podłoga po remoncie do konserwacji - zobaczcie i oceńcie:)

22 maja 2008, 12:38
Kuba a pod ta warstwę papy w środku auta nie wlezie woda? to jest jakoś czymś zaizolowane, tak?
Bo te kilka fotek Błażeja auta niewiele mówi.
22 maja 2008, 12:45
Bitexu uzywaja tysiace ludzi, ale nie jest on popularny w forumowych dyskusjach i w internetowych teoryjkach ;)
Dobrze nalozonego bitexu nie tylko nie dasie zeskrobac, ale bardzo trudno jest go w ogole usunac. Szczerze mowiac nie probowalem i nie wiem jak by to zrobic, gdyby sie chcialo bo kazda szczote od razu zapcha. Raczej chemia. To o czym mowisz to albo zle nalozenie, albo - jak napisales - jakis zetlaly stary produkt, albo zopelnie cos innego. Normalnie nalozony biteks (tzn moze nie normalnie ale tak jak ja robie) jest dokladnym przeciewienstwem czegos, co moze odpasc. To jest gruba, mazisto-elastyczna i kleista warstwa.

Jesli baranek ktorego uzyles odpada razem z tym na czym jest polozony to bardzo, bardzo zle. Mialem podobny problem. To po prostu oznacza ze miejsca gdzie udeza kamienie beda gole i beda rdzewiec. To po prostu oznacza ze nie spelnia swojej roli zabezpieczajacej.

Felek, ad papa to ja sam bylem zaskoczony tym jak sie zachowuje.
Jesli chodzi o wejscie wody to najlepiej zeby nic nie bylo przyklejone, raz tak zrobilem, ale z tym sie nie da zyc, zwlaszcza przy cieniutkich reprodukacjach podlog.
Ona jest nalozona tak, ze miedzy nia a krawedziami blachy jest po kilka cm marginesu, wiec ona jest tylko po srodku w miare plaskich powierzchni. Jest polozona na cieplo i wtedy zaskakujaco dobrze przylega i mocno sie trzyma. W przeciwienstwie do wiekszosci wygluszen nie twardnieje i nie kruszy sie w z wiekiem. W porownaniu do fabrycznie stosowanych przez Fiata kellerow jest 10 tysiecy razy lepsza pod tym wzgledem, akurat to mialem okazje sprawdzac. W sumie bardzo przypomina fabryczne bitumiczne wygluszenia stosowane przez VW (czasem zachowane np na tunelu i boczkach tylnych i drzwiach), tylko jest ciensza. Na wierzch jest to pomalowane (pedzlem ;) ).
Ta metode pierwszy raz mialem okazje poznac na swoim szarym Garbie, potem tak bylo robione np u Karo i u Blazeja. Nie moglem sie do niej przekonac z opisu, ale za pierwszym razem nie mialem wyboru. Za nastepnymi bylem juz w 100 proc przekonany ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 maja 2008, 13:04
qubek napisał(a):Dobrze nalozonego bitexu nie tylko nie dasie zeskrobac, ale bardzo trudno jest go w ogole usunac. Szczerze mowiac nie probowalem i nie wiem jak by to zrobic, gdyby sie chcialo bo kazda szczote od razu zapcha. Raczej chemia. To o czym mowisz to albo zle nalozenie, albo - jak napisales - jakis zetlaly stary produkt, albo zopelnie cos innego. Normalnie nalozony biteks (tzn moze nie normalnie ale tak jak ja robie) jest dokladnym przeciewienstwem czegos, co moze odpasc. To jest gruba, mazisto-elastyczna i kleista warstwa.

Jesli baranek ktorego uzyles odpada razem z tym na czym jest polozony to bardzo, bardzo zle. Mialem podobny problem. To po prostu oznacza ze miejsca gdzie udeza kamienie beda gole i beda rdzewiec. To po prostu oznacza ze nie spelnia swojej roli zabezpieczajacej.

