Reanimacja starych gratów

21 maja 2009, 12:44
Ja jako zastępczaka sprawiłbym sobie Renault 5 1,1 albo 1,4 - uwielbiam te autka - takim z początku 90-tych lat nie szkoda byłoby póki co smigać zimą i wszędzie tam gdzie garba szkoda. Za 2 tys. można kupić już bardzo przyzwoity egzemplarz,chociaż fakt-faktem,jest ich coraz mniej.
Merc 123 to przecudowne auto - tyle,że jeśli minimum przez ostatnie 10 lat nie znajdował się w rękach pasjonata, będzie niedoinwestowany,zajeżdżony i skorodowany.
A mój zastępczak to Polonez Atu :? W zasadzie poza paroma wyjazdami w porze letniej zwykle hibernuje do zimy w garażu. Mam go od nowości,a że to najbardziej spartańska wersja sedana,z niskim numerem fabrycznym i naprawde zadbany,mam nadzieje na jego uklasycznienie w przyszłości,a w każdym razie czuje sie z nim na tyle związany,ze szkoda mi go sprzedawać za 1500zł osobnikom,których chwilowo nie stac na golfa III i którzy zezłomują go za rok. Miałem kiedyś poważny plan zamiany na Uaz-a 469 ,ale stan blacharski tego ostatniego mnie przeraził,poza tym poldek to jednak wyższy stopien bezawaryjności (o wiele wyższy)
"My hovercraft is full of eels"
21 maja 2009, 14:27
qubek napisał(a):Passat - bardzo solidny samochod, dlatego uzywaja go czesto ludzie, ktorzy uwazaja ze skoro samochod jest solidny to nie nalezy przy nim robic nic poza nalewaniem paliwa (lub czegos zastepczego, co za paliwo ma sluzyc). 99% passatow na rynku to zlomy.

masz swoją teorię na to . Zobacz ile takich passatów jeździ na taxówkach. Myślę że dlatego , że są bezawaryjne wygodne i tanie w exploatacji a nie dlatego że taxiarz wozi klientów tandemem żeby zarobić na remont passata.
tak czy inaczej jeśli takie masz zdanie to ja należę do tego 1% ludzi co naprawiają wszystko na bieżąco lub wymieniają wcześniej by nie padło w drodze, a i tak jest to rzadziej i taniej jak obserwuję ludzi z pracy co non stop płaczą że im coś siada.
21 maja 2009, 14:53
Dokladnie o to mi chodzi. Takie samochody jak passat czy W124 sedan przyciagaja ludzi w typie taksowkarzy. A ja nie mowie ze kazdy cierpiarz podpada pod ten stereotyp, ale wiekszosc z nich wybiera trwale samochody, a potem je zarzyna - leja opal, zero obslugi, zero dbania, dziadowanie na maksa.

Kupic samochod od takiego 1% to trafienie siodemki (czy ile tam jest) w totku. Super, ale dosc male prawdopodobienstwo.
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 października 2009, 13:36
Wracajac do tematu probowalem teraz znalezc dobrego Malucha. I co? Nie ma. Graty zgnite na allegro chodza jako "kolekcjonerskie dla znawcy", a za wygladajacego normalnie eleganta gosc krzyczy sobie ponad 5 tysi. Powariowali czy co?
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.
6 października 2009, 15:28
Sprecyzuj, jakiego rocznika szukałeś. Podsyłąlem ci kilka ogłoszeń,ale stwierdzaleś, ze za nowe i zz kiepskiej balchy nie zobowiązujac mnie d opzreprowadzenia inspekcji. . Doprecyzuj wiec i nie rób z siebie meczennika.
6 października 2009, 16:05
qubek napisał(a):Wracajac do tematu probowalem teraz znalezc dobrego Malucha. I co? Nie ma. Graty zgnite na allegro chodza jako "kolekcjonerskie dla znawcy", a za wygladajacego normalnie eleganta gosc krzyczy sobie ponad 5 tysi. Powariowali czy co?

po przyoseidlowych garazach trzeba szukac nie na allegro. A że powariowali, to swoją drogą.
6 października 2009, 21:56
A ja jezdzilem prawie 3 lata Mazdą 323 f '92 z silnikiem 1.6. Żwawe auto, nie palilo duzo, nigdy mi sie nie zepsulo. Gdybym miale teraz kupowac drugie auto ktore sluzyloby mi do jazdy na codzien to przypuszczam ze kupil bym wlasnie mazde ale prawdopodobnie nowszy model (94 - 98 )
7 października 2009, 08:16
Ale jakos mi Mazda 323F nie pasuje.

A co do osiedlowych garazy to uwaga sluszna, przeszukuje je, zostawiam karteczki, rozmawiam z cieciami i uprawiam inne niezbedne zabiegi, tylko ze mieszkam w Warszawie, a tu jesli ktos na osiedlowych garazach jeszcze trzyma cos takiego jak Malucha to jest to najczesciej miejscowe kuriozum, najbardziej zatwardzialy dziadyga co nigdy nie sprzeda. Kto mial sprzedac, dawno sprzedal. W tym miescie Maluchy w duzej mierze wyginely. Zwlaszcza ST (choc w sumie ze wzgledu na naturalny proces utleniania ich liczba szybko zrownuje sie z liczba Elegantow, za sprawa wymierania tych ostatnich),
"Nie ubliżając na glebę patrzę się dość negatywnie."
Dzięki temu rzadziej się potykam.

← Luźne dyskusje