Chciałem powitać Wszystkich mających i niemających sentyment do Garbiego.
Moje spotkanie z Garbim to to wynik nieszczęścia (albo szczęścia bo mogłem zginąć), które spotkało mnie w ubiegłym roku. Miałem wypadek na swojej kochanej Viagrze- Yamaha XV 1100 Virago) i luba moja urwła mi lewą nogę (widocznie chciała abym tylko jeździł, nie chodził). Tak wiec powstał problem co dalej. Poniewż chyba tylko kostucha zdejmie mnie z motoru, koniecznośćią stało się poszukiwanie czegoś czego nie trzeba podpierać z lewej strony, Wybór mój padł oczywiscie na trajkę i oczywiście na silniku z Garbusa, I znowu przypadek. Na ogłoszenie zareagował Koleś z Warszawy i wymiana się dokonała. Viagra poszła w inne ręce a ja zmagam się z przystosowaniem trajki do moich potrzeb. I tu muszę się pochwalić znajomością z Lysym (internetową na razie) i głównie On jest koordynatorem i doradcą w moich poczynzniach ("jeteś lekiem na całe zło"). To tyle tytułem wstępu.
TRAJKA jest na silniku GARBATYM 1600 z 1971 roku- luty, koła tylne 295 x 15 przód 150 x 17 ,Szeroka kanapa i granatowy kolar, Jest trochę zapuszczona ale wykonana solidnie i teraz siedzi w salonie pięknosci gdzie jest pucowana i poddawana przeróbkom. Myślę, że pod konieć czerwca wyprowadzę Młoda Damę (prod 2006) na pierwszy samodzielny spacer.
Pozdrawiam wszystkich ZGARBIONYCH.
Jurek traja

Spełniaj marzenia innych a dopiero potem swoje.