Ja jako zastępczaka sprawiłbym sobie Renault 5 1,1 albo 1,4 - uwielbiam te autka - takim z początku 90-tych lat nie szkoda byłoby póki co smigać zimą i wszędzie tam gdzie garba szkoda. Za 2 tys. można kupić już bardzo przyzwoity egzemplarz,chociaż fakt-faktem,jest ich coraz mniej.
Merc 123 to przecudowne auto - tyle,że jeśli minimum przez ostatnie 10 lat nie znajdował się w rękach pasjonata, będzie niedoinwestowany,zajeżdżony i skorodowany.
A mój zastępczak to Polonez Atu
W zasadzie poza paroma wyjazdami w porze letniej zwykle hibernuje do zimy w garażu. Mam go od nowości,a że to najbardziej spartańska wersja sedana,z niskim numerem fabrycznym i naprawde zadbany,mam nadzieje na jego uklasycznienie w przyszłości,a w każdym razie czuje sie z nim na tyle związany,ze szkoda mi go sprzedawać za 1500zł osobnikom,których chwilowo nie stac na golfa III i którzy zezłomują go za rok. Miałem kiedyś poważny plan zamiany na Uaz-a 469 ,ale stan blacharski tego ostatniego mnie przeraził,poza tym poldek to jednak wyższy stopien bezawaryjności (o wiele wyższy)
Merc 123 to przecudowne auto - tyle,że jeśli minimum przez ostatnie 10 lat nie znajdował się w rękach pasjonata, będzie niedoinwestowany,zajeżdżony i skorodowany.
A mój zastępczak to Polonez Atu
"My hovercraft is full of eels"