ? za co ? będziesz miał czas ?

Bo bardzo często bywa tak że kupuje się coś mniej więcej dobrze wyglądającego i mniej więcej jeżdżącego ...i jest super...
do pierwszej jakiejkolwiek awarii...:wink:
A w starszych autach (tak wiem, w nowych też -ale jednak rzadziej ..) trzeba się z tym liczyć... Często są to drobiazgi typu kabelek ,czy zatkana dysza ....Zawsze jest coś do zrobienia...
Ale jak sobie choćby z takimi drobiazgami nie będziesz radzić to kicha....
Mechanicy to czas i pieniądze ...(kolejne )
Często zapał jest straszny , a jeszcze większy rozmach : kupujemy i do remontu kapitalnego. Blacha ,lakier ,elektryka,silnik ..wszystko będzie nowe, lepsze ,naprawione....
Lata lecą a remont trwa...Zapał mija i kolejny Garbus jest do sprzedania w workach i pudełkach...
"Mierz siły na zamiary ":!: (czy jakoś tak :wink: )
24 lutego 2008, 12:33
Michał2 napisał(a):Przeważnie najpierw wygląda to tak

"mam naście- eścia lat ,właśnie robię prawko, chcę Garbuska bo taki śliczny..."
odzew :
"To super , kup koniecznie , nie będziesz żałował(a),witamy itd"

A ja radzę zastanów się dobrze....
Do czego Ci ten Garbus potrzebny ? Do zabawy czy codziennej jazdy ?
Ile masz kasy ? Auto "po remoncie " i tak przeważnie jest do remontu...
:wink:
I teraz ; umiesz coś zrobić ? co ? lubisz "grzebać "? masz gdzie ? czym ? za co ? będziesz miał czas ?

Bo bardzo często bywa tak że kupuje się coś mniej więcej dobrze wyglądającego i mniej więcej jeżdżącego ...i jest super...
do pierwszej jakiejkolwiek awarii...:wink:
A w starszych autach (tak wiem, w nowych też -ale jednak rzadziej ..) trzeba się z tym liczyć... Często są to drobiazgi typu kabelek ,czy zatkana dysza ....Zawsze jest coś do zrobienia...
Ale jak sobie choćby z takimi drobiazgami nie będziesz radzić to kicha....
Mechanicy to czas i pieniądze ...(kolejne )
Często zapał jest straszny , a jeszcze większy rozmach : kupujemy i do remontu kapitalnego. Blacha ,lakier ,elektryka,silnik ..wszystko będzie nowe, lepsze ,naprawione....
Lata lecą a remont trwa...Zapał mija i kolejny Garbus jest do sprzedania w workach i pudełkach...
"Mierz siły na zamiary ":!: (czy jakoś tak :wink: )
A tu się zgadzam w 100%
ale trzeba jakoś zacząc
ja się nie znam ale jak widzę $ to się bardziej staram ...Я не можу зрозуміти не можу
24 lutego 2008, 15:56
Ja kupując pierwszego Garba prawka jeszcze nie posiadałem :D Było zdane ale czekało w wydziale komunikacji.
Auto stało po dachowaniu na jednym z wielu olsztyńskich parkingów jakieś 1,5 roku. Oczywiście odpaliło bez problemu (na LPG) i dumnie wjechało na lawetę.
Potem Zimowy "remoncik" i cała wiosna lato i jesień pełna radości z jazdy. Gy coś sie stało, zawsze pod domem. Po przejechaniu z domu na stancje do Torunia padło ładowanie (100metrów od stancji) potem wyrwało świece... I jak już dotarłem po jakim czasie do domu, naprawiłem niby usterki, a jednak nie mogłem dojsć do ładu i harmonii. Jakby Garb wiedział że teraz po tych awariach mam opory nim jeździć dalej :? W wcześniej Bez namysłu śmigalismy setki kilometrów.
Jak już Panowie mówili bez samozaparcia i smykałki jest cięzko.
Obecnie mój Garb przechodzi kapitalke, zapału nie tracę, wiem że za jakiś czas znowu wybiorę "jedynkę" i popędzę ile fabryka koników dała :wink:
pozdr i powodzenia!
24 lutego 2008, 18:00
oldtimerradio napisał(a):
Michał2 napisał(a):Przeważnie najpierw wygląda to tak

"mam naście- eścia lat ,właśnie robię prawko, chcę Garbuska bo taki śliczny..."
odzew :
"To super , kup koniecznie , nie będziesz żałował(a),witamy itd"

A ja radzę zastanów się dobrze....
Do czego Ci ten Garbus potrzebny ? Do zabawy czy codziennej jazdy ?
Ile masz kasy ? Auto "po remoncie " i tak przeważnie jest do remontu...
:wink:
I teraz ; umiesz coś zrobić ? co ? lubisz "grzebać "? masz gdzie ? czym ? za co ? będziesz miał czas ?