Male sprostowanie
to nie bylo odpadanie .
wzialem noz tokarski i poprostu niewielka sila byla potrzebna do zdrapania pewnej czesci bitexu a chcac zerwac baranka udawalo sie rysujac podloge ( zrywajac to co napotkalo)

z mojej strony tyle na ten temat bo lepszych porownan nie mam bo podloga z bitexem stoi w garazu a podloga z barankiem zrobila 45km dopiero.


na pewno co moge polecic to FARBY OKRĘTOWE . Drogie ale nie do zajechania
PozdraVWiam
Bogdan
22 maja 2008, 13:44
lepsze jest wrogiem dobrego, gdyby tare środki typu bitex itp były skuteczne to do dnia dzisiejszego po drogach jezdziłyby tabuny syrenek warszaw i innych wynalazków z tamtych czasów.Uważam że podstawową wadą bitexu jest brak kontroli nad tym co sie dzieje pod spodem i niestety właściwości organoleptyczne spadają wraz z temperatura otoczenia przy -10 jest to krucha powłoka i tyle
22 maja 2008, 13:45
Srry za jakosc zdjec i ze wszystko jest brudne, no ale w sumie podloga przez wieksza czesc czasu jest brudna ;)
To bylo robione rok-poltora temu.

Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
vwandal napisał(a):lepsze jest wrogiem dobrego, gdyby tare środki typu bitex itp były skuteczne to do dnia dzisiejszego po drogach jezdziłyby tabuny syrenek warszaw i innych wynalazków z tamtych czasów.
Nie. Zadne zabezpieczenie antykorozyjne nie sprawi ze samochod bedzie wieczny, zwlaszcza taki ktory ma wrodzone sklonnosci do rdzewienia. Dobre, dobrze nalozone i prawidlowo konserwowane (a komu sie chce, i to konsekwentnie przez wszystkie lata?) moze przedluzyc zycie samochodu, ale samochod gnije zawsze, przez caly czas. Jak mi powiedzial blacharz przy odbiorze: "No, to od dzis zaczyna gnic" ;)
vwandal napisał(a):l i niestety właściwości organoleptyczne spadają wraz z temperatura otoczenia przy -10 jest to krucha powłoka i tyle
I tyle? I tyle ze po prostu tak nie jest. Mam to wiem. A Ty?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 maja 2008, 14:09
moje doswiadczenia są takie że najlepiej kilku letni bitex zeskrobuje sie zimą ,potrafi schodzic całymi płatami i tyle ,szpachelka i kilka stopni poniżej zera.
A blacharzowi który tak ci powiedział niedałbym samochodu poraz drugi do ręki ,wiedział co spieprzył i chciał cię na to przygotować.
22 maja 2008, 14:18
qubek napisał(a):Srry za jakosc zdjec i ze wszystko jest brudne, no ale w sumie podloga przez wieksza czesc czasu jest brudna ;)
To bylo robione rok-poltora temu.

fakt u Ciebie konserwacja Bitexem + ubrudzenie wyglada lepiej niz moja wtedy kladziona powierzchnia.

moj bitex byl strasznie twardy i gesty ze nie bardzo sie go dalo nabrac na pedzel i klasc wiec go rozcienczalem troche stad moze nie spodobala mi sie powloka i przez starosc bitexu. fakt faktem duzo ludzi narzeka na niego a ja nie wiem dlaczego ale nie mam tez wiedzy dobrej na ten temat
PozdraVWiam
Bogdan
22 maja 2008, 14:40
vwandal napisał(a):moje doswiadczenia są takie że najlepiej kilku letni bitex zeskrobuje sie zimą ,potrafi schodzic całymi płatami i tyle ,szpachelka i kilka stopni poniżej zera.
U mnie tak sie nie da
vwandal napisał(a):A blacharzowi który tak ci powiedział niedałbym samochodu poraz drugi do ręki ,wiedział co spieprzył i chciał cię na to przygotować.
Nie*, my sie z tym blacharzem po prostu dobrze znamy, a on dobrze zna ten temat. Jesli jakis blacharz/lakiernik Ci powie w takim momencie ze samochod jest mur i nie masz o co sie teraz martwic, to albo jest kompletny dyletant, albo po prostu Cie oszukuje. I takiemu dopiero nie powinno sie drugo raz dac do reki samochodu. A jesli Ty w cos takiego wierzysz, to jeszcze duzo nauki przed toba a takze gozkie rozczarowania.


