Witam po raz (chyba) trzecie. Przez jakiś czas zakochany w SAABach wracam do ratowania Red Diavolo przed zgniciem. Wreszcie budżet mi pozwala. Miałem pewne problemy natury logistycznej - samochód na Mazurach, ja w Wawie. Teraz mam wreszcie warunki i środki na całkowity i dokumentny remont kabarynki. Liczę na wsparcie i poganianie. Na razie silnik, w trakcie majówki pogonię blacharza, żeby wziął się za resztę - już nie jako przysługę (bo od roku buda gnije przed warsztatem), ale za realne $$$. Nawiązałem współpracę z najlepszym zakładem restauracji SAABów, oni wrzucą mi namiary na warsztaty.
Na początek planuję konieczne i opcjonalne modyfikacje. Niewykluczone, że silnik po prostu kupię zamiast remontować. Muszę też dobrać trochę złomu do skrzyni automatycznej. Na uszczelki, gumki i wykładziny jeszcze przyjdzie czas, szczególnie że Saabakuma też wymaga krótkiej, acz kosztownej walki z rudą. Poza tym mam mały zonk - strasznie tu dresy rysują gwoździami lakier. Po 4 miesiącach mam 4 sznyty. ;( Dlatego Po remoncie Red Diavolo idzie do brata na parking i na zakupy. Czyli za rok-dwa
Na początek planuję konieczne i opcjonalne modyfikacje. Niewykluczone, że silnik po prostu kupię zamiast remontować. Muszę też dobrać trochę złomu do skrzyni automatycznej. Na uszczelki, gumki i wykładziny jeszcze przyjdzie czas, szczególnie że Saabakuma też wymaga krótkiej, acz kosztownej walki z rudą. Poza tym mam mały zonk - strasznie tu dresy rysują gwoździami lakier. Po 4 miesiącach mam 4 sznyty. ;( Dlatego Po remoncie Red Diavolo idzie do brata na parking i na zakupy. Czyli za rok-dwa
Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.
Nic.
Nic, ale to zupełnie nic.
Zdawało mi się, że coś, lecz gdzie tam. Nic.