PIERWSZY samochód - garbus

25 lutego 2008, 10:13
Kupowanie na pale to glupota zawsze, niezaleznie od tego czy kupujesz stary samochod, wspolczesny uzywany czy nowy z salonu.
Co do reszty to roznie. Ja nie mialem wiedzy, pieniedzy i doswiadczenia, kupilem Garbusa taniego i jestem zadowolony. Tylko ze prosilem doswiadczonych o pomoc. To byla wersja "studencie, nie masz kasy, zrob sobei Garbusa sam zanim zaczniesz jezdzic".
Niedawno prosila nas o pomoc znajoma ze studiow. Nie zna sie na mechanice, samochodach ani niczym takim. 100 proc laik. Ale Garbus jej sie podobal ksztaltem. Pewne nieszczescie? Nie - znalezlismy (w sumie to ona znalazla) dobry egzemplarz, dostosowany do jej potrzeb. Nawet nie byl drogi. Jezdzi bez problemow.
Jesli ktos robi z glowa i wie czego chce, to nie ma co go odstraszac od kupna Garbusa. Ale bez namyslu oczywiscie ze nie ma to sensu.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 lutego 2008, 12:08
A ja mam też doświadczenia ze znajomą, posiadaczka Mini ,ale skrajnie inne.
Kupiła Mini Morrisa bo ładny...Autko fajne ,wdzięczne, szybkie...Dość proste w obsłudze, ale jednak pewne rzeczy trzeba wiedzieć ....No i nie najnowsze..
Asia kobitka fajna ,Mini autko fajne -a w zestawie porażka... :-D
Można by książkę (w konwencji horroru ) napisać... :wink: Pomoc drogowa regularnie wzywana do przysłowiowego "spadniętego kabelka"...2 lata zamęczania siebie ,auta ,znajomych...Sprzedała. Kupiła Suzuki Swift .I spokój ...
Oczywiście nie ma reguły...
25 lutego 2008, 12:18
Bo nie ma. Ale da sie. Trzeba tylko chciec i wiedziec co sie robi. Plus - miec troche szczescia ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
25 lutego 2008, 16:28
i nie oszukujmy sie - znajomych którzy pomogą
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
25 lutego 2008, 17:24
nie napisałem żeby kupować na chybcika, więc proszę nie przeinaczać moich słów. ale ja dokładnie nie miałem żadnego zaplecza, a jakoś się udało :D
Rustnfast

www.facebook.com/rustnfast
25 lutego 2008, 17:58
Jednym zdaniem: Proponuje udać się do wrózki, żeby określiła czy gwiazdy będą sprzyjały tobie i twojemu przyszłemu garbusowi. :-D
1966/78 Mexico 1200- sprzedany
1980 VW Golf Mk I GTi 1.6-sprzedany
1986 Opel Kadet Gsi 2.0
1989 Jaguar XJ6
1994 Opel Astra Bertone Cabrio
1986 Fiat 126p
...w myślach 911 carrera 4s obok 356 speedster
25 lutego 2008, 20:56
Każdy zakup auta i każdego przyszłego posiadacza Garbusa trzeba rozpatrywać indywidualnie !!!

Ja swojego kupiłem dość spontanicznie na początku studiów. Ledwo starczało na OC, nie mówiąc już o benzynie :) pomagał mi ojciec - "złota rączka".

Niestety po 1,5 roku zmuszony byłem go sprzedać, blacha sie sypała, itp za smieszne pieniadze ( kurcze silnik to była igła, zwykłe 1200 a rozpędzałem go do 140 km/h !!! ).Wszedzie syszałem komentarze : "a nie mówiłem, po co ci ten parch był potrzebny..."

Mineło 7 lat i mimo tylu wczesniejszych przeciwności po głowie chodziła tylko jedna myśl....nikomu nic nie mówiąc kupiłem znowu Garbuska !!!
Wszyscy o dziwo w rodzinie byli tym faktem mile zaskoczeni. Ojciec nawet garaż mi udostepnił, stawiając swoje auto pod chmurke. Kazdy chce nim jeżdzić, garb pali na dotyk nie ma z nim żadnych problemów, a że jest nie praktyczny i lubi benzyne to ...taki jego urok.


Jezeli kolega che nabyć garbiego i nie jest to chwilowy kaprys tylko wzgladnie przymyslana decyzja to polecam.

← Pytania i problemy