Bo bardzo często bywa tak że kupuje się coś mniej więcej dobrze wyglądającego i mniej więcej jeżdżącego ...i jest super...
do pierwszej jakiejkolwiek awarii...:wink:
A w starszych autach (tak wiem, w nowych też -ale jednak rzadziej ..) trzeba się z tym liczyć... Często są to drobiazgi typu kabelek ,czy zatkana dysza ....Zawsze jest coś do zrobienia...
Ale jak sobie choćby z takimi drobiazgami nie będziesz radzić to kicha....
Mechanicy to czas i pieniądze ...(kolejne )
Często zapał jest straszny , a jeszcze większy rozmach : kupujemy i do remontu kapitalnego. Blacha ,lakier ,elektryka,silnik ..wszystko będzie nowe, lepsze ,naprawione....
Lata lecą a remont trwa...Zapał mija i kolejny Garbus jest do sprzedania w workach i pudełkach...
"Mierz siły na zamiary ":!: (czy jakoś tak :wink: )
A tu się zgadzam w 100%
ale trzeba jakoś zacząc

a ja sie NIE zgadzam w 100%. ja jak kupowałem garba miałem prawko od roku. zero pojęcia o mechanice i elektryce. mało kasy. ale garba podobał mi się od zawsze i zawsze marzyłem żeby go mieć. kupiłem go za pożyczoną kasę. po dojeździe do domu padła pierwsza pierdoła (linka pręskościomierza). a ja nie załoamywałem rąk. kupiłem jeża, sklep już nalazłem na necie i dawaj działamy. teraz po prawie 2 latach jego posiadania jest mało rzeczy których bym przy nim nie zrobił. nauczyłem się i mechaniki i elektryki i nabyłem wiele innych przydatnych w życiu umiejętności. dawno temu go spłaciłem i teraz raczej wszystko co mam wpycham własnie w niego ;)

tak więc nie zgadzam się z waszymi opiniami ;)
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
24 lutego 2008, 18:13
zgadza sie, pamietam jak Majki na poczatku swojej drogi z garbem niewiele wiedział o mechanice teraz np. jest moim guru w zawieszeniach na McPhersonach :-D :-D
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
24 lutego 2008, 18:15
Łysy napisał(a):zgadza sie, pamietam jak Majki na poczatku swojej drogi z garbem niewiele wiedział o mechanice teraz np. jest moim guru w zawieszeniach na McPhersonach :-D :-D

Tak, bo Majku to ogolnie jest guru w roznych nieodpowiednich, niewlasciwych i nieprzyzwoitych tematach ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 lutego 2008, 18:44
Hm no cóś mój pierwszy garb był niby po remoncie
wsiadasz odpalasz i jedziesz fajnie

trzy dni po zakupie pojechałem wieczorem za miasto
na jednym postoju ustawiałem światła świecąc na jakiś płot aż poczułem smrodek spalenizny... byłem z kolegą i on krzyczy że spod klapy się dymi
po jej otwarciu buchnął ogień kur...mać szok zdjąlem z siebie koszule i niewiadomo co żeby go ugasic itd..dobra ogień ugaszony
ale auto pod klapą spalone ...z nerwów się prawie popłakałem i niewiedziałem co zrobic..po zholowaniu pod blok niewiadomo było do kogo się udac po pomoc czy po radę bo netu niebyło w ogóle to ruch garbusiarzy w PL jeszcze nieistniał praktycznie...
stare dziady mechesi się tylko smiały po co Ci ten złom chłopcze ...

Sąsiad złota rączka od maluchów naprawił spalone kable i samochód już nieco oszpecony zaczął znowu jeżdzic..

