"Dżizus. Gdyby to byla taka alternatywa, to bym sie nie nasmiewal z biednego dziadka. Sęk w tym, ze wozenie tego mela w bagazniku, a takze zakladanie go i zdejmowanie jest rzecza pewna. Natomiast kradziez... "malo prawdopodobna" to malo powiedziane. "
W tym kraju nic mnie nie zadziwi. Natomiast być może omawiany patent jest dziwny, ale samo jego istnienie może być racjonalnie uzasadnione:
1. brakiem zaufania do policji,
2. niewykupieniem polisy AC,
3. wartością tego konkretnego auta dla rencisty czerpiącego pełnymi garściami z ZUS,
4. zabezpieczeniem auta przed rajdowymi zakusami żony, ktora też przez przypadek ma prawo jazdy choć jest daltonistką i nosi okulary z denkami od butelek,
5. chęcią pokazania innym praktycznego prezentu od tesciowej.
Nie tylko auta luksusowe są przedmiotem kradzieży.Także kradzieży na części albo tylko w celu przejechania się i porzucenia auta w krzakach.
Nie ma co się naśmiewać. Miałem kolegę, któremu mamusia usztrykowała z fioletowego moheru śliczny pokrowiec na fotel kierowcy, a nawet na kierownicę. Codziennie odjeżdżał spod dumu na odległość wzroku, zatrzymywał swego Trabanta i chował te ozdoby pod siedzenie. Przed powrotem z pracy przeprowadzał odwrotną operację. Codziennie. Przez 6 lat. Po prostu nie chciał nikogo urazić. Na szczęście nie dorobił sie berata do moherowego kompletu.
W tym kraju nic mnie nie zadziwi. Natomiast być może omawiany patent jest dziwny, ale samo jego istnienie może być racjonalnie uzasadnione:
1. brakiem zaufania do policji,
2. niewykupieniem polisy AC,
3. wartością tego konkretnego auta dla rencisty czerpiącego pełnymi garściami z ZUS,
4. zabezpieczeniem auta przed rajdowymi zakusami żony, ktora też przez przypadek ma prawo jazdy choć jest daltonistką i nosi okulary z denkami od butelek,
5. chęcią pokazania innym praktycznego prezentu od tesciowej.
Nie tylko auta luksusowe są przedmiotem kradzieży.Także kradzieży na części albo tylko w celu przejechania się i porzucenia auta w krzakach.
Nie ma co się naśmiewać. Miałem kolegę, któremu mamusia usztrykowała z fioletowego moheru śliczny pokrowiec na fotel kierowcy, a nawet na kierownicę. Codziennie odjeżdżał spod dumu na odległość wzroku, zatrzymywał swego Trabanta i chował te ozdoby pod siedzenie. Przed powrotem z pracy przeprowadzał odwrotną operację. Codziennie. Przez 6 lat. Po prostu nie chciał nikogo urazić. Na szczęście nie dorobił sie berata do moherowego kompletu.

?? Podeslij prosze fofki na forum!
. Chyba ze coś sie zmieniło