drążki skrętne

4 maja 2008, 22:08
Nic nie robimy, VW o tym pomyslal ;)

Nie wiem czy podgrzanie potrzebne do rozlozenia tych elementow ma tu znaczenie, ale drazek skretny ma okreslona trwalosc (tzn - mial 40 lat temu) i strukture (jest 'pre-stresses' i dlatego nie moze byc zakladany na druga strone niz jego przeznaczenie) i podgrzanie moze to zaburzyc. Ale to tylko spekulacje.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
4 maja 2008, 22:41
[quote="renegat"]Nie polecam grzania. Wystarczy podgrzać, nawet nie do czerwoności, żeby w stopie drążka czy wahacza zaszły zmiany. Przekroczenie temperatury 723*C powoduje przemianę struktury stopu (wydziela się austenit i ledeburyt :-D ) a to może negatywnie wpłynąc na właściwości drążka albo wahacza.[/quote
austenit i ledeburyt to przy składzie podobnym do żeliwa.
W obróbce cieplnej spreżyn i resorów stosuje sie po hartowaniu odpuszczanie średnie w temp 250-500 C. powyżej tej temp jest odpuszczanie wysokie i ono nas nie interesuje.
Podgrzewając łatwo jest przekroczyć bezpieczną temperaturę a poza tym nie znamy procesu technologicznego produkcji drażka ,składu chem stali a i 40 lat pracy napewno ma wpływ na własności drążka.
5 maja 2008, 08:31
vwandal napisał(a):Swoja drogą ciekawe co robicie aby woda nie dostała się do środka po jakims czasie?

Tak na dobra sprawe to jest nieglupie pytanie.
Przed dostaniem sie wody do rury drazka skretnego chroni kasel na koncu. On czesto jest przerdzewialy, plus gumy na koncu drazka sa czesto zuzyte. To nie tylko sprawia ze zawieszenie stuka (i w ekstremalnym wypadku moze sie rozjechac) ale tez moze pozwolic wodzie dostac sie do srodka. Mi raz drazek pekl.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
5 maja 2008, 21:03
qubek napisał(a):
vwandal napisał(a):Swoja drogą ciekawe co robicie aby woda nie dostała się do środka po jakims czasie?

Tak na dobra sprawe to jest nieglupie pytanie.
Przed dostaniem sie wody do rury drazka skretnego chroni kasel na koncu. On czesto jest przerdzewialy, plus gumy na koncu drazka sa czesto zuzyte. To nie tylko sprawia ze zawieszenie stuka (i w ekstremalnym wypadku moze sie rozjechac) ale tez moze pozwolic wodzie dostac sie do srodka. Mi raz drazek pekl.
myslałem że macie troche lepiej, u mnie ta blacha jest dziurawa sama z siebie .
Kilo towotu jest jedyną obroną w drugiej linii.
5 maja 2008, 21:16
Szanowni Zgarbieni
Dzisiaj problem został rozwiązany przy pomocy "Stefanka" czyli młota (chyba z 10 kg) 3 konkretne strzały i pomogło. Trajka nareszcie stoi na prostych kołach. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy służyli radami. :-D :-D :-D
Spełniaj marzenia innych a dopiero potem swoje.
5 maja 2008, 21:36
Traja napisał(a):Szanowni Zgarbieni
przy pomocy "Stefanka" czyli młota
Ciekawe :-D
Nieznośna lekkość butów
5 maja 2008, 21:41
ADI napisał(a):
Traja napisał(a):Szanowni Zgarbieni
przy pomocy "Stefanka" czyli młota
Ciekawe :-D

Bez młota to nie robota :-D
'62 1200
'66 1200
'73 1200
'75 1200

Zdjęcie nie zachowało się
5 maja 2008, 21:51
typowr rozwiązanie siłowe ,brak finezji, to sienie liczy, rozwiązanie jakby to powiedzić nie urażajac nikogo PROSTACKIE!!!!
Gratuluję skuteczności.
5 maja 2008, 21:53
ta prasa 7 ton jakas felerna musiała być
Maszerujmy ramię w ramię ku słońcu świata nowego
5 maja 2008, 23:46
Mowiac serio, to mlotek jest w takich wypadkach podstawowym i pierwszym urzadzeniem (nie zawsze wystarczajacym). Wyciskanie na hama na prasie czegos, co sie powinno wypukac to prosta droga do rozwalenia podzespolu.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 maja 2008, 06:51
Wcześniej zapuściłem wg wskazań starych szoferaków hydrolem a dopiero później Stefankiem. Ten mechanik od Stefanka stwierdził, że żadna prasa nie pomaże bo potrzeb właśnie gwałtownego uderzenie a nie stałego pchania. Powiedział też,że nawet 50 tonowa prasa nie pomaga i trzeba użyć Stefanka.
Ważne,że puściło i można było wyregulować zawieszenie. Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie i rady. :-D :-D :-D
Spełniaj marzenia innych a dopiero potem swoje.
6 maja 2008, 07:55
To czesto nie musi byc wielki mlotek. Czesci ktore nie puszcza pod prasa, bo predzej sie wygna, potrafia dac sie rozlozyc rekami po solidnym opukaniu (naokolo, niekoniecznie w osi) zwyklym srednim ruskim kluczem.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Pytania i problemy