Jako laik garbusowy mam znowu pytanie
Otoz wracajac dzisiaj z Garbów pod Wrocławiem zaświeciła mni sie czerwona lampka (ta prawa na predkosciomierzu). Bynajmniej nie było to spowodowane przekęceniem licznika prędkości ani brakiem paliwa
)
Jakos dojechalem, ale teraz garb nie chce zapalić. Sprawdzalem olej - stan ok. Światła prawie nie świecą... a gdy chce odpalic, przekrecam kluczyc, swieca sie 2 czerwone lampki i jak juz wchodze w ostatnia fdaze przekrecania to tylko lekko przygasają i nic sie nie dzieje nawet nie ma "cyk"
Po prostu zachowuje sie jakby umarł.
Dzownilem do Kobry i przedstawilem sytuacje... Mowi ze to alternator albo prądnica siadła. A więc pytania moje przedstawiaja sie nastepujaco: Czy mam pradnice czy alternator bo nie wiem
? (moj garb to '59 ze zmienioną instajacją na 12V). Jaki jest koszt kupienia czegos "co bedzie działac" i jak to zamonotwac? Czy w Jeżewskim znajde jakies porady? aaa no i gdzie jest ta pradnica czy alternator?
Jakos dojechalem, ale teraz garb nie chce zapalić. Sprawdzalem olej - stan ok. Światła prawie nie świecą... a gdy chce odpalic, przekrecam kluczyc, swieca sie 2 czerwone lampki i jak juz wchodze w ostatnia fdaze przekrecania to tylko lekko przygasają i nic sie nie dzieje nawet nie ma "cyk"
Dzownilem do Kobry i przedstawilem sytuacje... Mowi ze to alternator albo prądnica siadła. A więc pytania moje przedstawiaja sie nastepujaco: Czy mam pradnice czy alternator bo nie wiem
GG: (kontakt usunięty)

Zobacz u mnie jak wygląda alternator! Jak masz coś cieńszego to jest prądnica!!