Kto wtedy wiedział że jak w boxerku z gażnika /przepustnicy kapie benzyna ... może się zajarac !? napewno nie Ja czy Grzesiek koleś z którym się zaczynałem garbusami bawić...

Rady wszystkich żebym złoma sprzedał i kupił sobie samochód spelzly na niczym .

Sam za pomocą prób i Jeża nauczyłęm się co nieco...niekiedy bolało ale uśmiech na gębie był najważniejszy ;)
ja się nie znam ale jak widzę $ to się bardziej staram ...Я не можу зрозуміти не можу
24 lutego 2008, 19:56
co do tego czy mam wytrzymalosc do klasyków to mam bo mialem simsonka tez bestia miała swoje humory:p (prchac ja 2 km jak nie lepiej) a co to wiekrzym miastem w okregu h-ka jest białystok i stachu nie wiedzialem Twojego garba widzialem jedynie jakiegos srebrnego
aha i drugie pytanie na co garb?? kocham je tak samo jak ogórki i niech sie psuje i tak chce miec taki samochód a w razie czego jeszcze jest samochód rodziców :pp
24 lutego 2008, 20:11
W takim razie moge ci sprzedac takiego, który stoi u mnie na podwórku od roku- nalezy do kolegi sie psuje ;-) To 1303ka.A srebrny jest właśnie mój - ścisle rzecz biorąc- lazurowy :-), jak to słodko i celnie okreslił mechanik ;-))
24 lutego 2008, 20:18
stach napisał(a):ścisle rzecz biorąc- lazurowy :-), jak to słodko i celnie okreslił mechanik ;-))
twoj mechanik jest kobieta?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
24 lutego 2008, 20:39
Qubek....to niestosowne pytanie....buahahaha!!!
Nie, to chłop z krwi, kosci, przekonań i preferencji ;-)))..
Tak mi okreslił kolor samochodu, który mi polecał...Długo nie mogłem go sobie wyobrazić ;-), ale okazalo sie,ze okreslenie było trafne...Jest podobny/identyczny? z vwejowskim ice blau metallic z 84 r.
25 lutego 2008, 10:08
Majki napisał(a):a ja sie NIE zgadzam w 100%. ...

....tak więc nie zgadzam się z waszymi opiniami ;)

Znaczy z czym się nie zgadzasz ? :wink:
Znaczy w/g Ciebie można kupić Garbusa na pałę ,bez zastanowienia ,bez pieniędzy, bez jakiejkolwiek wiedzy , bez zaplecza (choćby typu "blaszak" ) ? No pewnie że można.... :wink: Kupić na pewno...Ale z jazdą nim póżniej to już bywa różnie..
A i zdrowiej (i dla właściciela i dla Garbusa) jest jednak się zastanowić ...
Każdy kiedyś zaczynał....Prawda
Ja najpierw miałem "małego konstruktora", rower, później motorower "Żak" póżniej "Jawka" , "Simson Schwalbe " (mam go do dzisiaj...:-D ) później motocykle WSK, IFA BK , Junaki , BMW R12 , AJSy , JAWA 500 i wieeele innych. Pierwszym samochodem był "Trabant" (W wieku 17lat )
I tu właśnie już trochę przejrzałem na oczy....Bo motocykl mieścił się w piwnicy w bloku (choć w BMW trzeba było odkręcać jedną głowicę -bo zawadzała i nie dawało się zebrać zakrętu na korytarzu piwnicy....później "podkułem" ścianę...Ale była awantura ....)
Trabanta ,a póżniej Syrenkę dłubałem "pod blokiem" I naprawdę wiem czym to pachnie.....Deszcz, śnieg , drobne złodziejaszki, choćby do kibla ci się zachce i zbieraj wszystko bo ukradną i drałuj do mieszkania na 10 piętrze...Mechanike jakoś jeszcze zrobisz ..A blacha ?Lakier ?Ale wtedy wyboru nie było ...
Pewnie że robiłem też głupstwa .Ale przechodzenie przez kolejne etapy miało tą dobrą strone że np jak zaczynałem dłubać w rowerach to umiałem już śrubki przykręcać...:wink: I wiedziałem gdzie która po co jest...
Co obecnie wśród niektórych posiadaczy Garbusa wcale takie oczywiste nie jest :wink:
Dlatego nie napisałem "kupuj" ani nie "nie kupuj" tylko "zastanów się"....

← Pytania i problemy