dago napisał(a):qubek napisał(a):dago napisał(a):Toyota Prius - trasa,średnie natężenie ruchu - zużycie 3,8/100km - sprawdzone osobiście.Skomplikowana jest,ale akurat w japońskim wydaniu to najbardziej niezawodne komplikacje.
Na trasie, jadac oszczednie, mozna tyle osiagnac zwyczajnym samochodem, ktory kosztuje 1/3 tego.
Pewnie dwudziestoletni AX to potrafi.
Jesli cos jest skomplikowane, to moze byc niezawodne, jesli bedzie bardzo dobrze (drogo) wykonane. Tylko ze na krotka mete. Wyobraz sobie po gwarancji. No ale na to jest "ekologiczna" odpowiedz. Po gwarancji samochod trzeba zezlomowac i kupic nowy. To rownie dobrze nakreca gospodarke jak przyspieszenie amortyzacji.
A ja naprawde nie chce placic ze swoich podatkow Toyocie, zeby ktos sobie jezdzil Priusem.
Niby tak,ale jednak pomiędzy 20-letnim AX-em a Priusem ja widze pewną przepaść,a nawet otchłań.
Tak, Prius jest pewnie bardziej komfortowy (nie nazwalbym tego odchlania). Ale tez i nie przesadzaj - za cene Priusa mozna kupic niehybrodowe samochody ktore od Priusa tak daleko odbiegaja in plus, jak Prius od AXa. Po prostu za ta cene moglbys miec samochod duzo wygodniejszy, przestronniejszy, albo szybszy i lepiej sie prowadzacy, albo wszystko na raz.
Ale najwazniejsze jest to, ze Prius jest reklamowany jako super rewelacja ekologiczna. A nia nie jest. Bo to co robi on, potrafil calkowicie zwyczajny, bardzo tani konwencjonalny samochod dwadziescia lat temu! To dowod na to ze caly ta ekologiczna gadka jest picem na wode. Skoro Priusa od AXa dzieli przepasc, a Prius tak malo niby pali (za cene olbrzymiego skomplikowania konstrukcji i przecietnych parametrow) to dlaczego pala tyle samo?
dago napisał(a):Myślę,że Prius przy intensywnej eksploatacji jest w stanie wytrzymać 10 lat - potem w zasadzie można zezłomować,ale to raczej w bogatszych krajach-zresztą jeśli d. pamiętam surowce wsadzone w Priusa można odzyskać w 95%-recykling to dla mnie podstawa wszelkiej ekologii.
Po pierwsze, samochod ktory wytrzymuje 10 lat to niesamowite gowno. To jest dobre dla producenta, bo po 10 latach sprzedaje nowy - rewelacja. Ale jesli dales sobie wmowic ze to jest dobre dla Ciebie.... sorry. Chyba tylko w tym sensie ze gdybys pracowal u Toyoty albo Toyota placila w twoim kraju podatki.
Po drugie to ze mozna odzyskac materialy to bardzo dobrze. Ale przeciez nie wyobrazaj sobie ze dokladasz 5% i szast prast wychodzi nowa Toyota. Do recyclingu potrzeba zuzyc wiele energii i srodkow. To jest lepiej niz gdyby materialy mialy sie marnowac, ale jednak ich odzyskiwanie to tez jest koszt i obciazenie dla srodowiska. Tak ze recycling jest 10 tysiecy razy lepszy niz zakopywanie rzeczy w ziemi, ale to nie tak ze bezbolesnie jedna rzecz zamieniasz w druga. Na pewno dla 'matki natury' byloby lepiej gdyby rzeczy byly trwalsze
dago napisał(a):Gospodarkę nakręcasz kupując chleb w sklepie,a tankując auto to już rzekłbym totalnie,od tego uciec się nie da.
Ale produkowanie dobr tak, zeby byly nietrwale i zmuszanie Cie do wymiany na nowe szybko jest dzialaniem na twoja szkode. JEsli mydajesz kase na samochod to tak samo napedzasz gospodarke jak tankujac benzyne. Ale jesli zmusza Cie ktos do kupowania samochodu czesciej niz bys chcial, to tak jakby ktos robil specjalnie mniej wydajna benzyne, zebys ja czesciej tankowal
dago napisał(a):Współczesnie nie produkuje sie już solidnych aut bo i po co,
Jak to po co? Po co kupujesz rzeczy ktore sa lepsze i trwalsze? Dla mnie trwalsze jest lepsze niz mniej trwale.
dago napisał(a):tak jak i fatalnie pogorszyła sie jakość opon,a tragicznie np. akumulatorów-siadają mniej wiecej po upływie gwarancji.