*To nie oznacza ze nie wie co spieprzyl. Dobry fachowiec wie o wiekszosci rzeczy, ktore spieprzyl przy danej robocie ;)
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 maja 2008, 15:17
Akurat na blacharkę poświęciłem 25 lat mojego życia tyłając sie tu i ówdzie po świecie , widziałem różne naprawy o których można dużo mówić.
Zdaję sobie sprawę że walka z korozją jest trudna ale nigdy takiego tekstu nie zaserwowałbym swojemu klientowi.
A tak serio to w pracy lakiernika i blacharza liczy się efekt końcowy dla oka klienta i efekt dla kieszeni fachowca , a skoro czas to pieniądz to nie licz że tanim kosztem dostaniesz super usługę , wszędzie są to prace drogie i pracochłonne.
Najgorsze jest to że większość tych fachowców nawet nie zdaje sobie sprawy że pieprzą robotę o czym również przekonałem się dzisiaj zdzierając lakier z drzwi .
Proponuję założyć nowy wątek na tematy blacharki ,możemy tam wymienić się swoimi doświadcxzeniami
22 maja 2008, 15:39
vwandal napisał(a):Zdaję sobie sprawę że walka z korozją jest trudna ale nigdy takiego tekstu nie zaserwowałbym swojemu klientowi.
Nie twierdze ze Ty bys taki tekst zaserwowal. Wymaga to po pierwsze poczucia humoru. Po drugie - realnego spojzenia na sprawe. Jak patrzysz na blyszczacy po kompletnym remoncie (kompetentnym i gruntownym) stary samochod to co tam sie w/g Ciebie dzieje pod nowym lakierem? Wszystkie przeoczone ogniska korozji zaczynaja swoja mozolna prace. W zaleznosci od wlozonej pracy i umiejetnosci (oraz szczescia) jest ich bardzo malo albo bardzo duzo. Ale jakies sa, zyjemy w realnym swiecie. Nawet jesli by ich nie bylo, to od chwili odbioru zaczyna sie normalne zuzycie, uszkodzenia powlok itd. Samochod z chwila skonczenia remontu staje na szczycie rowni pochylej i zaczyna sie z niej staczac w kierunku nastepnego remontu, wolniej lub szybciej. Chyba ze wierzysz ze pod lakierem zachodza w nim magiczne procesy regeneracyjne, czerpiace energie z promieniowania kosmicznego.
Zreszta dokladnie to samo moglby powiedziec odbierajacemu kluczyki do nowego auta sprzedawca z salonu samochodwego i to nie tylko w wypadku gdy jest to salon Forda.
vwandal napisał(a):A tak serio to w pracy lakiernika i blacharza liczy się efekt końcowy dla oka klienta i efekt dla kieszeni fachowca ,
To zalezy. Jest jeszcze kwestia reputacji, jesli ktos ma jakas pozycje w danym segmencie albo jego kontakt z danym klientem nie jest przypadkowy i jednorazowy
vwandal napisał(a): a skoro czas to pieniądz to nie licz że tanim kosztem dostaniesz super usługę , wszędzie są to prace drogie i pracochłonne.
A kto mowi ze na to licze?
vwandal napisał(a): Najgorsze jest to że większość tych fachowców nawet nie zdaje sobie sprawy że pieprzą robotę o czym również przekonałem się dzisiaj zdzierając lakier z drzwi .
Bez sensu generalizowac, bo sa rozni fachowcy i pseudofachowcy. Ja zauwazylem ze czesto jest to kwestia nie tyle (czy nie tylko) nieswiadomosci ze sie chrzani, ale tego ze danemu specowi rowno to wisi. Bo np ma podejscie takie jak opisales - ma sie blyszczec przy odbiorze a potem wypychamy za drzwi. Ogladales "Kochajmy Syrenki" z Fedorowiczem i Lazuka?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 maja 2008, 17:10
Zdjęcie nie zachowało się
Zdjęcie nie zachowało się
sorry ale moja opinia bierze się miedzy innymi z takich kwiatków. Jest to zdjęcie podłogi przed remontem,(innych niestety nie mam) .
To rude to minia,brązowe to rdza ,czarne -substancja smołopodobna,na to była jeszcze papa którą zerwałem widać twż małe dziurki które zrobiłem wkrętakiem.
Zaznaczam że jest to fragment który był podobno wymieniany (chyba przerobiony z podłogi garbowej) ok 4 lata temu.Pozostała część była tylko gorsza więc poszła już na złom(czekam na nowe płaty podłogi).
Dlatego uważam że dobrze oczyszczona blach (z syfu i korozji) i odpowiedni podkład z warstwą nawierzchniową jest podstawą zabezpieczenia cała reszta ( woski ,bitexy, baranki, kity i inne mazie ) osłaniają te warstwę.
Sam dobrze wiesz że nawet 5 cm bitexu nic nie pomoże jak masz rudą blachę.
A jeśli chodzi o wiedzę blacharzy to spytaj się dlaczego nie stosuje się szpachli chemoutwardzalnej na gołą blachę, połowa nie wie a pzostali wiedzą ale robią inaczej ( brak czsu i tumiwisizm ,klient dowie się za 2 lata ale pewnie wcześniej sprzeda samochód)
22 maja 2008, 17:11
Z tego co widzę, mam dwa warianty do wyboru: pierwszy polecany przez Qubka, drugi przez vwandala, Bogdana i decada

