Zasadniczo masz rację, ale w innym przypadku

. Tutaj błąd w rozumowaniu polega według mnie na tym, że rozpatrujesz jaka siła działa w punkcie zderzenia się aut, powiedzmy na powietrze, czyli na coś co już było w tym miejscu gdy auta się zbliżały... My jednak musimy rozważyć problem: jaka siła działa na każdy samochód w momencie zderzenia, a aby to obliczyć trzeba dla każdego samochodu obliczyć odrębną siłę. Na każdy samochód uczestniczący w zderzeniu działa odrębna siła, co z pewnością odczuwają ich pasażerowie. Nie jest natomiast możliwe, żeby siły się wzajemnie znosiły, bo wtedy doszlibyśmy do wniosku, że jeżeli samochody uderzą w siebie z taką samą prędkością to siła będzie 0 i nic się nikomu nie stanie.
To że bunkier się nie porusza to nic dziwnego, bo w przypadku zderzenia się samochodu z bunkrem energia jaką przekazuje samochód bunkrowi jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do masy samego bunkra i rozkłada się tak, że gołym okiem nie dostrzegamy żadnego ruchu, chociaż – jeżeli ktoś zna się dokładniej na molekularnej budowie różnych struktur – z pewnością wynikiem takiego przekazania energii jest na przykład wydzielenie się z bunkra pewnej ilości (też niewidzialnej i niezbyt wielkiej) energii cieplnej (ponieważ beton jest dosyć odporny na ściskanie). Nie jest natomiast tak, że cała energia poruszającego się samochodu idzie na samochód, bo „bunkier się nie poruszył”. Jak napisałem, energia została pochłonięta przez bunkier.
Żadnego znaczenia w tym przypadku nie ma też to, że Ziemia poruszą się dookoła własnej osi. Bo jest to zupełnie inny punkt odniesienia i ponieważ oba zderzające się obiekty poruszają się wraz z Ziemią, jej ruch nie ma wpływu na rozpatrywaną sytuację. Tak samo bowiem należałoby rozpatrzyć ruch naszej galaktyki