Nie wiem na temat opon, ale z akumulatorami jest tak ze jakis czas temu zmieniono technologie (oczywiscie ze wzglednow ekologicznych) i ta nowa jest mniej trwala. Tak ze tylko dzieki postepowi jakosci one w ogole moga miec jakas trwalosc, i tak mniejsza niz ta ktora osiagano mniejszymi srodkami kiedys.
dago napisał(a):Tak jest i z autami po upływie pewnego okresu sa przewidziane do złomowania,tyle,że u nas ten okres znacznie się wydłuża,zresztą Niemcy nie bez powodu pozbywają się aut do Polski po przekroczeniu ok.200 tys. przebiegu.
Gdzieś parę dni temu na Discovery widziałem film o recyklingu aut w GB-jakie auta tam złomują to aż się za głowę chwytałem-u nas jeszcze 10 lat eksploatacji min.-jest tam pewna specyfika rynku wynikająca z ruchu lewostronnego,ale i tak .........Żeby było jasne-nie lubię patrzeć na koniec bytu jakiegokolwiek pojazdu,ale współczesnych jednorazówek żałowałbym relatywnie najmniej.
A no koniec mały OT - dochodzę do wniosku,że naprawdę szczytowym osiągnięciem inżynierii motoryzacyjnej był i jest Mercedes 123,reszta to takie sobie nawiązanie .....................
I ja sie z toba zgodze. Ludzie w Afryce tez

Ten samochod ma w sobie duzo filiozofii Garbusa. Dlaczego ludzie w Afryce go lubia? Poniewaz po pierwsze sa biedni i musza kalkulowac, maja duzo mniejsza mozliwosc robienia zakupow pod wplywem mody i emocji. Jesli czlowiek zyje w ciezkich warunkach i potrzebuje samochodu ktory bedzie mu jak najefektywniej sluzyl, to nie trafi do niego reklama mowiaca ze model pod fejslifcie lepiej sie nadaje do wyrywania lasek (dla mlodziezy) lub szpanowania przed sasiadami (dla starszych). Na dodatek w tych krajach nie ma akcji rzadowych, ktore maja zachecic ludzi do jeszcze szybszej, niz wynikalo by z kalkulacji (uwzgledniajacej reklamy) wymiany. Drozsze podatki od starszych samochodow (ekologia

) ulgi przy zlomowaniu itd. To wszystko sprawia ze Niemcy wymieniaja samochody czesciej. Stac ich na kaprysy, nie musza twardo kalkulowac. Plus rzad ich do tego zacheca bodzcami negatywnymi i pozytywnymi.
Problem zaczal narastac w latach 60tych. Wczesniej ludzie sie bogacili, masowo kupowali pierwszy rower, pierwsza lodowke, pierwszy motocykl, pierwszy popularny samochod... skakali z radosc kiedy dochrapali sie 2CV, Garbusa czy Fiata 600. Tylko ze potem rynek sie nasycil dobrami trwalymi i zaczal sie problem. Kazdy juz mial lodowke, kazdy juz mial samochod. A jako ze byly to rzeczy robione dla ludzi biedniejszych, to byly trwale i dobre. Trzeba bylo dostosowac filizofie do rynku i zaczac robic na tyle dobre, zeby ludzie nie pomysleli ze to gowno i nie uciekli po awarii do innego producenta, ale na tyle niedobre zeby po pewnym czasie sie psuly i wymieniali na nowe, a nie naprawiali.
Teraz rozwija sie ta filozofie opierajac sie o ekologie itd. Ale to wszystko biznes. Mozliwe ze w sumie to jest dla nas wszystkich oplacalne. Korzystami z rozwoju gospodarczego. Tylko... jak spojzec obiektywnie, to jezdzimy gownami ktore rozpadaja sie po krotkim czasie uzywania. Smutne