więc tak zbierając wszystko razem jeszcze kilka pytań do Was :-D

qubek - to jeszcze raz reasumując: według Ciebie powienienem na ten baran położony trzy lata temu, od spodu rzucić tylko bitex, a część wewnętrzną pomalować unikorem i chlorokałczukiem tak? czy moze tym unikorem i chlorokauczukiem również spód objechać przed bitexem???
Czy powinienem mimo wszystko barana zdzierać do gołej blachy? pisałeś wcześniej, że powinienem sam ocenić - no według mnie (bo próbowałem) na prawdę cholernie ciężko jest zdrapać tego barana. Więc rozumiem, że mogę go w takiej sytuacji zostawić tak?


vwandal, Bogdan i decada - a według Was najlepiej wypiaskować całą podłogę do gołej blachy (bo ręcznie tego barana ściągać to nie wyobrażam sobie - zbyt dobrze sie trzyma), później masa uszczelniająca na spawy, następnie podkład reaktywny/epoksydowy z dodatkiem uelastyczniającym 2x i dopiero na to warstwę lakieru najlepiej uretanowego. A sam spód podłogi zabezpieczyć jeszcze dodatkowo przezroczystym woskiem lub jak radzi Bogdan, zamiast lakieru, na podkład pomalować wszystko UNIKOREM a potem baranem.
vwandal... czy Twój sposób zabezpieczenia podłogi od spodu wytrzyma w praktyce uderzenia kamieniu podczas jazdy? czy ten lakier uretanowy jest na prawde aż tak mocny, że nie straszne mu żadne kamienie??? Bo może jednak lepiej byłoby jednak rzucic na koniec tego barana?


P.S. acha.. i jeszcze jedno pytanie do wszystkich: bez względu wariant, czy powinienem zabezpieczać też w ten sam sposob elementy tylnego zawieszenia?
monitoring pojazdów
22 maja 2008, 17:27
Laylot napisał(a):Bogdan, zamiast lakieru, na podkład pomalować wszystko UNIKOREM a potem baranem.

unikor jest farba antykorozyjna stad polozylem na podklad reaktywny unikor jako jeszcze jedno dodatkowe zabezpieczenie a lakier lakierem daje poprostu kolor i polysk a przy podlodze to nie ma znaczenia skoro i tak polozysz konserwacje.
lakier uretanowy - nie wiem nie znam ale jak pisze vwandal zajmujacy sie blacharka to jego bym posluchal
ja robie metoda prob i bledow i wlasnego rozsadku gdyz robie remonty dla siebie i sobie bede mogl cokolwiek zarzucic dlatego zerwalem farbe transportowa z reperaturek o ktorej slyszalem ze nie jest dobra powierzchnia i jest tylko do transportu i lepiej zeby nie malowac ich stad wg wlasnego sumienia poswiecilem czas i wszystkie reperaturki zdarlem z farby transportowej i pomalowalem gola blache podkladem reaktywnym ( ktory jak sama nazwa wskazuje reaguje z korozja opozniajac jej rozwoj i zabezpiecza gola blache przed ew. korozja) na to polozylem na podlodze unikor jako dodatkowe zabezpieczenie pod baranek i na unikor baranek a na karoserii na podklad reaktywny kladlem podklad akrylowy , szpachle znowu podklad akrylowy i lakier ale kazdy ma swoje metody . nie powiem ci ze moj sposob jest najlepszy bo zrobilem po remoncie 45km i czas pokaze jak to sie bedzie zachowywac po zimie itp. ale slyszalem tez opinie roznych blacharzy..jedni klada szpachle na gola blache inni na podklad... wg wlasnego rozsadku tez nie kladlbym na gola blache ... o wyzszosci mojej metody nad innymi wypowiem sie za pare lat po kilku zimach , soli itp kiedy bede musial robic kolejny remont :))
PozdraVWiam
Bogdan
22 maja 2008, 18:26
vwandal napisał(a):Dlatego uważam że dobrze oczyszczona blach (z syfu i korozji) i odpowiedni podkład z warstwą nawierzchniową jest podstawą zabezpieczenia cała reszta ( woski ,bitexy, baranki, kity i inne mazie ) osłaniają te warstwę.
Sam dobrze wiesz że nawet 5 cm bitexu nic nie pomoże jak masz rudą blachę.

Oczywiscie ze tak.

Jesli zostawi sie dziobek rdzy choc wielkosci czubka od szpilki (a taki latwo przeoczyc, a czasem nie da sie wyciac, bo sie przebijesz na wylot) to to predzej czy pozniej wyjdzie. Nie wierze ze jest cos reaktywnego co moze przereagowac z rdza ktora jest pod spodem i ja zneutralizowac. Jesli pod malowaniem jest rdza to ona wyjdzie. Rdzy po prostu nie moze byc.

Laylot, moim zdaniem jesli cos sie trzyma naprawde mocno to dobrze swiadczy. Nie ma jednej dobrej metody, jest ich pewnie kilka. Ale kazda metoda mozna schrzanic albo zrobic dobrze. Przeciez w zasadzie (tworzac teorie na kolanie) chodzi o to zeby
1) nie zostawic rdzy na blasze
2) oslonic blache zeby nie bylo choc kawalka golej, bo zrobi sie na niej rdza
3) nadac okreslony kolor (dla wygladu)
4) nalozyc warstwe zabezpieczajaca warstwy z punktu 2) przed udezeniami kamieni itd, ktore by ja mechanicznie zniszczyly i odslonily blache
5) nalozyc wygluszenia zeby blacha nie dzwieczala.
A jak to zrobisz to juz inna sprawa.

Np zrywanie farby transportowej nie jest celem samym w sobie, ale robisz to po to, ze jesli ona jest luzna, to odpadnie to czym ja pomalujesz, a takze po to zeby sprawdzic czy pod nia nie ma ognisk korozji i ewentualnie upewnic sie czy nie przereaguje ona w nieporzadany sposob z tym co nakladasz.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
22 maja 2008, 19:02
od siebie dodam tylko ze zaden srodek nie sprawi że "bede mial spokoj na X lat". kazda konserwacja powinna raz do roku, po zimie przechodzic solidny przeglad polaczony z karcherowaniem calego podwozia i uzupelnieniem ubytkow, a takiowe zawsze, niezaleznie od zastosowanej metody, predej czy pozniej sie pojawia.

← Pytania i problemy